Harry Potter i inne problemy

No tak. Najpierw martwiłam się, że Tymek nie czyta. Zaczął czytać i czyta – a wręcz pożera książki. I zwykle po zakończeniu jednej zaczyna jęczeć: nie mam co czytać, nie wiem, co będę teraz czytał, wszystko jest na pewno bardziej nudne niż… I tutaj proszę sobie dopisać dowolną pasjonującą lekturę wchłoniętą właśnie przez moje dziecko. Może to być „przeurocza” Księga Trolli albo coś innego, co pochłaniało go przez jakiś czas. Mogę bić się w piersi: moja wina, przeczytaliśmy razem wiele książek i dużo pozycji, do których zwykle zaglądają dzieci w tym wieku, już za nami. Właśnie dlatego Tymek unika szkolnej biblioteki – po prostu Panie podsuwają mu książki, które już od dawna zna.

Wielkie Czytanie zaczęło się od Harrego Pottera, trochę przez przypadek. Tymek czytał już całkiem sprawnie pod koniec pierwszej klasy, ale raczej sięgał po krótsze książki. A potem pojechał na wakacje do babci. Spędził tam dwa tygodnie razem z bratem ciotecznym, który akurat czytał drugi tom Harrego. Synek nie mógł być przecież gorszy, a na dodatek Olek tak bardzo zachęcał.

Harry1Harry2Harry3

Okazało się, że magia Harrego Pottera ciągle działa. I to jak. Pod znakiem Harrego upłynęły nam całe wakacje, bo nasze dziecko kończyło czytać ostatni tom pod koniec sierpnia na czytniku tatusia. Mimo całej miłości do synka i radości z faktu, że tak go wciągnęła lektura, odmówiliśmy tachania nad morze opasłych tomów. Tymek bawił się w Harrego, machał różdżką, rzucał zaklęcia – i czytał. I chyba ciągle ma po cichu nadzieję, że może za jakiś czas otrzyma zaproszenie do Hogwartu i będzie potrafił latać.

Przyznaję, że trochę się bałam… O ile pierwsze tomy Harrego wydawały mi się całkiem niezłą lekturą dla ośmiolatka, to ostatnie tomy… No cóż, pierwsi czytelnicy tej książki dorastali razem z głównym bohaterem, oczekując z niecierpliwością kolejnych tomów i kolejnych tłumaczeń. Tymek miał dostęp do wszystkiego od razu. Nawet próbowałam ograniczyć mu dostęp do ostatnich części, ale dziecko powaliło mnie słowami: skoro nie chcesz mi pozwolić czytać do końca, to po co w ogóle pozwalałaś mi zacząć to czytać. I wiecie co, po prostu zabrakło mi argumentów. Okazało się także, że mój niepokój był nieuzasadniony. Tymek sporo z nami o książce rozmawiał, pytał, co sądzimy o bohaterach i dlaczego zachowali się tak, a nie inaczej. A to, co dla dorosłego wydawało się najbardziej przerażająca i okrutne, w ogóle nie zwróciło jego uwagi. Mam wrażenie, że w ostatnim tomie głównie fascynowała go bitwa i ostateczna rozgrywka ze złymi, mniej interesowało go dojrzewanie i perypetie uczuciowe głównych bohaterów. Może dziewczynka czytałaby tę książkę inaczej.

No tak, Harry już za nami i przed nami, bo Tymek nie oglądał jeszcze wszystkich filmów. Choć Hogwart nie jest już aż tak atrakcyjny – mój syn poznał bowiem inne literackie miejsca, w których chętnie by się pouczył 🙂

Reklamy