Bałaganiaki i sprzątanie

Stan naszego domu oceniam tak pomiędzy Artystycznym nieładem (ha, ha), a Rozgardiaszem w skali Bałaganiaków. Ale może to już początki Chaosu? Przynajmniej w pokoju chłopców… Nie, jeszcze nie, przecież książki nie leżą jeszcze w jednej wielkiej stercie na środku pokoju. Bałaganiaki rozróżniają aż siedem stanów bałaganu: od Prawie porządku po Pomieszanie z poplątaniem, kiedy:

Nikt nie może niczego znaleźć, wszędzie piętrzą się sterty pozostawionych rzeczy. Po domu można poruszać się tylko wyznaczonymi wąskimi ścieżkami. Zejście ze szlaku grozi poślizgnięciem na skórce banana, nadepnięciem na stary ogryzek lub pozostawioną pineskę. W niektórych przypadkach można nawet wejść w kałużę lub wpaść w pajęczą sieć.  

Bałaganiaki

Rodzina Bałaganiaków to bohaterowie książki Agnieszki Zimnowodzkiej z serii „Humorki” (Kocur Bury). Zabawna książeczka bardzo spodobała się Piotrkowi, który rozpoczął rozważania nad stanem czystości naszego domu (hmm, hmm). Wizja pomieszania z poplątaniem wyraźnie go urzekła, nawet spytał, co bym zrobiła, gdyby wyrzucił wszystkie książki z półek na środek pokoju (nie chcecie znać odpowiedzi, uwierzcie). Ogromnie spodobała mu się także mapa na początku książki i długo zastanawialiśmy się nad nazwami ulic — jego matka chętnie przeniosłaby się na ulicę Krótkiej Drzemki.

Bałaganiaki

„Bałaganiaki” to lekko moralizatorska podróż rodziny Bałaganiaków od chaosu do porządku. Rodzina składa się z mamy, taty, czterech małych Bałaganisiów i psa Bajzla. Ogromnie mi się podoba to imię, a Piotruś zaśmiewał się w głos z pomyłki pani Porządnisiowej. Historia Bałaganiaków jest napisana sprawnie i z humorem, szczególnie w części rozbałaganionej. Nie od dziś wiadomo, że bałaganić jest łatwiej niż sprzątać. 

Bałaganiaki

Część „porządna” przekonuje nas trochę mniej — miałam wrażenie, że autorka nie bardzo wie, jak skończyć książkę, żeby jednak nie zostawiać Bałaganiaków z ich bałaganem. Piotruś, który doskonale wie, ile trwa sprzątanie, zastanawiał się… No tak, nie mogę powiedzieć, bo zdradzę zagadkę. Uznamy, że mój syn uznał zaproponowane rozwiązanie zagadki za niemożliwe, a przemianę rodziny za mało prawdopodobną. Choć historyjka w jakiś sposób zachęciła nas do sprzątania (ale do bałaganienia też).

Na zakończenie fragment, który — przyznaję — najbardziej w tej książeczce drażni:

Wyświadczył Bałaganiakom prawdziwie niedźwiedzią przysługę! Nie dość, że wydali majątek na odkrycie prawdy, to jeszcze okazało się, że ta prawda w oczy kole.

A teraz wyjaśnienie: przysługa to coś, co robimy z uprzejmości, przez grzeczność, więc nie bierzemy za to pieniędzy. Bałaganiaki zapłacili komuś za pracę, więc po prostu ponieśli konsekwencje swoich czynów. A czy musieli się zgodzić z tym, co odkryli? Wcale nie! Czy oznaczało to, że utrudniali wszystkie zmiany? Też nie! Mam dziwne przeczucie, że gdzieś zgubiło się prawdziwe znaczenie tego frazeologizmu. Chyba w tych dwóch zdaniach Agnieszka Zimnowodzka chciała umieścić strasznie dużo treści, a wyszło, jak wyszło. Nie zmienia to faktu, że chętnie zajrzymy do Humorków, by poznać innych mieszkańców tego miasteczka. 

Ilustracje pochodzą ze strony Wydawnictwa Kocur Bury.

Agnieszka Zimnowodzka, Bałaganiaki, il. M. Kwapińska, Kocur Bury 2017