Szkatułka i ważka – czyli o ratowaniu świata po raz kolejny

Dzisiaj ponownie będzie o książce dla dzieci trochę starszych — Tymek pochłania takie ilości książek, że jego matka za nim nie nadąża. „Szkatułkę i ważkę” z serii „Strażnicy” Teda Sandersa (wydawnictwo Wilga) przeczytaliśmy oboje i bardzo nam się spodobała — tutaj wielkie podziękowania dla Małgosi, która mi o książce opowiedziała i gorąco zachęcała do lektury.

Szkatułka i ważka

Wszystko zaczyna się od zwykłej ciekawości. Pewnego dnia — podczas jazdy tym samym, co zwykle autobusem, choć po zmienionej trasie — Horacy F. Andrews spostrzega szyld, na którym widnieje jego nazwisko. Ma ogromną ochotę to sprawdzić i w ten sposób trafia do Domu Odpowiedzi (House of Answers). Napis na szyldzie jest nader interesujący i tajemniczy:

ŚCINKI MATERIAŁÓW

PAMIĄTKI

SZCZĘŚCIA

NIESZCZĘŚCIA

ARTEFAKTY

ARKANA

OSOBLIWOŚCI

NIEDOLE

TAJEMNICE

I JESZCZE WIELE INNYCH RZECZY

W DOMU ODPOWIEDZI

Przyznaję, ja bym do takiego sklepu weszła, choć pewnie z dużym dystansem. Horacy, wielbiciel nauk ścisłych, wszedł również i choć w Domu Odpowiedzi znalazł więcej pytań niż odpowiedzi (a także jeszcze więcej interesujących kategorii i etykiet), tam właśnie zaczęła się jego fascynująca przygoda.

Chłopiec okazał się Strażnikiem. Na swojego, hmm, partnera wybrał go tajemniczy (w tej książce nie mówi się o magii) przedmiot: Szkatułka Obietnic, Fel’Daera. Chłopiec sam musi odkryć, jakie właściwości ma jego Tan’ji i to, czego sam jest w stanie dzięki niemu osiągnąć. Nauka idzie szybko, a odkrycia porażają. Gdy do chłopca dołącza Chloe, która potrafi przenikać przez ściany, wydarzenia nabierają tempa.

Na świecie działają dwie grupy: Strażnicy, który chronią tajemnicze niezwykłe przedmioty, i Odszczepieńcy, którzy pragną je wszystkie odebrać ludziom. Początki tej walki sięgają daleko w przeszłość, gdy nastąpił rozłam wśród Twórców, istot potrafiących tworzyć przedmioty obdarzone niezwykłą mocą. Okazało się, że moc artefaktów może być wykorzystana także przez ludzi, co wzbudziło sprzeciw części Twórców — to właśnie ich potomkowie zmienili się w Odszczepieńców. Przedmioty mają niezwykłą moc. Fel’Daera, Szkatułka Obietnic, sprawia, że można zajrzeć w przyszłość, ważka Chloe — Alvalaithen, Skrzydło Ziemi — pozwala przenikać przez materię — nie tylko przez ściany, ale właściwie przez wszystko. Trudno się dziwić, że walka o ich posiadanie momentami jest naprawdę brutalna.

Książkę, mimo jej grubości (ponad 500 stron), czyta się błyskawicznie. Tymek wypatrzył, że drugi tom ukazał się już po angielsku, i z niecierpliwością czeka na polski przekład. Trudno mu się dziwić. Akcja jest wartka i szybka, ciągle poznajemy nowych bohaterów i coraz więcej wiemy o obdarzonych czy też obdarzających mocą przedmiotach. Horacy i Chloe są sympatyczni i świetnie się uzupełniają, mają kolegów, rodziny i masę problemów — czasami podobnych do tych, jakie miewają inne dwunastolatki (jak wytłumaczyć mamie późne powroty do domu?). Ted Sanders bardzo ładnie pokazał, jak znika ich nieufność i pojawia się zaufanie. 

W warstwie fabularnej książka oczywiście powiela pewne schematy literatury dla młodszej młodzieży, ale dzieje się w niej tyle i jest to tak fajnie podane, że w niczym nie przeszkadza. Koniec zaś jest taki, że człowiek ma ochotę pobiec do księgarni i natychmiast kupić kolejną część. Ted Sanders stara się znaleźć naukowe podstawy dla wszystkich mocy, jaki obdarzają Strażników artefakty. Nie umiem ocenić, czy te podstawy są wiarygodne, ale dzięki nim książka wydaje się być mocniej osadzona w naszym tu i teraz, a jednocześnie daje nadzieję, że to „tu i teraz” wielokrotnie może nas jeszcze zaskoczyć. 

Dajcie znać, czy Wam się też podobało 🙂

Ted Sanders, Strażnicy. Szkatułka i ważka, Wilga 2016

Reklamy