Wiosną czytamy o wiośnie

Wiosna nie sprzyja pisaniu na blogu, przynajmniej u nas. Tyle jest rzeczy do zrobienia, że wieczorem marzę tylko o wygodnym fotelu. Chłopcy pochłaniają kolejne książki, Piotruś uparcie próbuje zgłębić tajniki czytania, stosik książek wartych polecenia rośnie…. 

Wiosną postanowiliśmy poczytać o wiośnie i nie tylko. Powodów było kilka, kolejność przypadkowa. Po pierwsze, straszną miałam ochotę w końcu wziąć do ręki „O rety! Przyroda” Tomasza Samojlika. Po drugie, chciałam chłopcom kupić książkę do wspólnego oglądania, żeby była jedna na dwóch. Po trzecie, Piotruś zażądał, żebym w końcu zaczęła mu opowiadać o świecie (i ten zarzut sprawił, że stanęłam jak wryta na chodniku. Dziecko zarzuciło mi, że generalnie w ogóle nie opowiadam mu o świecie, ze szczególnym uwzględnieniem żarłacza białego, mamutów i historii drugiej wojny światowej). Pomyślałam, że mogę zacząć od przyrody, a niech stracę, i w ten sposób kolejna książka wielkości małego stolika trafiła do naszego domu.

O rety! Przyroda

Prawie wszystko się udało, może z wyjątkiem opowiadania o świecie. Trudno mi się opowiada o żarłaczu białym, Zeusie i asasynach w tym samym zdaniu. Muszę jeszcze poćwiczyć. A na dodatek mój młodszy wpadł na pomysł, żebym zaczęła mu opowiadać o świecie i historii „od początku”.

Chłopcy spędzili przy „O rety! Przyroda” dobrych kilka godzin. Z uwagą oglądali obrazki i nawet udało im się za często nie kłócić. Zdecydowanie lubią inne plansze (no weź, przekręć już tę kartkę), ale dialogi miejskich gołębi obu doprowadziły do śmiechu. Piotruś na spacerze dopytuje, który z okolicznych gołębi jest największym chojrakiem i jakie są w naszej okolicy strefy rażenia. Na razie najbardziej przypadła mu do gustu malutka sóweczka z planszy „Pełnia lata w lesie liściastym”. Mamo, ona tak śmiesznie wszystkiego nie cierpi!

O rety! Przyroda. Lato

Oglądaliśmy potem zdjęcia sóweczki i filmy o sóweczce. 

Wiem, że zachwytów nad tą książką było już bardzo dużo, ale naprawdę można się pozachwycać. Wielkie, kolorowe plansze, dużo szczegółów, ciekawy pomysł, by pokazać, że jedna pora roku składa się z wielu różnych okresów. Naprawdę chce się do tej książki zaglądać. Świetne jest rozróżnienie na różne środowiska, bo przecież inaczej wygląda wczesna wiosna w lesie liściastym, a inaczej w iglastym (czyli w borze), co innego dzieje się na łące, inaczej przyroda zachowuje się w górach czy na bagnach. Tak, tak, każde w tych środowisk ma swoją „własną” planszę.

A skoro mowa o wiośnie, to może popatrzcie na wiosnę (wczesną) na bagnach:

O rety! Przyroda - wiosna na bagnach

Tymek przejrzał tę książkę dużo uważniej niż Piotruś, choć też głównie skupiał się na zabawnych dialogach. To zresztą doskonały sposób na poznawanie nowych gatunków. Bawiliśmy się już w liczenie żubrów, szukanie świstaka Zdzisia, Piotruś turlał się po podłodze, gdy usłyszał dialog pewnego pluszcza z robaczkami („Hej! Są tu jakieś owady? – Nie ma!”). A chyba najbardziej się zdumiał, gdy odkrył, że czerwone robaczki na chodniku to chrząszcze kowale bezskrzydłe. To one mają nazwę?

O rety! Przyroda - zima

To świetna książka dla dzieci, które dopiero poznają pory roku po tej lekturze raczej na pewno będą pamiętać, czym różni się zima od lata. Ja sama przeglądałam książkę Tomasza Samojlika z poczuciem, że powstała ona z autentycznej pasji i miłości. Widać, że autor tekstu i rysunków zna się na tym, o czym pisze. Pomysł, by dodać książce trochę komiksowego charakteru i ożywić zwierzęta jest świetny. U babci Piotrek ma zamiar szukać zająca i polnej rzeżuchy, a latem pewnie będziemy rozglądać się w lesie za wędrującymi gąsienicami. Tymek uznał, że fajnie się tę książkę ogląda i dobrze by było, żeby wszystkie książki o przyrodzie były takie wesołe.

Dzisiaj odkryłam, że wydawnictwo Multico wydało także blok „O rety! Zabawy małych przyrodników”. Ciekawe, czy chłopcy przełkną tylko jeden egzemplarz.

Tomasz Samojlik, O rety! Przyroda, Multico 2016

Zdjęcia pochodzą ze strony wydawnictwa Multico.

Reklamy