Hej! W góry, w góry…

Leży cały czas na stole, a ja przeglądam ją przynajmniej raz dziennie i nie dowierzam. Oglądam ją z zachwytem, wącham, kartkuję i patrzę z zazdrością na Tymka. I kombinuję, jakby tu mu ją zwinąć na trochę. Na stałe zabierać nie chcę, bo niech się dziecko kształci, ale ja też bym chciała. Poczytać, pobawić się, porysować. Uwielbiałam ćwiczenia z geografii w podstawówce. Rany, co ja bym dała, żeby mieć taką książkę, gdy miałam naście lat! Piotrusia też urzekła, więc oboje podpatrujemy i kopiujemy ćwiczenia, bo Tymek zazdrośnie strzeże książki.

W góry

Piotr Karski stworzył dzieło imponujące i niesamowite. Wyobraźcie sobie 224 strony do malowania, rysowania, zastanawiania się i główkowania. Temat przewodni to oczywiście góry, ale „W góry” to coś więcej niż jeszcze jedna książka z zadaniami. Wciąga dziecko od razu, a przy okazji przekazuje masę wiedzy, która sama wskakuje do głowy. Ta książka może służyć do zabawy w weekend i pomóc w przygotowaniu do sprawdzaniu z przyrody (przetestowane!). Wiedza, jaką zawarł w niej Piotr Karski, imponuje i wzbudza szacunek. Po prostu chce się przy tej książce siedzieć i się uczyć… tfu… znaczy bawić.

Zadania zabawne, na przykład takie:

W  góry

W góry

sąsiadują z ilustracjami, które wymagają pogłówkowania i pozastanawiania się. W głowie pozostają poziomice, dziewięćsiły, erozja i lód firnowy. Serio, Tymek bawił się tą książką, przygotowując się do sprawdzianu. Znalazło się w niej wszystko: cieki wodne, wyznaczanie kierunków, określania wysokości pagórka i biegu rzeki 🙂 A narzekania, że przyroda jest nudna, zniknęły, jak ręką odjął.

W góry

W góry

W góry

To książka, którą mogą się bawić dzieci w różnym wieku. Tymek sam zaproponował, że niektóre ćwiczenia rozwiąże ołówkiem, żeby potem Piotruś mógł spróbować swoich sił. Znajdą tutaj coś dla siebie wielbiciele sportów, fanki mody (ech, kto by nie chciał zaprojektować parzenicy), przyrodnicy i wszyscy ciekawscy. Nie mówię o czytelnikach oczywistych, czyli wielbicielach gór 🙂 Dzięki tej książce można skoczyć z góry na spadochronie, dowiedzieć się, jak się robi oscypki i szczegółowo zaplanować wyprawę, nawet na chwilę nie ruszając się z krzesła. Mój Starszy po początkowej nieufności (jakieś to dziwne) uznał, że należy do niej podejść metodycznie i rozwiązywać strona po stronie. I nawet nie narzeka, że musi rysować. Fajnie jest patrzeć, jak budzi się jego fascynacja, a ręka sama wyciąga się po mapy i atlasy.

Jest tutaj także jedno zadania, które zauroczyło Piotrusia. Na zacieniowanej ołówkiem kartce, trzeba gumką stworzyć jaskinię.

W góry

Biała kartka kusi, ale cóż — książka należy do Tymka. Co tam przeszkody — Piotruś stworzył już kilka swoich jaskiń, a że fascynacja mitologią nadal trwa, w każdej mieszkają Minyady (bo gdzie mają mieszkać księżniczki zamienione w nietoperze?)

W góry

W góry

Jeśli kochacie góry i macie dzieci, to musicie tę książkę mieć. Szczerze mówiąc, brak dzieci w niczym nie przeszkadza, przecież kształcić się można przez całe życie. A ta książka zapewnia zabawę na wiele długich wieczorów.

Piotr Karski, W góry, Dwie Siostry 2016