Kim jest Malala?

Mamo, ona żyła naprawdę? To nie jest wymyślone? Tak było? Mamo!!!  Takimi pytaniami zarzucił mnie Tymek pewnego dnia, gdy wróciłam z pracy. Książkę „Która to Malala?” Renaty Piątkowskiej znalazł na biurku — przekładałam książki na półkach i przypadkiem ją tam zostawiłam. Starszy znalazł, zajrzał i przeczytał, a potem długo nie mógł zrozumieć, że to prawdziwa opowieść. Ale mamo, to naprawdę tak jest? Chcieli ją ukarać za coś takiego? Ale to było dawno, prawda?

Która to Malala?

„Która to Malala?” Renaty Piątkowskiej (Wydawnictwo Literatura) została wydana w ramach serii „Wojny dorosłych — historie dzieci”. Początkowo seria opowiadała o losach dzieci podczas II wojny światowej. Najnowsze tytuły pokazują, że wydawnictwo ma ambicję poruszania tematów współczesnych i ważnych, zmuszających do dyskusji i zastanowienia. To bardzo dobra seria, która w pięknej i przystępnej formie przybliża dzieciom problemy naszego świata: wojnę na Ukrainie („Teraz tu jest nasz dom”), los uchodźców („Chłopiec z Lampedusy”, „Hebanowe serce”) czy terroryzm. Warto, żeby dzieci dowiadywały się o problemach własnie z tych książek, zamiast z prasy czy telewizji, gdzie panuje kult newsa i walka o widza.

Która to Malala

„Która to Malala?” to fabularyzowana biografia Malali Yousafzai, pakistańskiej dziewczynki z doliny Swat, która miała odwagę sprzeciwić się talibom. Nie chciała zakrywać twarzy, walczyła o to, by móc się uczyć i swobodnie wypowiadać. Miała w sobie odwagę, by publicznie krytykować talibów i pisać w sieci o tym, co robią w Pakistanie. Tylko tyle i aż tyle — talibowie postanowili się jej pozbyć i dziewczynka została postrzelona w głowę. 

Która to Malala?

Renata Piątkowska w piękny sposób opowiada tę historię. Pokazuje dzieciństwo Malali w Pakistanie, jej rodzinę, wsparcie, jakie dostawała od bliskich (w mojej głowie pojawiały się pytania, czy umiałabym i chciałabym zachęcać dziecko do działań, które mogłyby sprawić, że znajdzie się w niebezpieczeństwie), a także późniejsze losy dziewczynki. Malala Yousafzai wyemigrowała do Wielkiej Brytanii, wyzdrowiała i otrzymała wiele nagród, w tym pokojową Nagrodę Nobla. Opowieść o losach dziewczynki przetykana jest jej rozmowami na czacie z innymi dziećmi, opowieściami starej Babci, wspomnieniami z pakistańskiej szkoły, fragmentami bloga. To niby zwykle życie, które pozwala zrozumieć, że to, co dla nas zwykle i „normalne”, choćby ta uprzykrzona szkoła i konieczność nauki, dla innych ciągle jest marzeniem i wartością, o którą muszą walczyć.

Która to Malala?

Tymek stwierdził, że historia Malali jest naprawdę ciekawa, choć przerażająca, gdy się głębiej o tym pomyśli. I mimo występującej w tej opowieści komputerów, blogów i czatów, długo nie mógł zrozumieć, że to prawdziwa opowieść, która wydarzyła się współcześnie, całkiem niedawno. Mamo, przecież trzeba to zmienić…. Trzeba synku. 

Czytajmy z dziećmi książki o trudnych i ważnych sprawach. Muszą wiedzieć, żeby potrafiły z odwagą wejść w dorosłość, a wtedy może kiedyś znajdą w sobie pomysły i siłę, by zmienić świat. Problemy są w tej książce pokazane delikatnie, nikt nie epatuje nieszczęściem, książka porusza, zaciekawia i skłania do myślenia. Warto ją przeczytać z siedmio-, ośmiolatkiem, młodsze dzieci mogą być  trochę za małe. Zajrzyjcie do książki Renaty Piątkowskiej, bo naprawdę warto. I dla opowieści o Malali, i dla ilustracji Macieja Szymanowicza. 

 

Renata Piątkowska, Która to Malala?, il. Maciej Szymanowicz, Literatura 2016 (wyd. 2)

Reklamy

Czy jest ktoś, kto nie chce mieć dziadka?

Wiosna mnie rozleniwiła. To znaczy nie chce mi się pisać. Czytamy cały czas, stosik książek wartych opisania zatrważająco szybko rośnie, a ja wieczorami ziewam i zasypiam razem z Tymoteuszem. Chyba przydałaby się jakiś energetyczny koktajl 🙂

Jedną z książek, które leżą na stosiku, jest „Dziadek na huśtawce” Renaty Piątkowskiej wydany przez wydawnictwo BIS.

 

To przesympatyczna historia dwójki przyjaciół: Marcina i Witka. Kiedy okazało się, że Witek nie ma dziadka i nie ma komu podarować pudełka na okulary zrobionego w szkole, Marcin wpadł na pomysł, że dziadkiem Witka może zostać jego sąsiad, pan Teofil. Na początku największą zaletą pana Teofila było posiadanie psa, ale z czasem okazało się, że starszy pan, choć łysy i stary, jest niesamowicie interesujący: nosi kolorowe koszule, huśta się aż do chmur, smaży rewelacyjne melaśniki, w szopie trzyma prawdziwą karetę. A na dodatek jest zegarmistrzem i wie wszystko o zegarach. Któż nie chciałby mieć takiego dziadka? O takiego dziadka to nawet można się pobić…

Tymek słuchał historii Marcina i Witka z wielkim zainteresowaniem. Obrazki w książce (autorstwa Artura Nowickiego) też mu się ogromnie podobały. Oczywiście też chciałby mieć takiego dziadka, jak pan Teofil, więc zaczął wysuwać różne propozycje pod adresem swoich własnych dziadków: mniej lub bardziej akceptowalne. A z dziadkami bywa różnie: oczywiście żaden nie trzyma w szopie karocy, ale mogą zapewnić czteroletniemu smykowi masę atrakcji: można z nimi urządzać wyścigi ślimaków, sadzić rośliny, łapać ryby, nosić drewno… Po prostu dziadkowie miewają masę pomysłów i często chce im się bawić z wnukami. Rodzicom po prostu czasami brakuje czasu.

Książka Renaty Piątkowskiej jest doskonale napisana, zabawna, momentami wzruszająca. Wspaniale pokazuje, jak między małym Witkiem i starym panem Teofilem nawiązuje się przyjaźń i zrozumienie. I jak bardzo potrzebni są młodzi starym, a starzy — młodym.

Gdy czytałam tę historię od razu przypomniała mi się przepiękna książka Angeli Nanetti „Mój dziadek był drzewem czereśniowym”, wydana przez Naszą Księgarnię. Stoi na półce w pokoju Tymka, a ja ciągle nie mam odwagi zacząć mu jej czytać. A przecież to opowieść jak najbardziej dla dzieci, tylko może ciut starszych niż mój synek.

 
To wzruszająca, czasami zabawna, a momentami bardzo smutna książka o naszych czasach: zapracowani, zabiegani i kłócący się ze sobą rodzice i dziecko próbujące znaleźć dla siebie bezpieczne miejsce. Ostoją Antonia stają się dziadkowie mieszkający na wsi: ciepli, otwarci, kochający wnuka. U babci Teodory i dziadka Oktawiana Antonio czuje się najlepiej: gdzie indziej można wspinać się po drzewach, wchodzić na sam czubek wielkiej czereśni, słuchać opowiadań o tym, jak mama była mała? Świat Teodory i Oktawiana jest rajski i spokojny, pachnący i smaczny. Po śmierci Teodory Oktawian trochę dziwaczeje, zmienia się, ale nadal uwielbia swojego wnuka i potrafi sprawić mu najpiękniejsze prezenty w najmniej spodziewanym momencie.
Świat Antonia nie zawsze jest taki sielski: jest w nim miejsce na rozwód rodziców, śmierć i starcze zniedołężnienie dziadka, oziębłości miastowych dziadków, którzy najbardziej kochają swojego pieska, bezduszność urzędników, którzy próbują zabrać dziadkowi ukochaną ziemię i wyciąć drzewo. Antonio chłonie to wszystko i próbuje sobie wytłumaczyć. Próbuje odpowiedzieć na pytania, czym jest starość, jak ważne są relacje z innymi. Ta historia bardzo chwyta za serce i zwraca uwagę na to, jak żyjemy i co powinno być ważne. Warto przeczytać tę mądrą opowieść i może spróbować żyć inaczej? I zauważyć siłę, którą daje dziecku bezwarunkowa akceptacja dziadków.