Smok Wawelski i tajemniczy Don Pedro

Wiecie już, jak spędzamy wieczory? A nie… Nie oglądamy kreskówek. Czytamy za to Trylogię, tyle że wcale nie chodzi o Sienkiewicza. Razem z Piotrusiem pochłaniam „Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia”. Wydawało się, że czytania będzie na długie miesiące, bo tomiszcze jest grube (ponad 700 stron), ale ciągle mamy ochotę na „jeszcze troszeczkę więcej” przed snem. Szybko nam idzie.

Przygody Baltazara Gąbki

Chyba nie czytałam tej książki w dzieciństwie, bo Doktora Koyota nie pamiętam. Ukształtowała mnie więc kreskówka, a teraz mam frajdę i mogę poznawać przygody Smoka Wawelskiego razem z Synem. Piotruś film obejrzał z ogromną ciekawością, ale wcale nie przeszkadza mu to w słuchaniu i podczytywaniu książki (tak, tak, zdarza mu się czytać to grube tomiszcze samemu). Podchodziłam do książki Stanisława Pagaczewskiego dość nieufnie (Piotr przydźwigał ją z biblioteki), ale ku mojemu wielkiemu zdumieniu to się świetnie czyta. Tekst jest może odrobinę staroświecki, moje dziecko na pewno nie wyczuwa aluzji do minionego systemu, ale historia nadal bawi i wciąga, a język powieści jest przystępny i zrozumiały.

Przygody profesora Gąbki

Dla tych, którzy nie widzieli filmu, krótkie wprowadzenie… Akcja powieści dzieje się w czasach Księcia Kraka. Nie przenosimy się jednak do czasów przedpiastowskich. Kraj Księcia Kraka graniczy z krainą Psiogłowców, książę korzysta z krótkofalówki, a bohaterowie podróżują amfibią. Stanisław Pagaczewski sprytnie wymieszał elementy historyczne, fantastyczne i współczesne, tworząc ciekawą i zabawną krainę, po której z przyjemnością się podróżuje. Z Krakowa wyrusza ekspedycja ratunkowa prowadzona przez Smoka Wawelskiego. Przewodzi jej oczywiście Smok Wawelski, przyjaciel Księcia Kraka i wielki podróżnik, a jej członkami są książęcy kucharz, Bartłomiej Bartolini i nadworny lekarz, doktor Koyot. Towarzyszy im także tajemniczy Don Pedro, szpieg z Krainy Deszczowców — mogę zdradzić, że jego historia jest trochę inna niż na filmie. Wyprawa kieruje się do Krainy Deszczowców, gdzie przebywa Baltazar Gąbka, słynny badacz latających żab. W przeciwieństwie do kreskówki w powieści profesor odgrywa bardzo ważną rolę.

Przygody Baltazara Gąbki

W kolejnych tomach razem z profesorem Gąbką i jego towarzyszami mierzymy się z plagą mypingów („Misja profesora Gąbki) oraz przenosimy się w lata siedemdziesiąte („Gąbka i latające talerze”). Historia łączy w sobie elementy bajki, powieści podróżniczej, szpiegowskiej i kryminału. Są tutaj fragmenty dziennika i motywy typowe dla SF. Wszystko wydaje się być na swoim miejscu, nic nie trzeszczy, wszystko ze sobą współgra. Akcja jest wartka i szybka, przygody są trochę zabawne, a trochę straszne — w sam raz dla siedmiolatka i dla jego rodzica, bo przecież wspólne czytanie powinno być frajdą dla dziecka i dla dorosłego. 

Przygody Baltazara Gąbki

Przygody profesora Gąbki wydało Wydawnictwo Literackie. Książka jest bardzo starannie opracowana i bogato ilustrowana. Wykorzystano ilustracje Alfreda Ledwiga, autora kreskówki. Dla Piotra oglądanie obrazków było świetną zabawą. Nie spodziewałam się, że książka wydana w latach sześćdziesiątych przyniesie nam obojgu tyle radości i będzie tak aktualna — ta zabawna i lekka książka jest także pochwałą wolności, tolerancji i swobody. „Przygody Baltazara Gąbki” to świetna lektura na długie jesienne i zimowe wieczory. Zajrzyjcie koniecznie!

 

Stanisław Pagaczewski, Przygody Baltazara Gąbki, il. A. Ledwig, Wyd. Literackie 2011

Reklamy