Oj, Ella, Ella!

Byczymy się! Leżymy w wodzie. Albo na trawie. Obserwujemy łabędzie i kaczki. Matka przypomina lemura, bo wokół oczu ma śliczne jasne obwódki (lemury co prawda mają czarne, ale to szczegół). Piotrek zdobył na plecach dziwny wzorek — krem od słońca się wymył. Przeżyliśmy inwazję jętkopodobnych owadów. Trochę jesteśmy brudni i bardzo pogryzieni przez komary. Fajnie jest.

Obok łóżek jak zwykle leżą sterty książek, bo przecież wakacje bez książki się nie liczą. Starszy pojękuje, że za chwilę nie będzie miał czego czytać. Młodszy pochłonął po raz kolejny dwa tomy „Jędrka” (w jego przypadku najlepiej sprawdza się to, co już czytał). Ale niekwestionowaną królową tego wyjazdu pozostaje Ella. Przeczytaliśmy pierwszy tom jej przygód, a Matka do końca życia nie odpokutuje tego, że drugi został na stole w kuchni. Dziecię mi tego nigdy nie wybaczy (a przynajmniej do powrotu do domu). Tutaj nisko muszę się pokłonić Pani Iwonie Kiuru, która kiedyś przetłumaczyła tę książkę, a całkiem niedawno mi ją poleciła. Zajrzyjcie także na Moje fińskie fascynacje – bloga Pani Iwony, na którym opowiada o fińskiej literaturze dla dzieci. Warto.

Timo Parvela, Ella i przyjaciele

Ella to tytułowa bohaterka książki „Ella i przyjaciele” Timo Parveli. Dwa tomy przygód Elli wydała Nasza Księgarnia jakiś czas temu, więc musicie poszukać tych książek w bibliotece – naprawdę warto, jeśli macie akurat ochotę się pośmiać. Działa na wszystkich — nawet na zbuntowanych dwunastolatków. Lepiej nie czytać przy jedzeniu, bo parsknięcia śmiechem po prostu nie da się powstrzymać.

O czym to jest? Hmm, zależy, kto czyta. To książka, którą trochę inaczej czytają dzieci, a trochę inaczej  dorośli. Jak wyczytałam w Wikipedii, Timo Parvela był nauczycielem. Wygląda na to, że w książce skorzystał z własnych doświadczeń — obiektem żartów są tutaj i dzieci, i ich ukochany nauczyciel. To może do rzeczy. Ella jest w pierwszej klasie. Ma pana nauczyciela. Pan był fajny, ale nagle tak jakby stał się trochę mniej fajny. Dzieci doszły do wniosku, że ktoś pana prześladuje, najpewniej szantażysta. Jak wiadomo (dzieciom), szantażyści są zwykle łysi i wysocy, za to truciciele niscy i pomarszczeni. Wystarczy się więc dobrze rozglądać, bo przecież nie można pozostawić pana bez pomocy. Cała historia zbudowana jest na różnicach w postrzeganiu świata przez dzieci i dorosłych. Dzieci są kreatywne, ciekawskie i pomysłowe (dzieci z klasy Elli są ciekawskie, pomysłowe i kreatywne do dwunastej potęgi), dorośli wolą uporządkowany świat, ale także wprowadzają chaos. Tę opozycję Timo Parvela rozgrywa bezbłędnie i doskonale balansuje na linii rozdzielającej powieść od kabaretu. Większość historii nadaje się na anegdotę, ale cała opowieść wydaje się prawdopodobna, choć oczywiście przejaskrawiona i wyolbrzymiona.

W książce znajdziemy kilka części opowiadających osobne historie. Bohaterem wszystkich jest Ella, jej przyjaciele z klasy oraz pan nauczyciel. Znajdziecie tutaj historię o szantażyście, opowieść o wizycie w teatrze (ja śmiałam się w innych momentach niż Piotrek) oraz relację z wycieczki klasowej, która sprawiła, że Tato Piotrka popłakał się ze śmiechu. To może próbka:

Pan będzie miał dziecko, przekaż dalej – szepnęła do mnie Hanna. […]

– Nic nie przekażę – odpowiedziałam. – Wiadomość i tak się po drodze pozmienia i wyjdzie z tego coś całkiem śmiesznego.

– Z czego wyjdzie coś śmiesznego? – spytał Tuukka, który stał przede mną.

– Z pana dziecka – wyjaśniłam.

– Pan będzie miał śmiesznego niemowlaka, podaj dalej – powiedział Tuukka do Sampy.

– Pan wiezie w las śmierdzącego robaka – przekazał Samppa Tiinie.

– Pan niesie w torbie śpiącego prosiaka – szepnęła Tiina do Patego. (s. 85-86)

Jak widzicie, czasami historia zaczyna się od niewielkiej zmiany znaczenia.

Na tylnej okładce wydawca umieścił informację, że Ella i jej przyjaciele bardzo przypominają Mikołajka. Coś w tym jest — w tej historii dzieci także inaczej postrzegają rzeczywistość, nie rozumieją metafor i przenośni, samodzielnie wyjaśniają trudne słowa i doskonale się przy tym bawią (w innych momentach niż dorośli), a ich wyobraźnia nie zna granic. Ella nie jest jednak klonem Mikołajka — choć raczej dobrze by się razem bawili. Czasami tylko w trakcie lektury miałam wrażenie, że sensem życia dzieci jest prześladowanie dorosłych, a dorośli  niestety sami się o to proszą.

A teraz podsumowanie. „Ella” to świetna książka do rodzinnego czytani. Rozbawi i was, i dzieci, choć pewnie będziecie się śmiać w innych momentach. Autor czasami dyskretnie macha do dorosłych, ale dba o młodego czytelnika. Może i Timo Parvela zebrał w tej książce wszystkie zabawne momenty ze swojej nauczycielskiej kariery i jeszcze je podkoloryzował, ale wyszło lekko i zabawnie. Tymek długo opierał się przed tą lekturą. W końcu nasze wybuchy śmiechu (przeczytałam tę książkę Piotrkowi, potem Piotrek przeczytał ją swojemu Tacie, a potem przeczytał jeszcze raz, już tylko sobie) sprawiły, że postanowił spróbować. A potem przez jakiś czas z jego łóżka dochodziły śmiechy, chichoty, parsknięcia i porykiwania. Słychać było, że dobrze się bawi. Doskonała lektura na smutki. A przed nami jeszcze druga część, la, la, la… Może i dobrze, że zostawiłam ją w kuchni.

Timo Parvela, Ella i przyjaciele, t. 1, tł. Iwona Kosmowska (Kiuru), Nasza Księgarnia 2008

Jedna uwaga do wpisu “Oj, Ella, Ella!

  1. Pingback: Mamoo! To jest o Pate! | Synkowe czytanie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s