Uważajcie na ciotuchny!

Wygląda na to, że lipiec upływa pod znakiem Davida Walliamsa. I to nie tylko nam, ale także dzieciom z najbliższej rodziny. Trwają dyskusje, czy ciekawsza jest „Godzina duchów„, „Cwana ciotuchna„, czy raczej „Mały miliarder”. Zdania są podzielone — jeden bardziej docenia szybką akcję, druga stawia na ciekawszych bohaterów, a trzeci najbardziej lubi duchy.  Przed nami kolejne książki Walliamsa, a więc — tam tara dam! — poznajcie cwaną ciotuchnę. I od razu zacznijcie się modlić, żebyście nigdy takiej nie spotkali.

David Walliams, Cwana ciotuchna

Akcja książki Walliamsa wyjątkowo toczy się w czasach bardziej odległych w wielkim i trochę zapuszczonym dworze Saxby Hall. Posiadłość ma wszystko, co powinna mieć prawdziwa angielska posiadłość ziemska: jest dwór i szklarnia, staw i garaż, i wielki ogród otoczony murem.

David Walliams, Cwana ciotuchna

Służących trochę brakuje, ale z jeden się znajdzie — ekscentrycznością mógłby za to obdzielić cały pułk. Czym jednak byłby pałac bez tajemnicy i zbrodni z dawnych lat? W tym dworze tajemnicy nie zabraknie, będzie też nawet duch. Wchodzicie?

David Walliams, Cwana ciotuchna

W dworze budzi się jedenastoletnia Stella, córka właścicieli posiadłości. Ku swojemu zaskoczeniu spostrzega, że jest owinięta bandażami jak mumia. Gorsze są jednak wieści, które przynosi jej ciotka, siostra ojca. A najgorsza jest sama Ciotka Alberta, starsza dama (hmm, to określenie chyba nie za bardzo do niej pasuje) w pumpach i myśliwskiej czapce, z oswojoną bawarską sową górską na ramieniu i fajką w ustach. Taki wstęp zapowiada dużo przygód, wiele zwrotów akcji i mnóstwo niebezpieczeństw.

Jak zwykle u Walliamsa, dorośli nie są za fajni, a ciotkę Albertę śmiało możecie wpisać na listę najbardziej paskudnych, cynicznych, przerażających i złowieszczych postaci w literaturze. Dobrze, że Stella ma dużo siły. I dobrze, że znajduje zupełnie nieoczekiwanego sprzymierzeńca, którego tylko dzieci mogą dostrzec i docenić. Mimo nieoczekiwanej pomocy ciotka Alberta pozostaje groźnym przeciwnikiem i dziewczynka będzie musiała naprawdę się postarać, żeby ocalić siebie i dom, a przy okazji rozwiązać kilka kryminalnych zagadek. Mam nadzieję, że ten krótki opis was zaintrygował, bo nie mam ochoty zdradzać niczego więcej. Sami przeczytajcie, jak potoczyła się ta historia. Możecie też pooglądać rysunki Tony’ego Rossa — trudno mi wyobrazić sobie książki Walliamsa zilustrowane przez kogoś innego.

Tymek połknął książkę jednym tchem i ogromnie mu się podobała. Wszystko mu się podobało: kryminalna zagadka, demoniczna ciotka, zabawny poradnik hodowcy sów, szalony lokaj. Przy tej książce nie można się nudzić. Stella ma mało czasu na działanie, ale i tak dziecko łyka tę książkę znacznie szybciej. U nas wystarczyło kilka godzin — i wcale za oknem nie padał deszcz. Walliams napisał brawurową książkę łączącą kilka gatunków, a przy okazji sprzedał dzieciom trochę historii i tematów do przemyśleń, a nawet Wagnera. Podobno nadchodzi fala upałów — „Cwana ciotuchna” świetnie się nadaje do czytania w cieniu pod drzewem i w słońcu na plaży. Skusi najbardziej opornych, uwierzcie.

 

David Walliams, Cwana ciotuchna, il. Tony Ross, tł. Karolina Zaremba, Mała Kurka 2017

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s