Opowieści Heleny Bechlerowej

Robię porządki na półkach. Musimy zwolnić na nich trochę miejsca, bo na podłodze rosną stosy książek. Wygląda to tak: Matka przegląda książki i wspomina wczesnodziecięce zachwyty Synów, a potem układa śliczną i równą stertę „do oddania”. Z tej sterty chłopcy co chwila wyciągają jakąś książkę i upychają z powrotem na półce — bo bardzo lubią, bo to ciekawe, bo będą jeszcze to czytać. Są też takie książki, których żadne z nas nie ma ochoty oddawać, mimo iż zaglądamy do nich rzadko. Na przykład książki Heleny Bechlerowej.

Mieliśmy ich więcej. Gdzieś zniknął „Dom pod kasztanem”, „Zajączek z rozbitego lusterka” i opowieść o zgubionym misiu — pewnie je komuś pożyczyłam. Zostały cztery, każda z nich trochę inna i każda dla nas magiczna.

Helena Bechlerowa, Za złotą bramą

„Za złotą bramą” Heleny Bechlerowej to książka o sile wyobraźni. Jej bohaterowie Kasia i Piotruś mieszkają w starym domu — naprawdę starym i zniszczonym przez wojnę. Czeka ich przeprowadzka do nowego mieszkania, bo na miejscu starego budynku staną nowe bloki. Mama się cieszy, ale babcia i pan Sebastian, ich sąsiad, nie są zachwyceni.

— Sufit nad samą głową, okien więcej niż ścian, a każdy pokój — trzy kroki wzdłuż i trzy wszerz. No i bez strychu.

— Pewno, że strych jest ważny — powiedział Piotruś, a Kasia pomyślała, że dom bez strychu i bez tego wszystkiego, co na nim powinno być, jest nudny i nieciekawy. Powiedziała to głośno:

— W domu bez strychu wcale nie warto mieszkać. 

Pan Sebastian zgadzał się z tym, mama — nie.

— Co tam strych! Za to wszędzie widno, żadnych ciemnych kątów, wszystko nowe i wesołe!

— No właśnie. Może za nowe i za wesołe — mruknął pan Sebastian, ale tak, żeby nie wszyscy go słyszeli.

Stary dom ma mnóstwo tajemniczych zakamarków i wielu sekretnych lokatorów. Dzieci towarzyszą im w przeprowadzkach w miejsca magiczne i tajemnicze, bo w jakie inne miejsca może się przenieść wodnik z fontanny, dama z obrazu, skrzydlate konie z kominka czy echo błąkające się po opuszczonych pokojach? Obaj moi synowie nie rozumieli, dlaczego Kasia i Piotruś muszą opuścić taki wspaniały, stary, cudowny, tajemniczy dom i przenieść się do bloku. Nawet jeśli na dachu starego domu rośnie brzózka. Niesamowitą atmosferę tej książki podkreślają ilustracje Jana Marcina Szancera. Sami popatrzcie.

Helena Bechlerowa, Za złotą bramą

Helena Bechlerowa, Za złotą bramą

Helena Bechlerowa, Za złotą bramą

Helena Bechlerowa, Za złotą bramą

Po lekturze tej książeczki chłopcy powtarzali wierszyk-zaklęcie.

Niech zaskrzypi

klucz i zamek,

niech otworzy

Złotą Bramę!

Całkiem inną atmosferę ma „Wesołe lato” z ilustracjami Hanny Czajkowskiej. W mojej prywatnej klasyfikacji książka ta należy do „książek o zabawkach”, tak jak opowieści o Misiu Uszatku czy „Nocne kłopoty zabawek Doroty„. Kiedyś było ich więcej — teraz zabawki do książek trafiają raczej za pośrednictwem filmów. „Wesołe lato” to historia białego króliczka Groszka, któremu znudziło się mieszkanie w kącie koło stolika razem z lalkami, marynarzem, tygrysem i jamnikiem. Przeniósł się więc do ogródka.

Helena Bechlerowa, Wesołe lato

Było takie lato, gdy czytałem tę książkę Piotrusiowi w kółko. Kończyliśmy, a potem zaczynaliśmy od początku. Moje dziecko zaśmiewało się z przygód króliczka, któremu co chwila ktoś zjadał dach chatki. Bawiła go kocia chatka na kociej łapce, która potrafiła nawet znaleźć krzak z kiełbaskami, z radością towarzyszył w harcach wiewiórczanych dzieci.

Helena Bechlerowa, Wesołe lato

„Wesołe lato” jest przeznaczone dla małych dzieci. To proste historie o codziennych kłopotach i radościach. U nas te opowiadania sprawdziły się rewelacyjnie — bawiły, śmieszyły, przykuwały uwagę. Może i odrobinę trącą myszką, ale Piotrkowi wcale to nie przeszkadzało.

Helena Bechlerowa, Wesołe lato

Helena Bechlerowa, Wesołe lato

Dwie kolejne książeczki  to opowiadania wydane w serii „Poczytaj mi mamo”. Mam do nich sentyment, bo pamiętam je z własnego dzieciństwa. „Kolczatek” to jedna z ładniejszych opowieści o jesieni i początku wiosny — pamiętacie małego jeżyka?

Helena Bechlerowa, Kolczatek

„Kolczatka” ilustrowała Danuta Przymanowska-Boniuk. Zawsze podobała mi się kolorystyka tej książeczki. Wyobrażałam sobie, jak jeżyk przechodzi od ciepłych żółci, brązów i szarości jesieni do żywej zieleni i jasnej żółci wiosny, choć pewnie w dzisiejszym wydaniu byłoby to lepiej widoczne.

Helena Bechlerowa, Kolczatek

Helena Bechlerowa, Kolczatek

Na koniec zostawiłam sobie „Przygodę na balkonie” z ilustracjami Marii Orłowskiej-Gabryś. Chłopcy, tak samo jak ja kiedyś, czytali tę prostą historyjkę o chorobie, sile wyobraźni i tęsknocie za dziećmi głównie dla obrazków. Dla mnie ilustracje Marii Orłowskiej-Gabryś to synonim marzenia i wyobraźni. Naprawdę. W każdej ilustrowanej przez nią książce widziałam ucieleśnioną fantazję i gdybym mogła, wskoczyłabym tam bez wahania. Taki ze mnie cudak.

Helena Bechlerowa, Przygoda na balkonie

Helena Bechlerowa, Przygoda na balkonie

Helena Bechlerowa, Przygoda na balkonie

Helena Bechlerowa, Przygoda na balkonie

Książki Heleny Bechlerowej chyba długo jeszcze będą stały na naszej półce. A może zachowam je dla przyszłych wnuków? 🙂

 

Helena Bechlerowa, Za złotą bramą, il. Jan Marcin Szancer, Nasza Księgarnia 1984

Helena Bechlerowa, Wesołe lato, il. Hanna Czajkowska, Nasza Księgarnia 1970

Helena Bechlerowa, Kolczatek, il. Danuta Przymanowska-Boniuk, Nasza Księgarnia 1984

Helena Bechlerowa, Przygoda na balkonie, il. Maria Orłowska-Gabryś, Nasza Księgarnia 1982

 

Reklamy