Gdzie kupić vetustas?

Vetustas! To będzie chyba moje znienawidzone słowo… Nijak nie mogę go zapamiętać, co chwila przekręcam, a wtedy dziecię moje, bardzo oburzone, poprawia z powagą: vetustas, mamo, vetustas. Gorzej, że bardzo zapragnęło go zrobić, więc jakby ktoś gdzieś widział bezpański fotoplastykon, to chętnie przygarnę.

Pan Kardan i przygoda z vetustasem

„Pan Kardan i przygoda z vetustasem” Justyny Bednarek (Wydawnictwo Bajka) bardzo Piotrusia zainteresowała. Nie obyło się jednak bez mnóstwa pytań i wątpliwości, bo tekst opowieści jest aż gęsty od zdarzeń i wspomnień i mój synek czasami gubił się w powodzi faktów. Zdarzało nam się czytać niektóre fragmenty dwukrotnie, a potem je dodatkowo objaśniać, żeby siedmiolatek mógł sobie historię ułożyć po swojemu. Teraz pisze list do Pani Justyny Bednarek, żeby wymóc na niej obietnicę, że będzie kolejna część. Ja się cieszę, że nie zamierza hodować kur.

To może odrobinę wprowadzenia. Pan Kardan to wynalazca i ekscentryk, który za wszelką cenę chce dostać się do Księgi Rekordów Guinnessa. Próbował na różne sposoby, ale jakoś nigdy mu się nie udało. Teraz ma nadzieję, że cel pomoże mu osiągnąć vetustas, przedziwne urządzenie, które potrafi tak dużo, że aż strach… — dzięki niemu można porozmawiać z dziadkiem i zajrzeć do morza pełnego dinozaurów. To tylko maleńki przykład, bo urządzenie, choć przypomina kupę złomu, potrafi dużo więcej. Powiedźcie sami, czy nie chcielibyście mieć takiego cuda w ogródku? Panu Kardanowi bardzo pomaga w pracy mały sąsiad, Michałek, oraz dwie kury rasy sussex (rasa w tym przypadku jest bardzo ważna) o wdzięcznych imionach Watson i Sherlock. Dla pełnego obrazu warto napisać, że jest jeszcze kot Młotek vel Puszek oraz przebiegły deweloper Błażej Bałamut. No i nie wolno zapominać o niewyraźnym Panu Kazimierzu…Pan Kardan i przygoda z vetustasem

Skomplikowane? Trochę tak, bo Justyna Bednarek pomieszała w książce kilka wątków i historii. Przygody przeplatają się ze wspomnieniami i refleksjami, właściwie każdego bohatera poznajemy teraz i kiedyś. To także historia o zmianach, zapominaniu przy dorastaniu, życiu, miłości, łapaniu chwili i traceniu czasu. Czasami autorka wspomina o tym wszystkim mimochodem i przy okazji, czasami dla mnie wykład bywał zbyt łopatologiczny, ale siedmiolatek domagał się dalszych wyjaśnień. Piotruś chyba najbardziej przeżywał właśnie migawki z przeszłości, gdy okazywało się, że ktoś stracił swoją szansę lub wybrał drogę, która sprowadziła go na manowce. A poza tym uznał, że rzeczy się wcale nie gubią, tylko ktoś je podbiera od razu w momencie zgubienia. Jak przeczytacie książkę, to dajcie znać, czy zgadzacie się z tą teorią.

Czytaliśmy tę książkę razem, bo tekstu na stronie jest dużo i taka zbita ściana liter przerażała mojego syna. Podczytywał na głos fragmenty, uważnie czytał tytuły, ale nie miał ochoty przebijać się samodzielnie przez kolejne strony. Przydała się pomoc mamy.
Pan Kardan i przygoda z vetustasem

Nie myślcie jednak, że to bardzo poważna książka. Na pewno nie raz zaczniecie się śmiać, a przynajmniej uśmiechać. A potem wasze dzieci będą z powagą dyskutować o inteligencji kur (rasy sussex) i pożytkach płynących z posiadania kota. Od razu uprzedzam, że nie znajdziecie tutaj odwołań do rzeczywistej nauki i praw rządzących naturą. Vetustas nie podlega zwykłym prawom fizyki, ale nie o to tutaj chodzi. Opowieść o Waldemarze Kardanie to świetna rozrywka. Dzięki książce Justyny Bednarek spędzicie miło kilka wieczorów i pewnie będziecie mieli ochotę na więcej.  Zakończenie sugeruje, że „Pan Kardan i przygoda z vetustasem” to dopiero początek przygody czytelników z Panem Kardanem. Czy komuś jeszcze koniec kojarzył się z „Facetami w czerni”?

Pan Kardan i przygoda z vetustasem

Nie można pisać o tej książce i nie wspomnieć o świetnych ilustracjach Adama Pękalskiego. Warto zajrzeć do „Pana Kardana” choćby tylko dla nich. Bardzo fajna lektura dla chłopców i dziewczynek.

 

Justyna Bednarek, Pan Kardan i przygoda z vetustasem, il. Adam Pękalski, Bajka 2017

Reklamy