Kuba, Łukasz i lokomotywa

Michael Ende kojarzył mi się do tej pory tylko z dwiema książkami: uwielbianą przeze mnie w dzieciństwie „Momo”, no i oczywiście z „Niekończącą się historią”. Przyznaję jednak, że chyba najpierw obejrzałam film, a książkę przeczytałam dużo, dużo później i niewiele z niej pamiętam. Na pewno jednak do niej wrócę – razem z Tymkiem, szczególnie po zaprzyjaźnieniu się z Kubą Guzikiem
Tym razem jednak nie będzie ani o Momo (próbowaliśmy, ale Tymek jest jeszcze za mały) i nie o „Niekończącej się historii”, tylko o dwóch innych książkach Micheala Ende, bo „Kuba Guzik i maszynista Łukasz” oraz „Kuba Guzik i Dzika Trzynastka” na długo zdominowały nasze wieczory i oboje żałowaliśmy, że już się skończyły. Obie książki wydał Znak (razem z innymi książkami Michela Ende).

    

Stały na półce od jakiegoś czasu, a pewnego dnia zaczęliśmy je czytać tak trochę od niechcenia, żeby w końcu zobaczyć, co to jest i trochę dlatego, że nie mieliśmy pomysłu na inna lekturę… I wciągnęło nas oboje, i to bardzo. Może pierwszy tom troszeczkę mniej: dłużej się zaczyna, akcja jest na początku mniej wartka – przecież trzeba wszystkich przedstawić.Akcja książki zaczyna się na Trochanii, maleńkiej wyspie, na której mieszka tylko czworo mieszkańców: maszynista Łukasz i jego lokomotywa Emma, pani Coo, pan Rękawek. Nie, nie pomyliłam się: Emma jest jak najbardziej legalną mieszkanką wyspy 🙂 No i oczywiście król: Alfons za Kwadrans XII. Pewnego dnia na wyspę przypływa statek pocztowy i dowozi paczkę, zaadresowaną co prawda doTroskanii, ale o takim miejscu nikt nigdy nie słyszał. W ten sposób na Trochanię trafia Kuba Guzik, którego nikt jeszcze tak nie nazywa. A że Trochania jest naprawdę maleńka i nie ma na niej miejsca na dom jeszcze jednego obywatela, Łukasz postanawia odpłynąć z niej lokomotywą (tak, tak, odpłynąć), żeby zrobić miejsce dla swojego najlepszego przyjaciela Kuby, a Kuba postanawia mu towarzyszyć, bo przecież przyjaciela się nie zostawia w potrzebie. I obaj wyruszają w podróż razem z maszynistą Łukaszem – w podróż, z której przywiozą wiele nowych doświadczeń i wielu nowych przyjaciół.

Nie chciałabym opowiadać tutaj historii Guzika. Warto może wspomnieć, że w książce są smoki, piraci – groźna Dzika Trzynastka – księżniczka (i to niejedna), a nawet cesarz. Tymek z zafascynowaniem słuchał opowieści o cudownej Mandalii, o pozornym olbrzymie i podziwiał odwagę maleńkiego Ping Ponga – bardzo już mądrego. Emma co prawda przez całą książkę nie wypowiada ani słowa, ale jest bardzo ważną bohaterką.

Naprawdę gorąco polecam – czekam z niecierpliwością, aż Piotruś podrośnie, bo mój młodszy synek kocha lokomotywy (mamo, tutu, bucha, buch, buch i ma magon…), więc na pewno spodoba mu się ta książka. Na razie jednak pewnie próbowałby wyrwać z niej kartki, więc niech może jeszcze trochę poczeka na półce.