Zwierzęta, które znikają

„Zwierzęta, które zniknęły. Atlas stworzeń wymarłych” (Nasza Księgarnia) trochę oszukuje… W bardzo pozytywnym sensie, ale nie dajcie się zwieść pozorom. To wcale nie jest książka tylko dla najmłodszych, choć wielki format, wspaniałe ilustracje Nikoli Kucharskiej i sympatyczne ptaszydło na okładce tak sugerują. To nie tylko album o dinozaurach, mamutach i tygrysach szablozębnych. Oczywiście każdy wielbiciel wymarłych gadów, słoni i kotów, niezależnie od wieku, ogromnie się z tej pozycji ucieszy i znajdzie w niej coś ciekawego, ale ta książka oferuje znacznie więcej. To doskonale zakomponowany i skłaniający do myślenia przewodnik, który uświadamia, jak bardzo człowiek ingeruje w środowisko. To przez nas gatunki znikają z powierzchni naszej planety w zastraszającym tempie na naszych oczach. I tylko my możemy ten trend zatrzymać.

Nikola Kucharska, Zwierzęta, które zniknęły

„Zwierzęta, które zniknęły” to książka dla młodszych i starszych. Warto wspomnieć, że to dzieło kilku osób. Nikola Kucharska firmuje całość i odpowiada za szatę graficzną, ale testy napisały inne osoby: Katarzyna Gładysz, Joanna Wajs i Paweł Łaczek. Katarzyna Gładysz i Paweł Łaczek odpowiadają także za opracowanie naukowe całości. Dzięki wspólnej pracy powstał atlas, który nie tylko zachwyca warstwą graficzną, ale zawiera naprawdę dużo ciekawych i mądrze skomponowanych informacji.

Nikola Kucharska, Zwierzęta, które zniknęły

„Atlas stworzeń wymarłych” może zainteresować dzieci w każdym wieku. Młodsi skupią się na warstwie obrazkowej. Z wypiekami na twarzy będą oglądać postozuchy, edafozaury, pterodaktyle, mamuty, niedźwiedzie jaskiniowe, smilodony i inne fascynujące zwierzęta, które — czasami na szczęście dla nas — nie przechadzają się już po łąkach i lasach. Ilustracje stworzone przez Nikolę Kucharską zapadają w pamięć i kuszą szczegółami.

Nikola Kucharska, Zwierzęta, które zniknęły

To świetna książka do oglądania. Znajdziecie w niej mnóstwo gatunków — również tych mniej znanych — oraz wiele odniesień do Polski i znajdowanych na naszych terenach skamieniałości. Fajnie jest wiedzieć, że z Czatkowic pod Krakowem pochodzi najstarsza na świecie żaba, która wcale nie potrafiła skakać, choć na nazwie czatkobatrach można połamać sobie język. Tam samo zresztą, jak na innych: procynozuch, oligokifus czy dsungaripterous — spróbujcie je szybko przeczytać. Ja miałam problem, Piotrek też. Można się razem pośmiać i poćwiczyć język.

Nikola Kucharska, Zwierzęta, które zniknęły

Opowieść o zwierzętach zaczyna się w czasach prehistorycznych. Na początku książki znajdziecie drzewo genealogiczne zwierząt — i będziecie mieli szansę sprawdzić, jak wyglądała ich ewolucja. „Zwierzęta, które zniknęły” zapraszają czytelnika do podróży w przeszłość. Wędrówka zaczyna się bardzo, bardzo dawno temu. Zaczynamy ją przed milionami lat, gdy pojawiły się pierwsze płazy, a potem gady.

Nikola Kucharska, Zwierzęta, które zniknęły

Nikola Kucharska, Zwierzęta, które zniknęły

Opowieść sunie przez wieki, a czytelnik ma szansę zobaczyć, jak zmieniała się fauna ziemi. Wielkie giganty zostały stopniowo zmienione przez mniejsze giganty. Przy okazji dowiadujemy się trochę o anatomii dinozaurów, paleontologach, budowie gadziego jaja, poznajmy miejsca, w których znaleziono najwięcej skamielin i dowiadujemy się, jakie naukowcy mają teorie na temat wymierania. Informacji znajdziecie w tej książce naprawdę dużo. Zostały napisane przyjaznym językiem, widać, że autorzy starali się przekazać wiadomości jak najprościej i zrozumiale. Każdy termin jest wyjaśniany, dlatego warto przeglądać strony po kolei. Jeśli napotkacie niezrozumiałe określenie — u nas były to synapsydy (czyli gady ssakokształtne) — to jest ogromna szansa, że zostało ono wyjaśnione we wcześniejszej partii tekstu.

Nikola Kucharska, Zwierzęta, które zniknęły

Wędrówka w poszukiwaniu wymarłych gatunków stopniowo prowadzi nas do czasów bardziej współczesnych. Pojawiają się daty, które można sobie wyobrazić: 1445 rok — to wtedy wyginęły ostatnie moa, 1627 — wtedy padł ostatni tur. Daty stają się coraz bliższe naszym czasom, a czytelnikowi robi się mniej wygodnie. Tak niedawno zniknęły z ziemi tygrysy balijskie, wilki Ezo, tarpany, zebry kwagga czy gołębie wędrowne. Nikola Kucharska nie skupia się bowiem tylko na wielkich gatunkach. W książce poznamy także wymarłe ptaki i owady, stworzenia małe i duże, lądowe i morskie. Całkiem niefajnie robi się, gdy przejdziemy na dwie ostatnie rozkładówki. Na pierwszej z nich autorka książki pokazała gatunki, które zniknęły całkiem niedawno — w latach 1925-2012.

Nikola Kucharska, Zwierzęta, które zniknęły

To oznacza, że przez jeszcze chwilę temu mogliśmy je oglądać. Na ostatniej stronie mamy gatunki, które jeszcze istnieją, ale są skrajnie zagrożone, znikają na naszych oczach. Znikają, bo my ludzie jesteśmy najbardziej inwazyjnym gatunkiem na Ziemi. Zabieramy innym gatunkom siedliska i niszczymy je, sprawiamy, że zmienia się klimat, sprowadzamy nowe gatunki, a wraz z nimi zagrożenia, z którymi gatunki rodzime nie mogą sobie poradzić. „Atlas stworzeń wymarłych” to książka, która pokazuje, że gatunki wymierają cały czas. Czasami z przyczyn naturalnych, ale niestety współcześnie najczęściej z powodu działań człowieka. Ten atlas uświadamia, że jeśli chcemy zachować zwierzęta, musimy zacząć działać. Na dużą i na małą skalę. Warto coś zrobić, aby atlasy zwierząt, które już zniknęły — nawet tak piękne, jak ten przewodnik — przestały robić się coraz grubsze. Nie przywrócimy do życia dinozaurów czy mamutów, ale możemy zadbać, by orangutany czy kozice miały gdzie żyć.

Nikola Kucharska, Zwierzęta, które zniknęły

To naprawdę fantastyczna książka, która rozbudza ciekawość i zmusza do zastanowienia się, co dalej. To jak, może warto zacząć chociażby od segregacji śmieci?

 

Nikola Kucharska, Zwierzęta, które zniknęły. Atlas stworzeń wymarłych, teksty: Katarzyna Gładysz, Joanna Wajs, Paweł Łaczek, Nasza Księgarnia 2018

 

Wielka książka z zadaniami

Bardzo lubimy prace Nikoli Kucharskiej, co zapewne już wiecie. Piotr przepada także za łamigłówkami, lubi rozwiązywać zagadki, szukać wyjścia z labiryntów i rozszyfrowywać tajemnicze wiadomości. Na wieść, że Nikola Kucharska przygotowała książkę z łamigłówkami dla wydawnictwa Greg, ucieszyliśmy się oboje. Zwykle na wakacyjne wyjazdy pakujemy kilka książek z zagadkami, bo może będzie padać, na wielki upał, na nudę, na burzę, na długie, letnie, leniwe, chłodne wieczory. Od razu więc zaczęliśmy się rozglądać po księgarniach. No i mamy! Książka wygląda świetnie: kolorowa, pełna humoru i naprawdę wielka — 9 rozdziałów i 247 stron zagadek.

Nikola Kucharska, Wielka księga zagadek i łamigłówek

Każdy znajdzie tutaj coś, co lubi. Piotr od razu zaczął oglądać rozdział z potworami i straszydłami. Szukanie właściwego nagrobka dla zagubionego zombie, wynajdywanie składników eliksirów czy odkrycie, który przebieraniec NAPRAWDĘ jest wampirem, okazało się fascynujące.

Nikola Kucharska, Wielka księga zagadek i łamigłówek

Nikola Kucharska, Wielka księga zagadek i łamigłówek

Nikola Kucharska, Wielka księga zagadek i łamigłówek

Nikola Kucharska przygotowała zadania o trzech poziomach trudności: łatwym, trudnym i supertrudnym. Zadania są bardzo zróżnicowane — znajdziecie tutaj labirynty, krypotografię, sudoku, obrazki do porównania i pokolorowania. Dziecko może wyszukiwać szczegóły, odgadywać zagadki na podstawie podpowiedzi, rysować zgodnie z instrukcjami, łączyć kropki… Zadań jest naprawdę dużo i nie mam wątpliwości, że każdy miłośnik zagadek znajdzie coś dla siebie. Łamigłówki w każdym rozdziale łączy motyw przewodni: zwierzęta, potwory i straszydła, piraci, kosmici, księżniczki i rycerze. Zagadki poukrywane są wszędzie, nawet na rozkładówkach.

Nikola Kucharska, Wielka księga zagadek i łamigłówek

„Wielka księga zagadek i łamigłówek” zachwyciła mnie starannością wykonania. Ilustracje i zagadki są dopracowane. Nie ma tutaj stron, których jedynym zadaniem jest zwiększanie objętości książki. Staranny wydruk i dobrej jakości papier sprawiają, że zabawa daje dużo radości. Do tego dochodzi przyjemność obcowania z czymś ładnym — ilustracje Nikoli Kucharskiej są dopracowane, przemyślane i budzą masę skojarzeń z innymi jej książkami. Od razu ma się ochotę po nie sięgnąć i sprawdzić, kogo przeniosła do labiryntów i wykreślanek. Z częścią zagadek bez problemu poradzą sobie małe dzieci, przy niektórych trzeba pogłówkować chwilę dłużej. Ośmiolatek nie nudzi się i nie narzeka, że to za proste. Świetna książka.

W tym roku na wakacje zabieramy tylko jedną książkę z zagadkami — ponad 200 stron powinno nam wystarczyć na cały wyjazd.

Nikola Kucharska, Wielka księga zagadek i łamigłówek, Greg 2018

Jak to działa? Zwierzęta

Przyznaję, że czytamy chyba same starocia. Chyba… Bo tak naprawdę to wieczorami bawimy się z Piotrkiem wspólnie przy przygodach Lunga (mama czyta, Piotruś przeszkadza, zastanawiając się na głos, jak można złapać krasnala skalnego, czy dużo jest homunkulusów na świecie i czy koboldy naprawdę istnieją), w ciągu dnia Piotruś brnie przez „Doktora Dolittle” (lekturę trzeba przeczytać), a potem płynnie przeskakuje do „Jak to działa? Zwierzęta” Nikoli Kucharskiej (Nasza Księgarnia). Gdyby to była lektura, znałby już ją na pamięć.

Jak to działa. Zwierzęta

Piotruś uwielbia książkową Klarę, która uwielbia zadawać pytania. Pytania Klary wywołują salwy śmiechu — nie dlatego, że Klara zadaje głupie pytania, tylko dlatego, że tych pytań jest tak dużo, to prawdziwy słowotok.

Dziadku? A czemu kot widzi w ciemności lepiej ode mnie? Po co kot mruczy? Czy skorupa żółwia to część żółwia, czy tylko jego domek? Czemu moja ara tak śmiesznie stroszy piórka na twarzy? Ile lat może żyć taka papuga? No i czemu ona tak głośno skrzeczy? 

Jak to działa. Zwierzęta

To tylko mała próbka możliwości Klary — na szczęście dziewczynka ma Dziadka, który cierpliwie i z miłością wszystko jej wyjaśnia. A że nosi przy sobie notatnik, to przy okazji dużo rysuje. I tutaj przechodzimy do tego, co w książce najfajniejsze (tutaj Piotr się ze mną nie zgadza, bo uważa, że najciekawsze i najfajniejsze są komiksy), a jednocześnie chyba najbardziej kontrowersyjne: do przekrojów zwierząt będących jednocześnie informacją, jak działają zwierzęta.

Jak to działa. Zwierzęta

Jak to działa. Zwierzęta

Dziadek Klary wyjaśnia jej szczegółowo na obrazkach, jak działają zwierzęta. Nie są to jednak klasyczne przekroje, jak z podręczników anatomii. Zwierzęta Nikoli Kucharskiej mają pokazane ośrodki tupania, centra czystości i termometr w uszach. Wszystkie informacje są prawdziwe i sprawdzone: jeże przecież naprawdę tupią — choć nie mają aparatu tupiącego w postaci ślicznego trzewiczka jak z Rumcajsa, świnie naprawdę wykrywają trufle — choć nie robią tego za pomocą cudnej maszynki rodem z SF, niedźwiedzie kochają miód — choć nie noszą słoiczka w kieszonce obok żołądka. Po co to wszystko piszę? Nikola Kucharska użyła mnóstwa wspaniałych ikonek i obrazków, by pokazać cechy zwierząt, by opowiedzieć, jak one żyją, co lubią, a czego unikają (wiedzieliście, że psy mają gruczoły potowe tylko na poduszkach łap?). Dzieci nie dowiedzą się jednak z tych przekrojów, gdzie leży wątroba niedźwiedzia, gdzie są jego płuca, a gdzie trzustka. Jeśli takich informacji szukacie, musicie zajrzeć do innej książki.

Jak to działa. Zwierzęta

Przy uważnej lekturze znajdziecie jednak odpowiedzi na wszystkie pytania, które zadawała Dziadkowi Klara i wiele więcej fascynujących informacji. Piotrek często zadawał pytania: „czy naprawdę…” Zawsze odpowiedź brzmiała: tak, naprawdę. Zdarzało się jednak, że zaglądaliśmy do atlasów zwierząt, żeby sprawdzić, czy naprawdę, tak bardzo nieprawdopodobne wydawały się niektóre cechy.

Picturebook Nikoli Kucharskiej podzielony jest na cztery części. Opisano w nich zwierzęta domowe, parkowe, gospodarskie i leśne. Znalazło się miejsce na zabawne przedstawienie zawodów, które może wybrać miłośnik zwierząt (od fryzjera psów po zootechnika) i krótkie opisy inspirujących postaci (od Karola Linneusza po Adama Wajraka). Dla mnie „Jak to działa? Zwierzęta” to świetna lektura rodzinna do wspólnej zabawy i szukania ciekawostek. A że lektura czasami kończy się wspólnym oglądaniem seriali przyrodniczych? Co w tym złego? Życie zwierząt jest przecież takie tajemnicze i interesujące!

PS. Muszę podkreślić — na wyraźne życzenie Piotra — że najfajniejsze są komiksy i dymki związane ze zwierzętami i że w następnej książce powinno być ich więcej, bo jest za mało historyjek do czytania. Tak się rodzi miłość do książek 🙂

 

Zdjęcia pochodzą z bloga Nikoli Kucharskiej.

Nikola Kucharska, Jak to działa? Zwierzęta, Nasza Księgarnia 2017

Mity rządzą…

Fascynacja Piotra mitami wchodzi chyba w fazę manii… Sama nie wiem, czy powinnam się cieszyć, czy jednak bać. Mówi o mitach, żyje nimi, rysuje ilustracje, opowiada, przepytuje znajomych ze znajomości greckich bogów. Pytania: wujeeek (babciu, ciociu), a ty znasz mity? nikogo już w rodzinie nie dziwi. Niezależnie od odpowiedzi, Młodszy sprawdza prawdomówność dorosłego: taak? to powiedz, kto to była Artemida i ile głów miał piesek Hadesa? Zeus podobno mieszka w naszej piwnicy, a Młodszy wybiera się do Grecji w celu reaktywacji starych wierzeń. Książki mitologiczne przewalają się po całym domu, a Tymek zaczyna znacząco pukać się w czoło 🙂

Dla wszystkich, którzy chcieliby sprzedać taką pasję swoim dzieciom, przygotowałam zestawienie Piotrkowych najukochańszych książek o starożytnej Grecji.

Numer jeden to oczywiście „Mity greckie dla dzieci w obrazkach” Nikoli Kucharskiej (Nasza Księgarnia, 2017)

Mity greckie dla dzieci

Szczegółowy opis możecie znaleźć tutaj. To książka, z którą Piotrek właściwie się nie rozstaje: ogląda, czyta, podsuwa innym pod nos, coś sobie opowiada. Nawet ilustracje z innych książek porównuje z wizją Nikoli Kucharskiej — to najlepsze wprowadzenie do mitów, jakie można znaleźć.

Kolejna pozycja na naszej liście to dwa tomy Katarzyny Marciniak, wydane przez Naszą Księgarnię. O pierwszym tomie „Mojej pierwszej mitologii” pisałam już tutaj. Księga druga to kontynuacja-rozszerzenie, trochę podobna, a trochę inna.

Moja pierwsza mitologia. Księga 2Moja pierwsza mitologia. Księga 1

„Moja pierwsza mitologia. Księga druga” (il. Marta Kurczewska) została podzielona na trzy części: „Przemiany”, „Bestiariusz” i „W królestwie Hadesa”. Piotruś bardzo żałował, że ta trzecia część jest tak krótka. W pierwszej spotykamy się z Owidiuszem, który zbiera historie do swojego słynnego poematu, w drugiej towarzyszymy młodemu Achillesowi i podsłuchujemy jego rozmowy z Chironem (Piotrek aż podskoczył do góry, gdy dowiedział się, że to właśnie Chiron został przemieniony w gwiazdozbiór Strzelca), a w trzeciej jedziemy na wycieczkę do Hadesu. Tak jak w pierwszym tomie każda historia jest uzupełniona króciutkim współczesnym opowiadaniem wyjaśniającym, jak używać powiedzonek, w których słychać echa starożytności.

Moja pierwsza mitologia

Moja pierwsza mitologia

Po lekturze mitów w wersji Katarzyny Marciniak przenieśliśmy się na chwilę do całkiem innej narracji. O „Opowieściach z zaczarowanego lasu” Nathaniela Hawthorne’a już kiedyś pisałam. Przed dwoma laty zachwycał się nimi Tymek, a teraz przyszedł czas na Piotrka — podobały mu się, choć musiałam zmieniać rzymskie nazwy bogów na greckie, moje młodsze wie, że Rzymianie nazywali greckich bogów po swojemu, ale postanowiło ignorować ten fakt. Mamo, ale jak czytasz, to zmieniaj Marsa na Aresa, dobrze?

Opowieści z zaczarowanego lasu

Nieustająco zachwycam się narracją Hawthorne’a, tak wciągającą i urokliwie odległą. Przy tej lekturze Piotruś czasami zasypiał: długa, barwna fraza autora lekko i łagodnie wprowadzała go w sen.

Czytaliśmy także mity w wersji jednego z najpopularniejszych polskich autorów dla dzieci 🙂 Oczywiście mowa o Grzegorzu Kasdepke. Mamy jego mity wydane przez wydawnictwo Wilga. 

Mity greckie

Tymek nie lubił tej wersji mitów, nudziły go i wolał inne książki. Piotrusiowi się podobała. Zaskoczyło go, że Grzegorz Kasdepke czasami przedstawia inny wariant mitu niż ten, który on sam poznał. Język tych mitów jest bardzo współczesny, a bogowie zachowują się podobnie do nas.

Mity towarzyszyły nam także w podróży — wydawnictwo Media Rodzina wydało audiobook z „Najpiękniejszymi mitami greckimi” Dimitera Inkiowa w interpretacji Piotra Fronczewskiego. 

Najpiękniejsze mity greckie

Mimo pewnego zmęczenia mitami, słuchaliśmy ich naprawdę z ogromną przyjemnością. To dzięki tej wersji Piotruś od razu zapamiętał historię Amora i Psyche oraz poznał niektóre przygody Odyseusza (ech, ten cyklop Polifen). Dimitera Inkiowa znaliśmy jako autora przygód Klary, ale jego mity (szczególnie w wykonaniu Piotra Fronczewskiego)  mogę gorąco polecić na każdą podróż.

Uff, uff, prawie dotarliśmy do końca 🙂 W pewnym momencie Piotrek zaczął się dopytywać o wierzenie innych narodów i ludów. Znaczy się dobrze: interesuje go jeszcze coś innego, pomyślała wtedy zmęczona już trochę mitologią matka. Dobrym rozwiązaniem okazały się „Mitologie” z serii „Odkrywanie świata” (Wydawnictwo Olesiejuk). Jakiś czas temu książki z tej serii zalegały na półkach w supermarketach.

Odkrywanie świata. Mitologie

W książce można znaleźć sporo informacji o podstawowych wierzeniach różnych ludów. Informacje są zwarte i krótkie, ale czasami bardzo dosadne i brutalne — można tutaj znaleźć historie pomijane przez innych autorów mitów (na przykład fakt, że Herkules w przypływie szału zabił swoją żonę i dzieci, za co potem pokutował). 

Odkrywanie świata. Mitologie

Piotrusiowi bardzo odpowiada czcionka tej książki — litery są duże i wyraźnie, dobrze dostosowane do początkującego czytacza.

Po domu przewalają się jeszcze dwie „greckie” książki: „Grecja bogów i herosów”

Grecja bogów i herosów

oraz „Mity Greków i Rzymian” Wandy Markowskiej.

Mity Greków i Rzymian

Pierwsza z nich służy głównie do pokazywania synkowi zabytków i map. Mity to piękne baśnie, ale warto także wiedzieć, jak żyli ludzie, którzy wierzyli w Zeusa, gdzie mieszkali i co pozostało po nich do naszych czasów. A mity Wandy Markowskiej to przejaw mojej desperacji — znudzona nieustannie maglowanymi wersjami dla dzieci sięgnęłam po wersję dla starszych, która bardzo się Piotrkowi spodobała. Mówi, że czasami jest to nudne, ale fascynują go kolejne imiona i nazwy — świat greckich bogów zaczął się rozszerzać i mienić jeszcze bardziej. Parandowskiego i Kubiaka pozwolę Piotrkowi odkryć samemu, gdy trochę podrośnie.

Na koniec chciałabym Wam pokazać plakat, jaki moje dziecko (przy współpracy rodziców) przygotowało na szkolny festiwal pasji i talentów. Uwierzcie, sam chciał — jego rodzice działali bardziej jak stoper, przerażeni, jak ich maluszek poradzi sobie z występem przed całą szkołą 😉 Piotr się uparł i będzie opowiadał o greckich bogach. W końcu to jego prawdziwa pasja, pewnie jedna z wielu, ale też taka, która bardzo rozszerza horyzonty.

Plakat

Trzymajcie za Piotrusia kciuki 🙂

Zeus, Almatea i Cerber

Miałam nie kupować kartonówek. Chłopcy są już duzi, książek do paszczy nie wkładają, kartek nie drą na strzępy (jako maluchy też za bardzo nie darli). Zwykłe, cienki kartki doskonale się sprawdzają. Tyle tylko, że kartonówki bywają takie piękne, że aż ręce się same do nich wyciągają. Najnowszą książkę o grubych kartkach, która trafiła do naszego domu, kupiłam jednak świadomie i z premedytacją. Miała być wabikiem i przynętą, i świetnie się w tej roli sprawdziła.

Piotruś czyta samodzielnie, aczkolwiek niezbyt chętnie. Zadaje za to mnóstwo pytań i bardzo kuszą go książki, w których można znaleźć odpowiedzi. Pytania ma przeróżne: jak powstają wulkany, jak się robi mumię, co jedli ludzie pierwotni, dlaczego forsycja kwitnie na żółto, w co wierzyli starożytni Grecy… Stop — w tym miejscu zapaliła mi się żarówka, a do domu trafiły „Mity greckie dla dzieci w obrazkach” Nikoli Kucharskiej (Nasza Księgarnia).

Mity greckie w obrazkach

Od kilku dni mój Młodszy po powrocie do domu zasiada w zacisznym kąciku z książką i czyta. Dokładnie czyta wszystkie dymki przy postaciach, krąży palcem od numerka do numerka, wybucha śmiechem, a potem przybiega i opowiada, jaką dziwną minę miał Zeus, gdy odkrył podstęp Prometeusza. Można śledzić historię od początku do końca, nawigując po cyferkach przy obrazkach, analizować pojedyncze scenki lub bawić się w wyszukiwanie.

Mity greckie w obrazkach

Nie ma tutaj za dużo tekstu, to prawda. Akurat tyle, ile trzeba, by nie zniechęcić czytacza, który jeszcze nie jest pewny, czy lubi czytać. Wszystkie dymki można odcyfrować błyskawicznie, a potem z satysfakcją śledzić, gdzie pojawia się Zeus, a gdzie Cerber i tłumaczyć Babci, co robi Tanatos, wzbudzając zainteresowanie Starszego, który już przecież „wszystko wie” i gotowy jest się z Młodszym spierać (mamo, to przecież Hades….).

Mity greckie w obrazkach

Na początku książki znajdują się mity w pigułce przygotowane przez Joannę Kończak — krótka ściągawka dla rodziców, którym dzieci każą wskazywać na obrazkach lwa nemejskiego i ptaki stymfalijskie oraz opowiadać mit o Dedalu i Ikarze, Minotaurze, nici Ariadny i Midasie (wszystko w jednym). Siedem historyjek, bo Nikola Kucharska przygotowała tylko (niestety, niestety) siedem plansz. Tekst jest krótki, wystarczy, by szybko odświeżyć sobie wiedzę, ale potem trzeba biec do naukowych opracowań (Kubiak, Parandowski lub Marciniak), bo pytań może pojawić się masa. 

Mity greckie w obrazkach

Mity greckie w obrazkach

No więc teraz jest tak, że Młodszy czyta, ogląda, zgaduje i pyta (i nawet nie narzeka na za małe literki). Zaczął nawet podczytywać dłuższe historie na początku. A wieczorem przed snem pogłębiamy wiedzę i czytamy „Moją pierwszą mitologię” Katarzyny Marciniak (też wydawnictwo Nasza Księgarnia). Mity, bogowie i herosie zadomowili się u nas na dobre i wszystko wskazuje na to, że długo pobędą — Piotruś rysuje mity, wymyśla gry i bajki o bogach i herosach, prowadzi długie rozważania na temat wyższości Aresa nad Ateną na polu bitwy lub planuje nową łódź dla Posejdona, bo pływanie w muszli wydaje mu się nieco „babskie” (cóż poradzić, różowa muszla Młodszemu do gustu nie przypadła). No i jak tu nie kupować kartonówek?

Zdjęcia plansz książki ściągnęłam ze strony FB Nikoli Kucharskiej, na którą zaglądam chętnie, podglądając, nad czym akurat jedna z naszych ulubionych ilustratorek pracuje.

 

Nikola Kucharska, Mity greckie dla dzieci w obrazkach, Nasza Księgarnia 2017