Na balu u królowej ptaków

Bywa, że książka wypożyczona dla moich synów pochłania mnie tak, że zapominam o całym świecie. Tak było właśnie z „Królową ptaków” Zofii Beszczyńskiej — nie mogłam się od niej oderwać, a potem prawie siłą wcisnęłam Tymkowi, tak byłam ciekawa jego wrażeń.

Królowa ptaków

„Królowa ptaków”, mimo wyróżnienia w konkursie na najlepszą książkę 2015 r. IBBY, zniknęła wśród innych książek. Nie ma w sieci zbyt wielu jej recenzji — i nawet się nie dziwię, bo to książka niezwykła, o której bardzo trudno pisać. To baśń-kalejdoskop, którą każdy czytelnik może odebrać inaczej. Słowa malują obrazy z pogranicza snu i jawy, rzeczywistość przenika się z wyobraźnią — nie ma jasnej fabuły i kolejności zdarzeń, a po zamknięciu książki nic się nie wyjaśnia, tajemnica pozostaje tajemnicą i od nas zależy, jak ją sobie wytłumaczymy.

Królowa ptaków

Książka podzielona jest na trzy głosy. Najpierw poznajemy Marka, zagubionego czternastolatka zafascynowanego ptakami, odizolowanego od rówieśników. Jego ojciec zniknął gdzieś za życiowym zakrętem, mama jest smutna, a on — jak się wydaje — nie potrafi już z nikim rozmawiać. Pewnego dnia jego uporządkowane życie zaczyna się zmieniać, a świat wykrzywiać, pokazując nierealne oblicze. Zbiega się to z pojawianiem w szkole Marty, nowej uczennicy. To ona jest kolejnym bohaterem. Marta to buntowniczka, potrafi pokazać emocje i złość. Jej rodzina również się rozpadła — teraz mieszka u cioci, a jej mama próbuje na nowo ułożyć sobie życie. Drogi Marka i Marty zbiegają się, ale w tej książce nic nie jest oczywiste. Na końcu słyszymy jeszcze głos Mai.

Królowa ptaków

No i jest las. Rośnie blisko miasteczka Marka i Marty i pełni w tej książce niebagatelną rolę. To miejsce, gdzie można zgubić drogę i samego siebie. To miejsce, gdzie splatają się losy, gdzie można odnaleźć szczęście albo dać się pochłonąć na zawsze. Tutaj mieszka Królowa Ptaków, tajemnicza i zimna jak lód, o białej twarzy. Las to miejsce gwaru, trelu i muzyki, jest pełen głosów — odmiennie niż ludzkie domy.

Królowa ptaków

Zofia Beszczyńska mistrzowsko operuje słowem, nastrojem. Bawi się odniesieniami do baśni i innych powieści (wspaniałe cytaty na początku rozdziałów, aż miałam ochotę od razu szukać tych książek). Niektóre tropy są proste, innych pewnie nie dostrzegłam. To bardzo nastrojowa opowieść, która długo się mieni i błyska w pamięci. Mnie się spodobała bardzo, ale mam świadomość, że może rozczarować, jeśli ktoś szuka prostej opowieści o nastolatkach.

Tymek zaczął od przeczytania notatki na okładce. To nie jest notatka dla dzieci, może dla starszej młodzieży. Mój syn przeczytał  na głos — To liryczne, pastelowe haiku prozą – oszczędne w każdym słowie, powściągliwe w ujawnianiu emocji, choć emocji pełne. – prof. UW Grzegorz Leszczyński — i stwierdził, że nie ma ochoty zaglądać do tej książki, bo to na pewno nuda. Może starsze dziecko zareagowałoby inaczej, ale mojego syna taki opis zniechęcił. 

Zaproponowałam, że mu fragment przeczytam… Słuchał z uwagą i ciekawością, a potem skończył całą książkę. Podobała mu się atmosfera napięcia, podszyta lękiem, choć nie wszystko rozumiał i nie wszystko potrafił sobie wytłumaczyć. Czy jednak wszystkie książki trzeba koniecznie rozumieć? Zajrzyjcie do „Królowej ptaków”, obejrzyjcie surrealistyczne ilustracje Aleksandry Kucharskiej-Cybuch i dajcie się uwieść. Polecam starszej młodzieży — szczególnie tej, która zaczyna doceniać zabawę formą i lubi poezję — i wszystkim dorosłym.

 

Zofia Beszczyńska, Królowa ptaków, il. Aleksandra Kucharska-Cybuch, Akapit Press 2014