Tęsknota za Olimpem i boską mocą

Zbierałam się do tego wpisu dość długo. Tymek łyknął pierwszą serię książek o Percym Jacksonie już jakiś czas temu, ale zachwyt nad nimi ciągle trwa. Pierwsza seria wydaje się być przeznaczona dla trochę młodszych czytelników niż druga i mój syn nie mógł się od tych książek oderwać.

Percy Jackson - cała seria

Teraz pochłania kolejne tomy „Olimpijskich herosów” (kontynuacji serii), co oznacza, że czasami w wolne dni muszę go siłą wyciągać z łóżka (jeszcze tylko kilka stron, mamo!), chyba że natrafi na jakiś mniej wciągający fragment. To jednak nie wszystko: moje dziecko z zapałem zgłębia tajniki greckiej (a teraz i rzymskiej) mitologii. Przy okazji lektury książek Ricka Riordana Tymek przeczytał mitologię w opracowaniu Wandy Markowskiej, „Przygody Odyseusza” Jana Parandowskiego i wrócił do „Mojej pierwszej mitologii” i „Opowieści z zaczarowanego lasu” Niedawno tworzył wykresy porównujące bogów greckich i rzymskich i zastanawiał się, ile musiało być boginek drzew, lasów i strumyków. Na dodatek zażądał ode mnie „Iliady”, ale pod ręką było tylko tłumaczenie Dmochowskiego. Zajrzał i stwierdził, że może innym razem. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że lektura Percy’ego przyniesie takie efekty.

Pierwszą książką z serii, w której poznajemy Percy’ego i dowiadujemy się, dlaczego jest niezwykły, jest „Złodziej pioruna”.

Rick Riordan, Złodziej pioruna

Percy ma dwanaście lat. To trudny wiek. Czas, gdy zaczynają pojawiać się pryszcze, a świat przestaje być przyjazny. Harry Potter dowiedział się, że jest niezwykły w swoje jedenaste urodziny, dzieci ze „Spirit Animals” w wieku jedenastu lat są poddawane próbie, jedenaście lat ma Seth z „Baśnioboru”. Pewnie można by znaleźć więcej przykładów, że we współczesnej literaturze dla dzieci czas między dziesiątym a trzynastym rokiem życia wydaje się być szczególny. To czas przełomu i budzenia się świadomości, odkrywania, kim się naprawdę jest.

Na początku książki Percy mówi:

Wiecie co, wcale nie chciałem być herosem półkrwi. Nie prosiłem się o to, żeby być synem greckiego boga. Byłem zwyczajnym dzieckiem: chodzącym do szkoły, grającym w koszykówkę i jeżdżącym na rowerze. Nic szczególnego. Dopóki przez przypadek nie wyparowałem nauczycielki matmy. Wtedy się zaczęło. Teraz zajmuję sie walką na miecze, pokonywaniem potworów, w czym pomagają mi przyjaciele, a poza tym staram się po prostu przeżyć. 

Rick Riordan ożywił świat znany z mitologii (jest to chyba jego sposób na pisanie i bestseller). Greccy bogowie ciągle żyją, a Olimp znajduje się tam, gdzie bije serce cywilizacji, czyli – oczywiście – w Nowym Jorku. Bogowie nie tylko nie zniknęli, ale tak samo jak kiedyś zakochują się w śmiertelnikach lub śmiertelniczkach i mają z nimi dzieci. Właśnie one są herosami półkrwi i są narażone na niebezpieczeństwo, które wzrasta, gdy wkraczają w okres dojrzewania. Wtedy jednym ratunkiem jest ucieczka do obozu herosów, bezpiecznego azylu, w którym mogą nauczyć się, jak walczyć i jak przetrwać. Percy, syn Posejdona, ma jeszcze trudniej – Zeus uważa, że ukradł jego piorun i musi szybko udowodnić swoją niewinność. Do głosu dochodzą także wrogowie Olimpu, a młodzi herosi znajdują się w samym środku wydarzeń.

Książkę czyta się bardzo szybko. To wciągająca lektura – zrozumiałam fascynację Tymka, gdy sama do niej zajrzałam. Akcja jest wartka, postacie wyraźnie zarysowane i ciągle coś się dzieje. Odniesień do mitologii jest tutaj mnóstwo: w kolejnych książkach pojawiają się prawie wszyscy greccy bogowie, centaury, satyry, cyklopi i tytani, Dedal i Minotaur. Historia Percy’ego i kilku jego przyjaciół spaja wszystkie części, pokazując, jak ważna jest przyjaźń i że nawet bogowie mogą się czegoś od ludzi nauczyć i do czegoś ludzi potrzebować (niby wiemy to już od czasów starożytnych). Pierwszą serię bez oporów poleciłabym już dziewięciolatkom – jeśli lubią grube książki. Druga seria jest jeszcze grubsza i przeznaczona dla trochę starszych – Tymek czyta ją z zapałem, choć przyznaje, że wszystkie rozterki miłosne bohaterów nie za bardzo go interesują. Mam wrażenie, że obozem herosów by nie pogardził i chętnie przygarnąłby jakiegoś dziadka lub rodzica z olimpijskim rodowodem. Dla mnie to lektura na miarę Harrego Pottera, równie wciągająca. Film można obejrzeć, ale książki są zdecydowanie lepsze – Tymek stwierdził, że to całkiem inna historia.

Rick Riordan, Percy Jackson i bogowie olimpijscy, Galeria Książki 2009

Reklamy