Drzewo życzeń

Tak się jakoś złożyło, że początek roku upłynął pod znakiem gadających drzew. Pierwsza opowiadała mirabelka — o przyjaźni, wojnie i pamięci. Drugi zabrał głos stary dąb czerwony — i też mówił o przyjaźni, akceptacji i pamięci. Trzeba słuchać drzew, bo są mądre i widziały znacznie więcej niż my.

Katherine Applegate, Drzewo życzeń

„Drzewo życzeń” Katherine Applegate to opowieść starego dębu — ma już 216 słojów, czyli dwieście szesnaście lat. Z punktu widzenia człowieka bardzo dużo, z punktu widzenia dębu może mieć przed sobą jeszcze wiele lat życia — dęby czerwone mogą rosnąć nawet 500 lat. Ten dąb jest wyjątkowy — nie tylko zapewnia schronienie wielu zwierzętom, które zgodnie bytują wśród jego konarów, ale także jak na drzewo jest bardzo rozmowny, choć z zasady nie odzywa się do ludzi (tak zresztą nakazują prawa przyrody). Ludzie z miasteczka traktują go jak drzewo życzeń — zawsze 1 maja przytwierdzają do jego gałęzi karteczki z życzeniami i marzeniami, mając nadzieję, że pomoże im spełnić pragnienia. Tym razem jednak drzewo ma własne życzenie, a Dzień Życzeń może być jego ostatnim dniem jego życia.

Katherine Appelgate, Drzewo życzeń

Katherinne Applegate napisała piękną opowieść o przyjaźni i obcości, o niechęci i strachu wynikającym z niewiedzy i o tym, jak wspomnienia pomagają przezwyciężać trudności. Do miasteczka sprowadzają się nowi mieszkańcy. I choć dąb pamięta ludzi mówiących różnymi językami, przybysze otoczeni są niechęcią i wrogością. Drzewo nie rozumie, co się dzieje — powiedzcie sami, czy chusta na głowie może być przyczyna aż takiej niechęci? Ponieważ jednak polubiło małą Samar, która każdej nocy przychodzi posiedzieć pod dębem, postanawia jej pomóc. Dziewczynka przypomina mu także kogoś innego, kto dawno temu miał podobne problemy.

Historia opowiedziana przez dąb uczy, że warto pamiętać i uczyć się na cudzych doświadczeniach, by nie popełniać tych samych błędów i zobaczyć, co w życiu naprawdę ważne. To książka, która porusza lęki współczesnego świata i pokazuje strach przed obcością i innością — taki sam od wieków, gdy już zapominamy, że sami kiedyś byliśmy obcy i inni.
Katherine Applegate, Drzewo życzeń

To także bardzo ekologiczna historia. Wcale nie chodzi jedynie o ochronę drzew czy dbałość o przyrodę, ale o spojrzenie na naturę jako całość, o szacunek wobec innego bytu. Rośliny i zwierzęta w powieści Applegate są bardziej ludzkie niż człowiek: współpracują, szanują się, potrafią przestrzegać praw i stanąć w obronie tego, co kochają.

Katherine Applegate, Drzewo życzeń

„Drzewo życzeń” to bardzo piękna książka. Porusza emocje i skłania do zastanowienia. Pokazuje także bardzo dobitnie, że warto uczyć się otwartości od dzieci, bo one jeszcze nie wiedzą, że „trzeba” się bać i „należy” postępować w określony sposób. To może cytat na koniec.

Niektóre rzeczy się zmieniły. Inne — nie. Ale jestem optymistą i mam nadzieję na przyszłość.

Rodzice Samar porzucili myśl o przeprowadzce, przynajmniej na razie.

Stephen i Samar się zaprzyjaźnili. Czasem odrabiają lekcje na trawniku przy moim pniu.

Ich rodzice nadal ze sobą nie rozmawiają.

Nie wiem, czy kiedyś zaczną. (s. 171)

Po lekturze tej książki mam ochotę posiedzieć pod drzewem i uważniej słuchać moich dzieci. Dopóki jeszcze mają w sobie otwartość, której mogę się od nich uczyć. Warto przeczytać tę książkę razem z dzieckiem i warto o niej później rozmawiać.

 

PS. Nie podoba mi się jedynie okładka. Po prostu drzewo na okładce nie przypomina dębu tylko wierzbę, a liście-wstążki z życzeniami bardzo to wrażenie pogłębiają. Wolałabym jednak, żeby na okładce był dąb.

 

Katherine Applegate, Drzewo życzeń, tł. Małgorzata Glasenapp, il. Sara Olszewska, Wydawnictwo Dwie Siostry 2018

Reklamy