Bałagany i plamy

Pamiętacie moje zachwyty nad „Co się stało? Małe wypadki” Karoliny i Hansa Lijklemów? Książka cały czas nam się podoba, a teraz dołączyły do niej dwie kolejne: „Co się stało? Wielkie plamy” i „Co się stało? Straszny bałagan”, obie wydane przez Widnokrąg.Co się stało? Straszny bałagan

Co się stało? Wielkie plamy
W obu autorzy wykorzystują ten sam pomysł, co poprzednio, zestawiając zabawny rysunek (na miarę dziecięco-domowych katastrof) z dowcipnym komentarzem-pytaniem będącym czymś w rodzaju skróconej do maksimum opowieści o domowych (dziecięcych i nie tylko) przygodach. Wyobraźnia zaczyna pracować tak samo mocno, jak przy pierwszej części, choć w przypadku dwóch nowych książek nie było już efektu zaskoczenia. Takiego WOW!, jakie fajne, jakie inne, które wyrwało się matce i synowi przy okazji pierwszej części. Oboje z Piotrkiem doskonale wiedzieliśmy, czego możemy się spodziewać, ale odkrywanie katalogu zabawnych scenek zawartych na kartach książki było przyjemnością i wywoływało wybuchy śmiechu mojego syna, który zestawiał swoje doświadczenia i przeżycia z rysunkową historyjką.

Co się stało? Wielkie plamy

Co się stało? Straszny bałagan

Mam wrażenie, że w dwóch nowych częściach podpowiedzi, co się mogło stać, są trochę bardziej oczywiste niż w pierwszej, ale może być tak, że autorzy książek trafili po prostu w moje rodzinne doświadczenia — sami przyznają, że czerpią z codzienności. Zbite wazony i połamane linijki są codziennością, gdy ma się dwóch synów, a mogą być zaskoczeniem dla kogoś innego. Każde z pytań skłania jednak do zastanowienia się, co się stało i jak do tego doszło. I że czasami przyczyna bywa nieoczywista, a nasze zachowanie może mieć zaskakujące konsekwencje. A jeśli do tego dochodzi refleksja, że może dałoby się inaczej… Czasami Piotr wpadał na alternatywne rozwiązanie, a czasami lektura prowadziła  do niezbyt pedagogicznych odkryć — widzisz mamo, inni też grają w domu w piłkę, a ty się złościsz! Hmmm…

Co się stało? Straszny bałagan

Co się stało? Wielkie plamy

Piotrek miał tylko jedno, maleńkie zastrzeżenie. Dlaczego te wszystkie psoty zawsze robią dzieci, tatusiowie, dziadkowie lub wujkowie? Przecież mamy też psocą! I to niesprawiedliwe, że ich tutaj nie ma, bo przecież, pamiętasz, jak spaliłaś patelnię i zrobiło się strasznie dużo dymu? Albo jak spadła Ci taca na podłogę? (Tiaa, ciekawe, co jeszcze mi wypomni)Sprawiedliwość społeczna musi być! Dlatego mam ogromną prośbę do autorów o uwzględnienie w następnych książkach mam, babć i cioć. Nich też coś mają z życia.

U nas powstaje właśnie prywatna kronika Strasznych wypadków. A co! Nie zamierzamy jej publikować, więc mam nadzieję, że autorzy nie pozwą nas o plagiat 🙂

 

Karolina i Hans Lijklema, Co się stało? Wielkie plamy, Widnokrąg 2018

Karolina i Hans Lijklema, Co się stało? Straszny bałagan, Widnokrąg 2018

Reklamy

Co się stało?

„Co się stało? Małe wypadki” Karoliny i Hansa Lijklemów to pierwszy tom serii „Co się stało?” planowanej przez Wydawnictwo Widnokrąg. Książka sprawiła nam wiele radości i świetnie się przy niej z Piotrusiem bawiliśmy, a przy okazji udało się przemycić trochę mądrości. Niby dość wcześnie dowiadujemy się (nawet jako dzieci), że każdej akcji towarzyszy reakcja, ale nie zawsze udaje się nam (dorosłym też) przewidzieć wszystkie konsekwencje naszych działań. A poza tym dorosłym jest łatwiej, a dzieci muszą się pewnych rzeczy nauczyć — i czasami zdecydowanie wolę, gdy robią to z książek.

Co się stało? Małe wypadki

„Co się stało? Małe wypadki” to zbiór kilku króciutkich rysunkowych historyjek, a właściwie dialogów. Za każdym razem pada to samo, ważne pytanie: „Co ci się stało?” oraz wcale nieoczywista odpowiedź. Rysunek obok podpowiada, co się stało, ale jednocześnie można wymyślać mnóstwo opowieści, jak do tego doszło. 

Co się stało? Małe wypadki

Chyba największy urok tej książeczki kryje się właśnie w nieoczywistych odpowiedziach. W wyobraźni pojawia się od razu historia dziecka, które biega, skacze, eksperymentuje, sprawdza swoje możliwości. Czasami świetnie się bawi, a czasami coś mu się przydarza, ale ważniejsza jest duma z osiągnięcia niż ból spowodowany (drobnym lub poważniejszym) urazem. 

Co się stało? Małe wypadki

Niektóre odpowiedzi wywoływały u Piotrusia salwy śmiechu (Tatuś powiesił mi śliczny obrazek nad łóżkiem), inne sprawiały, że zaczynał się zastanawiać i dumać, co się mogło przydarzyć. Jego wyobraźnia nie znała granic, a ja mam nadzieję, że w łebku zostanie mu świadomość, że pewne zabawy mogą kończyć się różnie. Wymyślaliśmy też historie alternatywne — co by można było zrobić, żeby nie było złamanej ręki czy stłuczonego kolana. Przecież cukierki z szafki można zdobyć na wiele różnych sposobów. Bardzo fajna książeczka dla małych eksploratorów.

 

Karolina i Hans Lijklema, Co się stało? Małe wypadki, Widnokrąg 2017