Mat i świat, czyli o misiu inaczej

Czekam na wynik konkursu im. Kornela Makuszyńskiego — bardzo mnie ciekawi, która książka w tym roku zdobędzie Koziołka. To nagroda przyznawana przez bibliotekę, a mnie cieszy każda biblioteka, która nie ogranicza się tylko do wypożyczania książek. Biblioteki powinny być piękne, jasne, pełne ciekawych książek i pełne energii — tak, aby zarażać miłością do książek i ściągać coraz to większe rzesze czytelników. Tak wyobrażam sobie Miejską Bibliotekę Publiczną w Oświęcimiu, która przyznaje tę nagrodę. 

No dobra, do rzeczy. Dzisiaj będzie o kolejnej książce z listy nominowanych 🙂 „Mat i świat” Agnieszki Suchowierskiej (wydawnictwo Krytyki Politycznej) to Książka 2015 roku Polskiej Sekcji IBBY (Nagroda Literacka). Przymierzaliśmy się do Mata już od dawna, ale jakoś nie było okazji. A potem wpadł nam w ręce przy okazji jednej z wypraw do biblioteki właśnie.

Mat i świat

„Mat i świat” to historia misia Mata, który urodził się w chińskiej fabryce jako bardzo ekskluzywny i drogi miś. Po lekturze kilku stron miałam wrażenie, że będzie to historia z morałem i bardzo zaangażowana, ale — na szczęście — wcale tak nie było. W tej małej książeczce dla dzieci poruszono wiele problemów współczesnego świata. Autorka, Agnieszka Suchowierska, zrobiła to jednak z ogromnym taktem i wyczuciem. Piotruś słuchał po prostu historii misia podróżnika, który zwiedził wiele krajów, miał wiele przygód i spotkał wiele dzieci. Tymek zadawał pytania, więc przy okazji czytania bajki „dla Piotrusia” udał nam się poważnie i ciekawie porozmawiać. 

Rozmawiać jest tutaj o czym, bo miś nie miał „zwyczajnego” życia. Urodził się w chińskiej fabryce, gdzie pracowało mnóstwo młodych dziewcząt, podobnych do siebie jak dwie krople wody, potem odbył daleką podróż do Holandii i zamieszkał w bardzo zamożnym domu, w pokoju dla misiów, z których każdy był jedyny i wyjątkowy. Z Holandii zawędrował do polskiego lumpeksu, a z Polski wyruszył jeszcze dalej.

Mat nie jest zwyczajnym misiem, i wcale nie chodzi tutaj o  jego cenę i „firmowość”. Miś jest niezwykle otwarty na nowe przygody i nowe doświadczenia. Każdą zmianę w swoim życiu traktuje jako okazję do dowiedzenia się czegoś nowego — bardzo mu w tym pomaga przyjaciel, szczur Artur. Sympatyczny szczurek towarzyszy misiowi, wyjaśnia co trudniejsze terminy i pomaga odnaleść się w nowym miejscu.

Podróż misia Mata to nie tylko pretekst do pokazania biedy i bogactwa czy rozmowy o tym, dlaczego tak wiele produktów wstydzi się miejsca, z którego pochodzi (ech, te Chiny).

— Ooo! — wykrzyknął z podziwem Mat, po czym zawstydzony złapał się za pyszczek. — Przepraszam, już nie będę. Ja urodziłem się w fabryce w Chinach. Fabryka to chyba nie to samo, co pałac, prawda? Chociaż też jest bardzo duża.

— Pssyt! Nie mów tego głośno. Tak naprawdę wszyscy urodziliśmy się w fabryce w Chinach, ale tego nie wypada mówić w dobrym towarzystwie.

— Dlaczego?

— Bo tak. Skończyłem temat. 

To dla mnie przede wszystkim opowieść o tym, że dzieci chcą się bawić, a zabawka, mały miś, może przynieść im masę radości, nawet wtedy, gdy ma naderwane uszko czy oczko z guzika. Piotrek najpierw przeliczył swoje wszystkie pluszaki i powyciągał wszystkie te, które akurat wpadły pod łóżko, ale potem zaczął się zastanawiać, jak można by się takim pluszakiem podzielić — oczywiście pod warunkiem, że zabawka nie musiałaby przeżywać tego samego, co Mat.

Ilustracje do książki narysował Tomasz Kaczkowski. Wszystkie bardzo nam sie spodobały: są ciepłe, czasami lekko humorystyczne, a Piotruś wypatrywał na obrazkach sympatycznego pyszczka szczurka. Świetne jest także to, że tytuł stanowi część pierwszego zdania. Piotrek właśnie odkrył, że świat wokół niego składa się z liter, które można złożyć w wyrazy, i bardzo mu się podobało, że może sam przeczytać kawałek tekstu. Polubiliśmy misia Mata i myślę, że będziemy często do niego wracać.

 

Agneszka Suchowierska, Mat i świat, Krytyka Polityczna 2015