Lustrzanna

Wszystkim zaglądającym na mojego bloga życzę wspaniałego Nowego Roku — wspaniałej zabawy w Sylwestra i wielu dobrych dni w Nowym Roku. Dobrych ludzi wokół, dobrych lektur do przeczytania i zdrowia na co dzień — i nie przesadzajcie z noworocznymi postanowieniami 🙂

A na zakończenie roku kolejna recenzja pierwszego tomu nowej serii. Tym razem dla trochę starszych. Wydawnictwo Entliczek zaklasyfikowało „Zimowe zaręczyny” do kategorii 14+ . Ta lektura bardzo wciąga i świetnie nadaje się na długie zimowe wieczory. Pierwszy tom liczy prawie 500 stron, więc lektura może zająć trochę czasu.

Christelle Dabos, Zimowe zaręczyny, seria Lustrzanna

„Zimowe zaręczyny” Christelle Dabos to steampunkowe fantasy dziejące się po rozpadzie starej ziemi. Momentami wyobrażałam sobie obrazy jak z „Kosmicznego domu Larklight” Philipa Reeve’a. Ludzie żyją na dziwnych powietrznych wyspach — arkach, którymi opiekują się bóstwa będące założycielami całej rodziny. Wszyscy na wyspach są spokrewnieni, a kontakty między osiedlami nie są częste. Wielkimi sterowcami podróżują głównie towary, a nie ludzie. Na jednej z arek, Animie, mieszka Ofelia, niepozorna archiwistka zakochana w historii przedmiotów. Jest czytającą — każdy przedmiot, którego dotnie gołą ręką opowiada jej swoją historię. To nie jedyna wyjątkowa cecha Ofelii — potrafi także przechodzić przez lustra. Historia zaczyna się w momencie, gdy dziewczyna zostaje zaręczona z Thornem z odległej arki zwanej Biegunem.

Pierwszy tom to wyprawa Ofelii na Biegun i odkrywanie skomplikowanych zależności rządzących tą arką. Życie toczy się tam inaczej — to wyspa zwalczających się klanów, intryg, spisków i plotek. Nie jest łatwo zobaczyć prawdziwe oblicze tej arki. Prawdziwe oblicze wyspy jest ukryte przez wszechobecne miraże, która kształtują przestrzeń i mamią zmysły. Życie arystokracji na arce trochę przypomina mi opowieści o Wersalu przed rewolucją — barwne, rozpasane, nieobyczajne, pozornie beztroskie, w rzeczywistości podszyte strachem i lękiem o pozycję na dworze. Nie znajdziecie tutaj nieprzyzwoitych opisów, ale pewne wtrącenia mogą działać na wyobraźnię (stąd także taka a nie inna kategoria wiekowa).

Zaglądała przez uchylone drzwi do kolejnych pomieszczeń, przyklejała nos do wszystkich okien. Po wielkim biesiadnym stole kroczyły wypuszczone na wolność pawie. W sali teatralnej, wśród oklasków publiczności, dwóch mężczyzn oddawało się udawanemu pojedynkowi, deklamując przy tym poezję. W ogrodzie młodzi arystokraci ścigali się automobilami między klombami kwiatów. W gęstych oparach palarni wielu szlachetnie urodzonych straciło peruki, a kilku innych wręcz przeciwnie — nie miało na sobie prawie nic więcej. W bibliotece starsze panie czytały na głos libertyńskie utwory. (s. 277)

„Zimowe zaręczyny” to oryginalna historia odwołująca się do podstawowych ludzkich emocji: zazdrości, miłości, walki o władzę. Fantastycznie ogląda się „dorastanie” Ofelii, która musi odnaleźć się w nowej, bardzo skomplikowanej rzeczywistości. Musi zrozumieć, jak działa arka, by przeżyć, a jednocześnie zawalczyć o pozostanie sobą. Bardzo kibicuję bohaterce w tej walce — o wolność, samodzielność i prawo samostanowienia. Na Biegunie wcale nie jest to oczywiste. Rysująca się intryga jest wielopoziomowa i skomplikowana, trudno przewidzieć, co może się zdarzyć dalej, kto okaże się przyjacielem, a kto wrogiem. Każdy próbuje wykorzystać dziewczynę do własnych celów, a najbardziej przyjacielskie osoby mogą mieć najbardziej zbrodnicze zamiary. Zaufanie jest na Biegunie towarem zdecydowanie deficytowym. Każda decyzja Ofelii może mieć różne konsekwencje, czasami zaskakujące dla kogoś, kto nie wie, jak działa arka.

Książka jest napisana bardzo plastycznie i wspaniale przetłumaczona. Podczas lektury ma się ochotę zobaczyć niektóre obrazy: arki otoczone chmurami, pokoje odizolowane przestrzennie, pałace unoszące się w chmurach, wielkie lodowe pola i zimowe lasy zamieszkałe przez ogromne, zmutowane zwierzęta — wyobraźnia Christelle Dabos zdaje się nie mieć granic. Nie mogę się doczekać, kiedy po polsku ukaże się kolejny tom.

Christelle Dabos, Zimowe zaręczyny, tł. Paweł Łapiński, wyd. Entliczek 2019 r.

Sophie Foster i Zaginione Miasta

Może macie ochotę na przyjemną i lekką lekturę, akurat na wolne dni i ferie?

Według wydawnictwa, Sophie Foster (Shannon Messenger „Zaginione miasta. Strażniczka”, IUVI) to koleżanka Harry’ego Pottera i Percy’ego Jacksona. Podobieństwa narzucają się od razu, choć tutaj mamy dziewczęcą bohaterkę. Autorka książki wykorzystuje ten sam motyw niezrozumianego dziecka, które w pewnym momencie trafia do innego (magicznego) świata, zaczarowanej szkoły (Foxfire) i okazuje się wyjątkowe. W podobny sposób skonstruowane są zresztą przygody Morrigan Crow i wiele innych książek — to nie schemat decyduje o ich oryginalności i świeżości, ale sposób, w jaki autor sobie z nim poradził. U Messenger akcja jest wartka, przygoda goni tajemnicę, co chwila coś się wali i pali. Czytelnik nie może się nudzić, ale — jak dla mnie — inspiracja przygodami małoletniego czarodzieja jest wyraźna. Ciekawa jestem, jak autorka poprowadziła dalej tę historię, bo w pierwszym tomie trochę zabrakło mi tego „nowego” świata.

Shannon Messenger, Zaginione miasta. Strażniczka

Kim jest Sophie? Na pierwszy rzut oka to zwyczajna dwunastolatka. Chodzi do szkoły, czasami psoci, ma rodzinę (mamę, tatę i młodszą siostrę). Sophie jest jednak genialna — jej fotograficzna pamięć sprawia, że nie ma żadnych problemów z nauką i przeskoczyła kilka klas. Ma także sekret — słyszy myśli innych ludzi: kolegów, nauczycieli, rodziców. Niemilknący hałas, w jakim żyje, przyprawia ją o ból głowy i powoduje, że dziewczynka jest raczej wycofana i smutna. Niełatwo o otwartość, gdy doskonale wiesz, że ktoś kłamie lub tak naprawdę nie ma ochoty słuchać. Trudno powiedzieć komuś o problemie, gdy wiadomo, że raczej nikt w niego nie uwierzy, a w najlepszym przypadku wylądujesz w szpitalu i będą cię poddawać setkom badań.

Pewnego dnia Sophie spotyka w muzeum kogoś podobnego do siebie — chłopca, który tak jak ona słyszy myśli innych. To spotkanie wywraca cały jej świat do góry nogami — dziewczynka dowiaduje się, że nie jest człowiekiem tylko elfem, trafia do mitycznych Zaginionych Miast (Atlantyda też się pojawia, zresztą śledzenie, które mity i powieści wykorzystała autorka dało mi dużo frajdy) zamieszkałych przez różne rozumne rasy nieludzi, musi zmierzyć się z nową szkołą, a przede wszystkim dowiedzieć, kim jest i dlaczego tak wiele się wokół dzieje.

Podobieństwa do innych serii są wyraźne, ale podczas lektury nie miałam wrażenia, że czytam przygody Harrego przepisane na dziewczynkę. Sophie jest dość wiarygodna emocjonalnie — i to chyba jest największa zaleta tej książki. Bohaterka wychowana przez ludzi zachowuje pamięć o ludzkich emocjach i ludzkie odruchy, gdy wkracza do nowego świata. Jest w stanie zrozumieć tęsknotę i żałobę — stan właściwie nieistniejący w świecie, w którym każdy może żyć tysiące lat. Bardzo ładnie jest tutaj opisana próba nawiązania relacji między dzieckiem i dorosłymi — niełatwych relacji, dzięki którym powstaje rodzina. Właściwie jednak Sophie ma więcej problemów z dostosowaniem się do elfiej nauki niż elfich zachowań czy zwyczajów, które są bardzo podobne do zachowań ludzkich dzieci.

Nowy świat jest piękny, wspaniały, cudowny i idealny, ale jednocześnie pojawiają się na tym obrazie drobniutkie pęknięcia — rysy, które świadczą, że pod spodem kłębi się ciemność. Autorka wyraźnie przygotowuje sobie grunt pod kolejne tomy, które pewnie wywrócą porządek elfów do góry nogami. Naprawdę jestem ciekawa, co wymyśliła i chętnie sięgnę po kolejny tom. „Zaginione miasta. Strażniczka” to zamknięta historia, która zostawia oczywiście mnóstwo pytań, ale jednocześnie stanowi całość — bardzo to doceniam, bo bywają w seriach części urwane prawie w połowie zdania. Ten tom to otwarcie — początek życia Sophie w nowym świecie i początek drogi ku rozwiązywaniu tajemnic. Historia dziewczynki ma szansę zdobyć sobie wiernych fanów obu płci — to dobra lektura dla lubiących przygody dzieci, które chcą jak najwięcej czasu spędzić ze swoimi bohaterami.

 

PS. Zdjęcie okładki pochodzi z witryny wydawnictwa IUVI.

 

Shannon Messenger Zaginione Miasta. Strażniczka, tł. Monika Nowak, IUVI 2019