A w szpitalu nocą….

Jakie książki dostają Wasze dzieci na koniec roku? Przyznaję, że widok „Pana Tadeusza”, nowelek Marii Konopnickiej, kolejnego albumu z zabytkami Mazowsza czy „Słownika chemicznego” sprawia, że zaczynam pluć jadem. Z mojego punktu widzenia, najlepszym sposobem zadbania, by dzieci dostały sensowne nagrody, to włączenie się w ich zakup. Zmęczeni końcem roku nauczyciele zwykle z radością przyjmują pomoc, dzieci dostają książki do czytania, a efekty bywają zdumiewające. Starszy zeznał, że jego koledzy zajrzeli do zeszłorocznej nagrody (u nas książki na wakacje dostaje cała klasa), a niektórzy nawet ją przeczytali.

A w tym roku… Co powiecie na grupę piątoklasistów, którzy prawie od razu po dostaniu nagrody zaczynają ją czytać? Widok kilku głów pochylonych nad książką na apelu kończącym rok szkolny to miód na serce. Tak działa „Gang godziny duchów” Davida Walliamsa (Mała Kurka).

David Walliams, Gang godziny duchów

W klasie na rozdaniu pozostałych świadectw usłyszałam, że książka zapowiada się świetnie i że wydaje się bardzo ciekawa, i jak to dobrze, że dostali coś do czytania, a nie do położenia na półkę. No! Tyle o nagrodach, czas zajrzeć do książki.

„Gang godziny duchów” to bardzo łagodna i bardzo wzruszająca książka Walliamsa (jak na Walliamsa oczywiście). Akcja powieści rozgrywa się w Londynie w bardzo dużym, bardzo starym i bardzo niedofinansowanym szpitalu (całkiem jak w Polsce), do którego trafia Tom, dwunastolatek uczący się w ekskluzywnej szkole. Chłopak oberwał w głowę piłką do krykieta, ale na pewno nie spodziewał się, że pobyt w szpitalu okaże się największą przygodą jego życia i okazją, by całkowicie je zmienić. W szpitalu tym bowiem (jak to możecie wyczytać na tylnej stronie okładki, niczego nie zdradzam), kiedy zegar wybija północ, a wszystkie (prawie) dzieci pogrążone są we śnie, zaczyna działać Gang Godziny Duchów. Absolutnie niesamowity, absolutnie nierzeczywisty i absolutnie fantastyczny gang, który ma tylko jeden cel — spełnianie marzeń małych pacjentów. Dla Gangu nie ma rzeczy niemożliwych — wyprawa na biegun, wyścigi samochodowe, kariera aktorska — wszystko da się zrobić.

David Walliams, Gang godziny duchów

Łatwo nie jest, bo personel szpitala to najgorszy, najbardziej paskudny i wredny personel na świecie. Gburowate pielęgniarki, niedouczeni i przestraszenie lekarze, myśląca tylko o budżecie dyrekcja. Nikt tutaj nie interesuje się pacjentami i nie zastanawia, czego pragną, a siostra przełożona oddziału pediatrycznego to psychopatka, która lubi dręczyć dzieci. Brrr… W złośliwości może ją przegonić jedynie dyrektor szkoły, do której uczęszcza Tom. Okazuje się jednak, że nawet w takich warunkach da się zrobić wiele, gdy działa się razem i ma kilku nieoczekiwanych sprzymierzeńców.

David Walliams, Gang godziny duchów

„Gang godziny duchów” to piękna książka o przyjaźni, o realizacji marzeń, o dotrzymywaniu obietnic i dążeniu do celu. David Walliams czasami zwodzi nas na manowce i wyprowadza w pole — nie każde pierwsze wrażenie jest słuszne i nie zawsze trzeba wierzyć oczom i uszom. Czasami trzeba poczuć i sprawdzić na własne oczy, jak coś działa. Pozostaje po tej książce przekonanie, że warto dążyć do realizacji marzeń i że da się w jedną noc przeżyć całe życie. Przy okazji spełniania marzeń jednej osoby, można przypadkiem uszczęśliwić inną, nawet jeśli jest to najstarsze dziecko świata, a wręcz zmienić cały szpital, choćby na chwilę. Tak, tak!

Czytałam tę książkę z chłopakami, czasami się śmiejąc, czasami krzywiąc, czasami wzruszając, z narastającym przekonaniem, że powinni przeczytać ją dorośli. Walliams wspaniale pokazał w niej pragnienia dzieci, te ukryte, często niewyrażone i nieuświadomione. Czasami tak łatwo je spełnić. Dorosłego też nie jest trudno uszczęśliwić, wystarczą podpłomyki poppadom i kilka innych dań (szczególnie gdy dorosły to Raj, ulubiony sklepikarz wszystkich dzieci).

„Gangowi” w pewien sposób najbliżej do „Wielkiej ucieczki dziadka” — wzruszenie potrafi ścisnąć dorosłego za gardło, ale nie obawiajcie się, żadnej czułostkowości i ckliwości tu nie znajdziecie. To nie taka literatura. To niesamowite, że książka dla dzieci — wciągająca, zapraszająca do lektury, czasami balansująca na granicy dobrego smaku — zostawia po sobie tyle pytań, pomysłów na rozmowy i tematów do przemyślenia. To świetna antydydaktyczna pedagogika. Gorąco Was zachęcam.

I zobaczcie, jaka piękna jest stopka redakcyjna.

David Walliams, Gang godziny duchów

My czytamy teraz „Cwaną ciotuchnę”, którą Tymek uznał za jeszcze lepszą niż „Gang”. To jak, sięgniecie z nami do książki Williamsa?

David Walliams, Gang godziny duchów, il. Tony Ross, tł. Karolina Zaremba, Mała Kurka 2018

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s