Zielony wędrowiec

Informacja, że wydawnictwo Ezop wydaje „Zielonego wędrowca” w nowej oprawie graficznej po prostu mnie zachwyciła. Znamy tę książkę od dawna, zajmuje ważne miejsce na półce chłopaków i aż wstyd, że dotąd nie doczekała się wzmianki na blogu. A przymierzałam się, żeby o niej napisać już kilka razy.

Poznaliśmy tę książkę już naprawdę bardzo dawno temu. W bibliotece jest dostępna w ślicznym, oczywiście zielonym, wydaniu z ilustracjami Adama Kiliana.

Liliana Bardijewska, Zielony wędrowiec

Czytałam tę książkę tylko z Tymkiem i pamiętam, że zrobiła na nim ogromne wrażenie. Bardzo, bardzo się podobała i kilka razy przekładaliśmy termin jej oddania. Potem czytałam tę książkę na nowo z Piotrusiem, z wydania z ilustracjami Katarzyny Czerner-Wieczorek. Ta książka leży na półce i często do niej zaglądamy, choć dla Piotrusia była trudniejsza: więcej tekstu, mniej ilustracji.

Liliana Bardijewska, Zielony wędrowiec

Najnowsze wydanie wygląda bardzo smakowicie.

Liliana Bardijewska, Zielony wędrowiec

 

Najważniejsza jest jednak historia: urocza, ciekawa i mądra opowieść o szarym Stworku z szarej Stworii, który wyruszył w świat w poszukiwaniu innych kolorów i innych światów. Wiele cudów podczas tej wędrówki obejrzał i spotkał wielu przyjaciół.

Cała książka podzielona jest na rozdziały-wędrówki. Posłuchajcie, jakie są ciekawe: Wędrówka pierwsza: Z szarej Stworii niebieską ścieżką w nieznane; Wędrówka druga: Poprzez błękitną Burzę do spiralnej chatki Ślimaka Lazura; Wędrówka trzecia: Do żółtej groty Pierzastych Wiatrów. Wędrówek jest siedem, w ostatniej Stworek wraca do Stworii – wraca do domu, ale jednocześnie go zmienia.

Wędrówka Stworka jest niezwykła, jednocześnie daleka i bliska. Zwiedza różne krainy, a w każdej potrafi znaleźć kogoś, kto mu pomoże i sam też potrafi pomagać, dzielić się tym, co znalazł i otrzymał. Mnie poruszała otwartość Stworka na nowe i nieznane, chęć porozumienia się i odkrywania. Chłopaki z zachwytem słuchali o nowych krainach, a potem licytowali się, która była fajniejsza, czy czerwona Króla Pąsa, czy może jednak biała albo żółta. Pani Liliana Bardijewska nakreśliła słowem przepiękne, pełne koloru i fantazji obrazy – po lekturze próbowaliśmy sami narysować cudowne krainy, a rysunki powstawały przeróżne. Dla mnie „Zielony wędrowiec” to jednocześnie bajka filozoficzna, tyle tutaj tematów do zadumy, zastanowienia i porozmawiania.

„Zielony wędrowiec” na długo zawładnął wyobraźnią chłopców. Do tego stopnia, że domagali się przygód wszystkich występujących tam postaci i z radością powitali historię o Ślimaku Lazurze oraz zapowiedź opowieści o Królu Pąsie (ciągle jeszcze chyba nie powstała). Zajrzyjcie do „Zielonego wędrowca”, bo naprawdę warto.

Więcej informacji o Pani Lilianie Bardijewskiej można znaleźć tutaj.

Reklamy