Co boli najbardziej na świecie?

Stało się… Chłopaki się pokłócili o książkę. Całkiem na serio i bardzo poważnie, bo mają skrajne opinie. Jednemu się podoba (wszystko), drugiemu się nie podoba (też wszystko, no prawie wszystko). Doskonały powód, by nauczyć się dyskutować i przedstawiać własne argumenty.

Poszło o książkę „Co boli najbardziej na świecie”, wydaną przez Tako

Co boli najbardziej na świecie

Piotrusiowi historia zająca i hieny bardzo się podobała, Tymek uważa, że jest dziwna i niesprawiedliwa. No to może od początku…

Zając i hiena poszli razem na ryby. Niestety, zamiast siedzieć cicho, jak to podczas wędkowania przystało, zaczęli rozmawiać o tym, co najbardziej boli na świecie. Zając uważał, że najbardziej boli kłamstwo. Hiena go wyśmiała. Zwierzęta postanowiły się założyć: hiena mogła ugryźć szaraka, a ten miał jej udowodnić, że jego teza jest prawdziwa. 

Do tego momentu wszystko było w porządku. Obaj chłopcy zgodnie przyznali, że w baśniach afrykańskich zające są przebiegłe i wszystkich kantują, a hien to nikt nie lubi. No cóż, taki obraz wyłania się z lektury baśni ze zbioru „Bajarka opowiada” i „Baśnie z dalekich wysp i lądów, które kochamy i często czytamy. Piotrkowi postawa zająca spodobała się ogromnie, a Tymek uważał, że po prostu skrzywdził hienę.

Cóż bowiem zrobił nasz szarak? Kiedy łapka mu wydobrzała, wybrał się wczesnym rankiem pod pałacowe drzwi i zostawił tam pamiątkę, która wcale nie była przyjemna. Mamo, on po prostu zrobił kupę, prawda? pytało zafacynowane Młodsze. Starsze krzywiło się z niesmakiem na takie pomysły. Zając na tym nie poprzestał, poprosił o pomoc muchy, jak wiadomo wybitne specjalistki od wszystkich rzeczy na k.

Co boli najbardziej na świecie

Żaden strażnik nie chciał powiedzieć królowi, co znaleziono na wycieraczce. A kiedy władca zrozumiał, co się stało, postanowił natychmiast odnaleźć sprawcę tej zniewagi. Wezwał wszystkie zwierzęta, ale żadne z nich nie chciało się przyznać.

Co boli najbardziej na świecie

W tej sytuacji postanowiono zasięgnąć rady specjalistów, a kto jest największym specjalistą od rzeczy na k? Oczywiście muchy. Możecie się domyślić, co było dalej i jak skończyła się ta historia dla hieny. 

Piotrek uważał, że bajka jest fajna, ilustracje są fajne, wszystko jest fajne i od razu możemy zacząć czytać od początku.  Hiena dostała to, na co zasłużyła, a Roger Olmos (to znaczy Pan Rysownik) stworzył ciekawe ilustracje, bo oczy widać z tej samej strony, głowy są spłaszczone, a wszystko wygląda trochę, jak odbite w krzywym lustrze. Piotrka fascynowały szczególnie oczy i szalony wygląd hieny.

Tymek przez chwilę siedział w ciszy, a potem powiedział, że jemu się nie podobało, bo hiena nie zasłużyła na takie traktowanie. No fakt, ugryzła zająca, ale sam się prosił, a metody, których użył zając, by ją przekonać, że kłamstwo boli najbardziej, są gorsze niż wszystko, co zrobiła hiena i że tak nie wolno. Głupia ta hiena była, mamo, i już! Ilustracje też mu się nie podobały. Powiedział, że są za bardzo powykręcane, dziwne, a w ogóle to przypominają mu tego malarza z cienkimi wąsami od zegarów. Tutaj matka chłopców zdębiała, bo nie posądzała syna o znajomość malarstwa Salvadora Dali, ale potem musiałam mu przyznać rację, bo ilustracje są bardzo surrealistyczne — może dlatego, że zarówno malarz, jak i ilustrator pochodzą z Hiszpanii.

Stanęło na tym, że przeczytałam Piotrusiowi bajkę jeszcze raz, a Tymek w tym czasie zajął się własnymi sprawami. Może to dobrze, że mają odmienne gusty.

Czytaliście już bajkę Paco Livána? Podobała się Wam?

Paco Liván, Co boli najbardziej na świecie, Wydawnictwo Tako 2016

Zdjęcia pochodzą ze strony wydawnictwa Tako.

Reklamy