Czas i jego pułapki

Marzenia, które się spełniają, bywają niebezpieczne. Przekonała się o tym Wasylisa, trzynastolatka mieszkająca z ciotką, która chyba najbardziej lubiła swoje koty. Dziewczynka nie zna swoich rodziców — jej mama zniknęła dawno temu, ojciec mieszka gdzieś za granicą, a jego obecność w życiu córki sprowadza się do wysłania czeku raz w miesiącu. Pewnego dnia stara ciotka trafia do szpitala, a w życie Wasylisy wkracza nigdy niewidziany ojciec. I okazało się, że to początek prawdziwych kłopotów.

Czasodzieje

Czasodzieje. Klucz czasu” Natalii Sherby wzbudzają zainteresowanie. Już okładka przyciąga uwagę: piękny kolor i ciekawa grafika dają nadzieję, że przygoda będzie równie pochłaniająca. Tymek sięgnął po tę książkę z ogromną radością i jeszcze większym zaciekawieniem, a potem błyskawicznie ją połknął, choć czasami trochę narzekał. Porównania z cyklem książek o Harrym Potterze narzucają się same na początku, ale w przeciwieństwie do przygód Harry’ego „Czasodzieje” momentami przytłoczyli mojego syna mnogością wątków i historii. Tak wiele się tutaj dzieje i tak wiele pozostaje do wyjaśnienia, że Tymek bywał zmęczony: To fajna książka, mamo, ale czasami nie rozumiem, dlaczego się coś dzieje. Sama przy lekturze miałam podobne wrażenie, jakby autorka próbowała pokazać nam od razu wszystko, co w stworzonym przez nią świecie najwspanialsze, najdziwniejsze i najciekawsze. 

Świat to jednocześnie piękny i okrutny. Wasylisa ze skromnego mieszkania trafia do wspaniałej willi, ale oznacza to dla niej ogromne niebezpieczeństwo. Jej ojciec  jest czasodziejem, jednym z największym, a dziewczynka wydaje się być zagrożeniem dla wszystkich. Okazuje się, że Ziemia, nazywana tutaj Ostałą, ma bliźniaczą planetę, Eflarę, magiczną i czarodziejską, zamieszkałą przez niesamowite rasy i cudowne stwory. Zwyczaje tam panujące są raczej feudalne. Ziemia, choć zamieszkała przez ludzi, jest we władaniu duchów: potężnych czarodziejów panujących nad czasem. Obie planety zaczynają się do siebie zbliżać, co grozi zgubą jednej z nich, a Wasylisa — przypadkowo i niechcący — wplątuje się w sam środek wydarzeń. Dziewczynka jest równie zagubiona jak my — początkowo niczego nie rozumie i powoli odkrywa, że jest częścią większej gry, że nieustannie ktoś nią manipuluje. Co zrobić, by przestać być pionkiem? Jak rozpoznać, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem? Komu zaufać? Jak odkryć, co planują inni i rozgryźć ich knowania? I jak nauczyć się władać czasem?

Tempo tej powieści jest niesamowite. Obraz zmienia się ze strony na stronę — trwa nieustający wyścig z czasem: trzeba zdążyć przed katastrofą, przed wrogami, przed przyjaciółmi, którzy okazują się fałszywi. Trzeba tak wiele się dowiedzieć o życiu w nowym miejscu, o zasadach, które tu panują, o tym, co trzeba znaleźć. Liczy się nie tylko wiedza, ale także determinacja i wewnętrzna siła, a czasami przydają się pozornie kompletnie zbędne umiejętności. Czytelnik może się łatwo zgubić, tak jak momentami gubi się Wasylisa. Trudno zresztą jej nie polubić — jest zaradna i rezolutna, czasami pyskata, czasami łamiąca zasady i reguły, ale dzielna i wytrwała. Świat, w jakim się znalazła, może przytłoczyć, choć trzeba przyznać, że opisy cudownych miejsc i stworów są niesamowicie wciągające. 

Będziemy z Tymkiem czekać na następne części. Wydawnictwo EneDueRabe zapowiada, że kolejna ukaże się w grudniu. Trzeba będzie tylko wcześniej na nowo przeczytać pierwszy tom, żeby odświeżyć sobie tę historię. Ciekawa jestem bardzo, które tropy okażą się fałszywe i czego jeszcze dowiemy się o Eflarze. Książka nadaje się dla wyrobionego dziesięciolatka, ale bezpieczniej jest wręczyć ją dwunastolatkowi — nie powinien się pogubić w mnogości wątków.

 

Natalia Sherba, Czasodzieje. Klucz czasu. EneDueRabe 2016

Reklamy

Cudowne oglądanie

A teraz o książce, którą mogę polecić i dużym, i małym. Marzę o tej książce bezustannie — i ciągle ją pożyczam od znajomych, bo jakoś nie mogę na nią trafić w księgarni. Książka jest wielka i formatem, i zawartością, choć składa się głównie z ilustracji. Tekst jest przeznaczony raczej dla starszych czytelników.

Wydawnictwo EneDueRabe wydało książkę „Gdzie jest moja siostra” Svena Nordqvista w zeszłym roku. Zwróciła moją uwagę w księgarni formatem, kolorem i niesamowicie oryginalnymi ilustracjami. A ponieważ moja koleżanka wyrwała mi ją z ręki, to teraz ma za swoje i ciągle musi mi ją pożyczać.

   

Mały braciszek szuka swojej siostry, bardzo ciekawej świata, która nagle zniknęła:

Pomóż mi jej szukać!
Moja siostra zniknęła!
Mieliśmy wyjść się pobawić,
a tu nagle jej nie ma,
ciągle trzeba jej szukać,
tu i tam, pod i nad,
wszędzie i w kółko.

  

Stary Dziadek i młodszy Braciszek wyruszają w podróż balonem w poszukiwaniu Siostrzyczki. Braciszek musi zastanowić się, co lubi jego Siostra, gdzie mogła się schować, o czym marzyła, żeby poszukiwania odniosły skutek.
Poszukiwacze podróżują przez krajobrazy jak ze snu, przez niesamowite bajeczne krainy o takiej masie szczegółów, że książkę można oglądać i oglądać bez końca.

  

Jeden krajobraz przechodzi w drugi, równie dziwny i niesamowity. Na każdej stronie można bezustannie odnajdywać nowe szczegóły. A w momencie, gdy już wydaje się, że nic nowego nie może zaskoczyć, objawia się nowy szczegół i nowa perspektywa.

  

To jest książka, w której najpierw powstały niesamowite ilustracje:

Pomysł stworzenia tej książki pojawił się po raz pierwszy 25 lat temu. Miała to być podróż przez bajeczne krajobrazy, stanowiące jedną długą, spójną ilustrację. Z początku nie było żadnego tekstu, ważne były tylko obrazy. (…)

Powodem, dla którego pomysł ten mnie wciąż prześladował i nęcił, były chyba obrazy, które opowiadają i pochłaniają całą uwagę. Wszystko może się wydarzyć i niczego nie trzeba wyjaśniać. Chciałem wykonać duże ilustracje, w które mogłem wejść i pozostać w nich na długo.

To fragment wypowiedzi Svena Nordqvista ze strony wydawnictwa EneDueRabe.

Tymka te ilustracje pochłaniają na bardzo długo. Może je oglądać, kontemplować szczegóły bez końca. Na dodatek ta książka to zagadka. Na każdej stronie trzeba wypatrzyć Siostrzyczkę. Jej jasna czupryna czasami mignie w krzakach, czasami błyska w promieniu — nie jest łatwo ją znaleźć. Na kilku ilustracjach jeszcze jej nie wypatrzyliśmy, więc jeszcze dużo zabawy przed nami. Ta książka rewelacyjnie rozwija wyobraźnię.