Janosz

Informacja, że będzie kręcony film o Janoszu, sprawiła, że wyciągnęłam z półki jego książki. Dawno do nich nie zaglądaliśmy, a przecież „Panama” to jedna z ulubionych lektur Piotrusia. Zaczytywaliśmy się kiedyś razem przygodami Misia i Tygryska, a bandażowanie stało się naszym sposobem na smutek. Piotr zresztą od razu przejął książkę i zaczął czytać swoją ulubioną historię, czyli „Ja ciebie wyleczę, powiedział Miś”, śmiejąc się tak samo, jak za pierwszym razem. Mało ostatnio Janosza na księgarnianych półkach.

Mam wrażenie, że Janosza albo się lubi, albo nie. Obok jego książek nie da się przejść obojętnie. Nasza przygoda z tym autorem i jego książkami zaczęła się od małego skandalu. „Świerszczyk muzykant i kret” to wariacja na temat znanej chyba wszystkim bajki o świerszczyku-lekkoduchu, który przez całe lato muzykuje, a zimą przymiera głodem.

Janosz, Świerszczyk muzykant i kret

U Janosza jest tak samo, a jednak trochę inaczej. Jego Świerszczyk jest kobietą, co wywołało gwałtowny sprzeciw Babci. Malutki Piotruś poprosił o lekturę swojej ulubionej książeczki, Babcia przeczytała, a potem wygłosiła rodzicom kazanie. No właśnie, Janosza się albo lubi, albo nie — dorośli miewają z nim problemy, dzieci raczej nie.

Był sobie raz Świerszczyk, który

przez całe lato wciąż tylko grał

na swoich skrzypeczkach.

Dla własnej przyjemności

i małym polnym zwierzątkom

do tańca.

Janosz, Świerszczyk muzykant i kret

Zimą biedny Świerszczyk chodził od domku do domku, szukając schronienia i pomocy. Poszedł do Żuka Jelonka, do bogatej Myszy — wszyscy go wyrzucali. No bo jak to? Bezdomny próżniak, całe lato tylko rzępolił… — mam wrażenie, że słowa Jelonka i Myszy nie straciły swojej mocy, nadal przejmują mnie dreszczem.

Janosz, Świerszczyk muzykant i kret

W końcu Świerszczyk trafia do Kreta, który ma troszkę krótki wzrok i całkiem ślepe oczy. Krecik chętnie przyjmuje bezdomnego — i tutaj zaczyna się problem. Janosz odwraca sens bajki. Kret nie stara się Świerszczyka „naprawić”, wykazać mu brak rozsądku, nauczyć rozwagi. Takich wątków szukajcie w klasycznej wersji bajki. Kret bowiem przyjmuje Świerszczyka takim, jakim jest. Nie próbuje go/jej zmieniać, ale cieszy się jej towarzystwem i raduje, że może słuchać muzyki. Bo – jak mówi Janosz, ten, kto źle widzi, ten bardzo lubi słuchać muzyki.

Janosz, Świerszczyk muzykant i kret

W norce Kreta zapanowała idylla, pięknie zilustrowana przez autora. Kret i Świerszczyk bardzo się lubią. Cenią swoje towarzystwo i to, co mogą sobie dać. Janosz daje swoim bohaterom wolność i prawo do błędów. Pozwala im zostać takimi, jakimi są. A że Babcia dopatrzyła się w tej idylli niestosownych treści. No cóż!

Potem przywędrowała do nas „Panama”. I do razu stała się hitem.

Janosz, Panama

Piotrek polubił rozważnego Misia i szalonego Tygryska. Na kartach książki przewija się wielu ich zabawnych znajomych, Zając w szybkobieżnych butach, Lew w niebieskich porciętach, Ciocia Gąska z gęsim winkiem. Miś i Tygrysek czasami zdają się bardzo mali i dziecinni, czasami zachowują się jak nastolatki, czasami jak dorośli, ale trudno nie czuć do nich sympatii. Każda z historyjek ma szczęśliwe zakończenie, ale nie jest to klasyczny happy end. Gdzieś w tle dziecko dowiaduje się, jak ważna jest przyjaźń, że skarbem czasami jest to, co mamy na wyciągnięcie ręki, a mityczna kraina szczęśliwości może znajdować się właśnie tu, gdzie jesteśmy.

Janosz, Panama

Mnóstwo w tych historyjkach dowcipu, czasami podszytego ironią i melancholią. Jak jednak nie lubić bohaterów, którzy tak cudownie potrafią się o siebie troszczyć? I czy można nie podziwiać doktora Żabiego Skrzeka, którzy tak szybko zdiagnozował, na co cierpi Tygrysek?

Janosz, Panama

A na koniec mój ulubiony dialog:

No, to teraz zamów sobie twoją najulubieńszą potrawę — powiedział Miś, kiedy byli już sami w domu. — A ja ci ją ugotuję.

— Pstrąg w migdałowym sosie z grzankami! — wykrzyknął Tygrysek.

— Wymyśl coś innego — rzekł Miś.

— Makaron jajeczny z migdałowym sosem i grzankami — zaproponował Tygrysek.

— Wymyśl jeszcze coś innego — nalegał Miś. — Powiedz wreszcie: rosołek!

Życzę Wam najsmaczniejszych rosołków i dużo radości z czytania Janosza, jeśli go jeszcze nie znacie.

PS. Podczas jednego z pobytów w Polsce Janosch, urodzony w Zabrzu, poprosił, żeby używać polskiej wersji jego pseudonimu, stąd Janosz.

 

Janosz, Panama, tł. Emilia Bielicka, Znak 2011

Janosz, Świerszczyk muzykant i Kret, tł. Emilia Bielicka, Znak 2006

 

Reklamy