Sto pociech z Klarą

Klarę i jej braciszka poznaliśmy już jakiś czas temu i pokochaliśmy od razu, o czym pisałam tutaj. Ponieważ książkę „Ja i moja siostra Klara” znamy prawie na pamięć, Piotruś co jakiś czas wspominał, że chciałby poznać inne przygody rodzeństwa. W ten sposób trafiło do nas „Sto pociech z Klarą”, a Piotruś aż pojaśniał z radości.Narratorem ciągle jest braciszek. I znowu wyobraźnia i inwencja Klary zderza się ze spokojem i racjonalnym myśleniem jej brata. Klara chodzi do pierwszej klasy, tak jak Piotruś, a jej braciszek ma sześć lat, też tak jak Piotruś. Mój synek trochę kręcił nosem, bo nie do końca wiedział, kto jest taki jak on. W końcu zadowoliło go wyjaśnienie, że może mieć coś wspólnego i z siostrą, i z bratem.

Sto pociech z Klarą

Przygody Klary i jej brata wydały nam się mniej szalone (napisałam te słowa, a potem przypomniałam sobie opowieść o dziecku Klary i zaczęłam się zastanawiać, czy aby piszę prawdę). Może tak: te przygody nadal są szalone, ale my je postrzegamy już trochę inaczej, bo po lekturze pierwszej części wiemy, że rodzeństwo stać na wiele. 

Historia mogłaby być bezpośrednią kontynuacją poprzedniej książki (przed nami jeszcze lektura zbioru „Ja, Klara i zwierzaki”). Wszystko jest jak w życiu: rodzeństwo czasami się kłóci (rewelacyjna opowieść o przezwiskach i o tym, że zawsze trzeba być kwita, więc nie można pominąć przezwiska milczeniem), czasem sobie pomaga, a czasem wspólnie działa — na przykład wspólnie się modli, aby Pan Bóg zesłał Klarze dziecko:

Kochany Panie Boże, wyślij nam dzidziusia dla Klary. Ale takiego prawdziwego, bo Klara ma dość bawienia się lalkami. Zobaczysz, jacy będziemy wtedy grzeczni! Nie będziemy malować naszego jamnika Wąchacza, nie będziemy podjadać tortu dla gości No więc wyślij nam dzidziusia możliwie szybko. Bądź tak miły i pospiesz się, bo czekamy….

Sto pociech z Klarą

Piotruś z zachwytem zauważył, że braciszek i Klara obiecują nie popełniać psot znanych nam z wcześniejszej książki. To dzieci tego typu, co Emil ze Smalandii: nigdy nie łobuzują dwa razy w ten sam sposób, zawsze potrafią wymyślić coś nowego. W tej książce dzieciaki są odrobinę bardziej poważne, więcej się tutaj mówi o miłości i o marzeniach, więcej jest planów na przyszłość i prób uszczęśliwiania innych.

To świetna książka do wspólnego rodzinnego czytania. Chyba nie ma dziecka, które nie chciałoby posłuchać, jak inne dziecko wyrywa sobie ząb, jakie pożytki mogą płynąć z opanowania trudnej sztuki czytania i co można podarować bratu na urodziny. Rodzeństwo jest sympatyczne, zaradne i samowystarczalne. Na dodatek dzieci są bardzo samodzielne, co może być mobilizujące i dla dziecka, i dla rodzica — w końcu to my musimy dzieciom na tę samodzielność pozwolić i stworzyć na nią przestrzeń. 

Dimiter Inkiow, Sto pociech z Klarą, Tatarak 2012

Reklamy