Atlas mitów

Jak wiele mitologii znacie? A wasze dzieci? Na pewno grecką, bo ciągle uczą się o niej w szkole. Może nordycką? Znajdą ją w wielu książkach fantasy. Pewnie kojarzą egipskich bogów z głowami zwierząt. Być może wiedzą coś o hinduskiej. A przecież mitologii jest tak dużo, jak ludów. Pamiętamy historie, na których opierały się wielkie cywilizacje, ale mitologia nie jest wyłącznie ich domeną. Swoje historie o bogach, bohaterach i stworzeniu świata mieli Aztekowie i ludy Polinezji, Słowianie i plemiona z głębi Afryki, pewnie wszystkie ludy świata. Thiago de Moraes zaprasza na wędrówkę po niektórych z nich.

Thiago de Moraes, Atlas mitów

„Atlas mitów” (Nasza Księgarnia) to ogromna i ciekawie zilustrowana podróż przez mitologie. Napisana i narysowana z myślą o dzieciach, ale przeczytałam ją z dużym zainteresowaniem. Autor prowadzi nas przez różne kontynenty i ludy, od starożytnych Greków po afrykański lud Jorubów czy pochodzących z Amazonii Janomamów. Jak napisał wydawca w przedmowie do wydania brytyjskiego:

„Atlas mitów” to przystępne wprowadzenie do dwunastu spośród najbardziej fascynujących kultur na naszej planecie. Niektóre z opisywanych wierzeń stanowią dziś już tylko część historii, natomiast inne są nadal święte dla wielu ludzi na całym świecie. My jednak nie próbowaliśmy objaśniać współczesnych praktyk religijnych, ponieważ nie jest to tematem naszej książki. Najważniejsze są tutaj opowieści przekazywane przez wieki z pokolenia na pokolenie, pomagające w zrozumieniu ludzkiej egzystencji i otaczającego świata. (s. 2)

Thiago de Moraes dodał, że inspiracją do stworzenia tej książki były jego dzieci. Czytał im książki, które sam lubił w dzieciństwie, a przy okazji wyobrażał sobie te wszystkie wspaniałe, cudowne i niesamowite krainy. Teraz my możemy cieszyć się nimi razem z naszymi dziećmi.

Thiago de Moraes, Atlas mitów

Każda część dotycząca jednej mitologii jest tak samo skonstruowana. Najpierw dostajemy ogólny opis wierzeń. Nie znajdziecie tutaj suchych informacji i poważnych faktów. Thiago de Moraes potrafi popatrzeć na mity z przymrużeniem oka i z humorem krótko podsumować najważniejsze fakty. Piotrek przeczytał mi ze śmiechem cały tekst wprowadzający do mitologii azteckiej, który zaczyna się tak:

Ogień, powodzie, jaguary i kilku bardzo głodnych bogów. Nie uwierzycie, na ile okropnych sposobów może dojść do końca świata. (s. 31)

Powstrzymalibyście się przed lekturą dalszej części? Ja i moje dziecko byliśmy ogromnie ciekawi, co było dalej i o co chodzi.

Thiago de Moraes, Atlas mitów

Każde wprowadzenie kończy się króciutką notką „Gdzie?”, która wskazuje, gdzie zawędrowaliśmy. Warto wiedzieć, czy akurat jesteśmy w Europie, w Indiach czy może w amazońskiej dżungli. Na początku książki dostajemy szczegółowe instrukcje, co zawiera każda część i jak poruszać się po książce.

Thiago de Moraes, Atlas mitów

Po ogólnej planszy czas na mapę. Thiago de Moraes zaszalał: cała kosmogonia na jednej planszy. Rewelacyjna. Do długiego studiowania i wnikliwego obserwowania. I rozpaczliwego poszukiwania, gdzie jest ten numerek, bo — jak dla mnie — kolejność tych numerów jest znana tylko autorowi. Ale zabawa przy tym przednia, a i informacji całkiem sporo.

Thiago de Moraes

Thiago de Moraes, Atlas mitów

Następną część stanowią opowieści charakterystyczne dla danej mitologii oraz plansza z artefaktami i postaciami. Coś dla smaku i pobudzenia apetytu na więcej.

Thiago de Moraes, Atlas mitów

Thiago de Moraes, Atlas mitów

„Atlas mitów” nie stanowi wyczerpującego kompendium mitów i kultury danego obszaru. Historie zostawiają niedosyt i zachęcają do dalszych badań i lektur. Piotr po lekturze atlasu wyciągnął z półek inne mitologie i szuka w nich informacji o mumiach, trzęsieniach ziemi, bogach i potopach. Pewne mity i historie zdają się być uniwersalne i powtarzać niezależnie od kultury. Niektóre są całkiem odmienne i stanowią świadectwo innych warunków życia i zaskakującego dla nas spojrzenia na świat.

Książka Thiago de Moraesa uczy nas pokory. Pokazuje, jak mało wiemy i jak wiele fascynujących historii zostało jeszcze do odkrycia. Niezależnie od tego, w co wierzymy, możemy cieszyć się bogactwem ludzkiej wyobraźni i podziwiać sposoby, w jakie ludzie tłumaczyli sobie świat — od fiordów Norwegii po polinezyjskie wyspy. Warto wyruszyć w tę podróż.

No i znajdziecie w tym atlasie świat Słowian. Co prawda przytoczone opowieści wywodzą się bardziej z kultury rosyjskiej niż polskiej, ale dobrze, że się tutaj znalazły. Pewnie znawcy słowiańskiej mitologii mieliby dużo do powiedzenia, ale ja się ogromnie cieszę, że moje dziecko mogło przeczytać nie tylko o Odynie i Zeusie, ale także o Świętowicie, Mokoszy i Marzannie. To tylko jedna z wersji tej historii, ale przecież od czegoś trzeba zacząć.

Thiago de Moraes, Atlas mitów

Thiago de Moraes, Atlas mitów, tł. Anna Nowak, Nasza Księgarnia 2018

Mitologia i labirynty

Wiem, wiem, wszyscy już widzieli. Każdy miał w ręku. Na każdym blogu już było. Co ja poradzę, że jakoś mi trudno ostatnio znaleźć czas na pisanie? Ale o tej książce muszę napisać — i to nie tylko dlatego, że wpasowuje się w mitologiczną pasję Młodszego. Po prostu jest wspaniała i piękna — rację mieli ci wszyscy, co tak pisali. Wcale nie jest dla małych dzieci, a osoby o słabszym błędniku zaczyna na jej widok boleć głowa. Poznajcie „Nić Ariadny” Jana Bajtlika.

Piotr czyta Nić Ariadny

„Nić Ariadny” poraża. Naprawdę. To bardzo przemyślana opowieść o greckiej mitologii oferująca dużo więcej niż piękne labirynty. Labirynt to tylko pretekst i gra w skojarzenia. Zagadki są jednak jak najbardziej realne. Z każdego labiryntu zawsze jest tylko jedno wejście i jedno wyjście. Droga zwodzi na manowce, zakręca i łudzi. Czasami wydaje się, że już blisko, że za chwilę uda nam się przejść dalej. Nie wierzcie, to złudzenie. Będziecie przez te labirynty podróżować długo, poznając przy okazji greckich bogów i herosów, pałacowe freski i potwory zaludniające wyobraźnię starożytnych. Przyda się nić Ariadny, a czasami pomoże wiedza. Każdą rozkładówkę można oglądać długo, błądząc z ogromną przyjemnością. Samo przejście przez labirynt staje się wtedy dużo mniej istotne.

Jan Bajtlik, Nić Ariadny

Piotrek spędził masę czasu przy ilustracjach, które na pierwszy rzut oka wydawały się statyczne. Długo zastanawiał się nad historią Syzyfa, badał kadry, pozycje i warianty — na pozór monotonna strona zafascynowała go na długo, wcale nie dlatego, że nie potrafił znaleźć wyjścia.

Jan Bajtlik, Nić Ariadny

Jan Bajtlik stworzył pełną, barwną i niesamowicie wciągającą opowieść o starożytnym świecie. Znajdziecie tutaj genealogię greckich bogów i herosów, a także wiele mitów i opowieści ważnych dla europejskiej kultury. Autor książki powoli wprowadza czytelnika w dawny świat. Uważny czytelnik-oglądacz dowie się, jak Grecy postrzegali świat, jak mieszkali, tańczyli i świętowali. Jan Bajtlik prowadzi nas przez świat najbardziej znanych mitów (spotykamy tutaj m.in. Prometeusza, Minotaura, Jazona, Heraklesa, Syzyfa czy Edypa). Poznajemy także Wojnę Trojańską i dowiadujemy się, jak Odyseusz wracał do domu.

Jan Bajtlik, Nić Ariadny

Jan Bajtlik, Nić Ariadny

Jan Bajtlik, Nić Ariadny

Jan Bajtlik, Nić Ariadny

Na końcu książki zebrano trochę przydatnych informacji — to pomoc dla tych, którzy mitologię pamiętają tylko ze szkoły. Przy każdej rozkładówce znajduje się podpowiedź, na której stronie szukać potrzebnych informacji. One naprawdę się przydają, bo nie tylko dziecko ma ochotę dowiedzieć się, dlaczego Tyfona uwięziono w Etnie. Nie wierzę także, że młodego czytelnika nie zainteresują mityczne bestie: Meduza, smok tebański, tryton, sfinks czy hydra lernejska — w tej książce znajdziecie ich dużo, dużo więcej.

Zachwycam się jak inni? No to co? To książka, która uwiedzie dorosłego tak samo, jak dziecko. Równie dużo czasu potrafi spędzić przy niej rodzic, dziadek, co dziecko. Do „Nici Ariadny” na pewno będziemy często wracać. Dla mnie konwencja labiryntu to tylko pretekst i zabawa, która prowadzi nas przez starożytny świat pokazany tak ciekawie, że nie ma się wcale ochoty szukać z niego wyjścia.

 

Jan Bajtlik, Nić Ariadny. Mity i labirynty, Dwie Siostry 2018

Mity rządzą…

Fascynacja Piotra mitami wchodzi chyba w fazę manii… Sama nie wiem, czy powinnam się cieszyć, czy jednak bać. Mówi o mitach, żyje nimi, rysuje ilustracje, opowiada, przepytuje znajomych ze znajomości greckich bogów. Pytania: wujeeek (babciu, ciociu), a ty znasz mity? nikogo już w rodzinie nie dziwi. Niezależnie od odpowiedzi, Młodszy sprawdza prawdomówność dorosłego: taak? to powiedz, kto to była Artemida i ile głów miał piesek Hadesa? Zeus podobno mieszka w naszej piwnicy, a Młodszy wybiera się do Grecji w celu reaktywacji starych wierzeń. Książki mitologiczne przewalają się po całym domu, a Tymek zaczyna znacząco pukać się w czoło 🙂

Dla wszystkich, którzy chcieliby sprzedać taką pasję swoim dzieciom, przygotowałam zestawienie Piotrkowych najukochańszych książek o starożytnej Grecji.

Numer jeden to oczywiście „Mity greckie dla dzieci w obrazkach” Nikoli Kucharskiej (Nasza Księgarnia, 2017)

Mity greckie dla dzieci

Szczegółowy opis możecie znaleźć tutaj. To książka, z którą Piotrek właściwie się nie rozstaje: ogląda, czyta, podsuwa innym pod nos, coś sobie opowiada. Nawet ilustracje z innych książek porównuje z wizją Nikoli Kucharskiej — to najlepsze wprowadzenie do mitów, jakie można znaleźć.

Kolejna pozycja na naszej liście to dwa tomy Katarzyny Marciniak, wydane przez Naszą Księgarnię. O pierwszym tomie „Mojej pierwszej mitologii” pisałam już tutaj. Księga druga to kontynuacja-rozszerzenie, trochę podobna, a trochę inna.

Moja pierwsza mitologia. Księga 2Moja pierwsza mitologia. Księga 1

„Moja pierwsza mitologia. Księga druga” (il. Marta Kurczewska) została podzielona na trzy części: „Przemiany”, „Bestiariusz” i „W królestwie Hadesa”. Piotruś bardzo żałował, że ta trzecia część jest tak krótka. W pierwszej spotykamy się z Owidiuszem, który zbiera historie do swojego słynnego poematu, w drugiej towarzyszymy młodemu Achillesowi i podsłuchujemy jego rozmowy z Chironem (Piotrek aż podskoczył do góry, gdy dowiedział się, że to właśnie Chiron został przemieniony w gwiazdozbiór Strzelca), a w trzeciej jedziemy na wycieczkę do Hadesu. Tak jak w pierwszym tomie każda historia jest uzupełniona króciutkim współczesnym opowiadaniem wyjaśniającym, jak używać powiedzonek, w których słychać echa starożytności.

Moja pierwsza mitologia

Moja pierwsza mitologia

Po lekturze mitów w wersji Katarzyny Marciniak przenieśliśmy się na chwilę do całkiem innej narracji. O „Opowieściach z zaczarowanego lasu” Nathaniela Hawthorne’a już kiedyś pisałam. Przed dwoma laty zachwycał się nimi Tymek, a teraz przyszedł czas na Piotrka — podobały mu się, choć musiałam zmieniać rzymskie nazwy bogów na greckie, moje młodsze wie, że Rzymianie nazywali greckich bogów po swojemu, ale postanowiło ignorować ten fakt. Mamo, ale jak czytasz, to zmieniaj Marsa na Aresa, dobrze?

Opowieści z zaczarowanego lasu

Nieustająco zachwycam się narracją Hawthorne’a, tak wciągającą i urokliwie odległą. Przy tej lekturze Piotruś czasami zasypiał: długa, barwna fraza autora lekko i łagodnie wprowadzała go w sen.

Czytaliśmy także mity w wersji jednego z najpopularniejszych polskich autorów dla dzieci 🙂 Oczywiście mowa o Grzegorzu Kasdepke. Mamy jego mity wydane przez wydawnictwo Wilga. 

Mity greckie

Tymek nie lubił tej wersji mitów, nudziły go i wolał inne książki. Piotrusiowi się podobała. Zaskoczyło go, że Grzegorz Kasdepke czasami przedstawia inny wariant mitu niż ten, który on sam poznał. Język tych mitów jest bardzo współczesny, a bogowie zachowują się podobnie do nas.

Mity towarzyszyły nam także w podróży — wydawnictwo Media Rodzina wydało audiobook z „Najpiękniejszymi mitami greckimi” Dimitera Inkiowa w interpretacji Piotra Fronczewskiego. 

Najpiękniejsze mity greckie

Mimo pewnego zmęczenia mitami, słuchaliśmy ich naprawdę z ogromną przyjemnością. To dzięki tej wersji Piotruś od razu zapamiętał historię Amora i Psyche oraz poznał niektóre przygody Odyseusza (ech, ten cyklop Polifen). Dimitera Inkiowa znaliśmy jako autora przygód Klary, ale jego mity (szczególnie w wykonaniu Piotra Fronczewskiego)  mogę gorąco polecić na każdą podróż.

Uff, uff, prawie dotarliśmy do końca 🙂 W pewnym momencie Piotrek zaczął się dopytywać o wierzenie innych narodów i ludów. Znaczy się dobrze: interesuje go jeszcze coś innego, pomyślała wtedy zmęczona już trochę mitologią matka. Dobrym rozwiązaniem okazały się „Mitologie” z serii „Odkrywanie świata” (Wydawnictwo Olesiejuk). Jakiś czas temu książki z tej serii zalegały na półkach w supermarketach.

Odkrywanie świata. Mitologie

W książce można znaleźć sporo informacji o podstawowych wierzeniach różnych ludów. Informacje są zwarte i krótkie, ale czasami bardzo dosadne i brutalne — można tutaj znaleźć historie pomijane przez innych autorów mitów (na przykład fakt, że Herkules w przypływie szału zabił swoją żonę i dzieci, za co potem pokutował). 

Odkrywanie świata. Mitologie

Piotrusiowi bardzo odpowiada czcionka tej książki — litery są duże i wyraźnie, dobrze dostosowane do początkującego czytacza.

Po domu przewalają się jeszcze dwie „greckie” książki: „Grecja bogów i herosów”

Grecja bogów i herosów

oraz „Mity Greków i Rzymian” Wandy Markowskiej.

Mity Greków i Rzymian

Pierwsza z nich służy głównie do pokazywania synkowi zabytków i map. Mity to piękne baśnie, ale warto także wiedzieć, jak żyli ludzie, którzy wierzyli w Zeusa, gdzie mieszkali i co pozostało po nich do naszych czasów. A mity Wandy Markowskiej to przejaw mojej desperacji — znudzona nieustannie maglowanymi wersjami dla dzieci sięgnęłam po wersję dla starszych, która bardzo się Piotrkowi spodobała. Mówi, że czasami jest to nudne, ale fascynują go kolejne imiona i nazwy — świat greckich bogów zaczął się rozszerzać i mienić jeszcze bardziej. Parandowskiego i Kubiaka pozwolę Piotrkowi odkryć samemu, gdy trochę podrośnie.

Na koniec chciałabym Wam pokazać plakat, jaki moje dziecko (przy współpracy rodziców) przygotowało na szkolny festiwal pasji i talentów. Uwierzcie, sam chciał — jego rodzice działali bardziej jak stoper, przerażeni, jak ich maluszek poradzi sobie z występem przed całą szkołą 😉 Piotr się uparł i będzie opowiadał o greckich bogach. W końcu to jego prawdziwa pasja, pewnie jedna z wielu, ale też taka, która bardzo rozszerza horyzonty.

Plakat

Trzymajcie za Piotrusia kciuki 🙂

O mitologii raz jeszcze

Nasze lektury w jakiś sposób kręcą się wokół mitologii. Tymek pochłania kolejne tomy historii Percy’ego Jacksona, a jako wyrodna matka wymogłam na nim, by sprawdzał, kim były wszystkie pojawiające się w tej książce mitologiczne postacie, których nie zna. W ruch poszły słowniki i encyklopedie – a co, niech się uczy, że Google to nie wszystko. A przed snem zaczęliśmy na nowo czytać Opowieści z zaczarowanego lasu Nathaniela Hawthorne’a. Dołączył do nas Piotruś i chłopcy razem przeżywali przygody Perseusza walczącego z Gorgoną.

Mity w wydaniu Hawthorne’a mają niesamowity urok starej baśni opowiadanej przy kominku. Opowieści starego dziadka siedzącego w bujanym fotelu, przy którym przykucnęły zasłuchane wnuki. Może to staroświecki obraz, ale w naszym pospiesznym świecie warto się czasami zatrzymać.

Opowieści z zaczarowanego lasu

Czytamy książkę, którą znam z dzieciństwa, wydaną przez Naszą Księgarnię, z pięknymi ilustracjami Jerzego Srokowskiego.

Opowieści z zaczarowanego lasu

Czytamy po raz kolejny, a mi się wcale nie nudzi i ciągle podziwiam wspaniały sposób narracji: potoczysty, barwny, pełen szczegółów. To gawęda skierowana do dzieci, do których autor z wielkim szacunkiem się zwraca. W tekście nie brakuje zwrotów do czytelnika, dlatego świetnie się go czyta na głos. A opowieść płynie niespiesznie, coraz bardziej zbliżając się do finału:

„Brak mi czasu, żeby wam opowiedzieć o różnych cudownych przygodach, jakie przydarzyły się Perseuszowi w drodze do domu: na przykład o tym, jak zabił odrażającego potwora morskiego, gdy ten zamierzał pożreć piękne dziewczę; czy o tym, jak zamienił potężnego olbrzyma w kamienną górę pokazawszy mu głowę Meduzy. Jeżeli macie jakieś wątpliwości, możecie któregoś dnia pojechać do Afryki i sami obejrzeć sobie tę górę, które do dziś nosi imię starożytnego olbrzyma.”

No i co można wtedy zrobić? Najlepiej wziąć drugą mitologię i doczytać o tym, jak Perseusz uwolnił Andromedę i pokonał Atlasa 🙂

Opowieści z zaczarowanego lasu to 12 mitów: o Perseuszu i Meduzie, o Midasie, o Pandorze, o Herkulesie i złotych jabłkach, o Filemonie i Baucis, o Chimerze i Bellerofoncie, o Tezeuszu i Minotaurze, o Europie i Kadmosie, o Cyrce, o Ceres i Prozerpinie, o Pigmejach i wyprawie po Złote Runo. Już z tytułów widać, że przyjęto w ich raczej rzymską konwencję nazewnictwa. Dzięki temu Tymek już wie, że Hermes to Merkury, a można go nazwać także Żywym Srebrem i rozumie, dlaczego nazywa się tak bardzo ruchliwe dzieci. Język, jakim napisano te mity, jest lekko archaiczny, dużo tutaj złożonych zdań, długich fraz, barwnych porównań. Mnie się to bardzo podoba, a chłopakom nie przeszkadza. Najwyżej przerywamy czytanie, żeby porozmawiać, co oznacza dane słowo lub podyskutować o możliwościach, jakie miał Perseusz. Tutaj Piotruś jest niezrównany w wymyślaniu – Tymek dużo bardziej jest już świadomy tego, co możliwe, a co nie.

Szkoda, że opowieści Hawthorne’a można kupić właściwie tylko na Allegro. Powinny być jednak do znalezienia w każdej bibliotece. Można ich także posłuchać — fragmenty są dostępne na stronie wydawnictwa Buka:

http://www.buka.com.pl/index.php?s=posluchaj