Problem z klockami Lego

Klocków Lego przedstawiać nie trzeba. Kiedyś były wymarzonym prezentem, teraz są wszędzie, choć chyba gdzieś przepadł ich urok. Nadal są obiektem pożądania, ale… No właśnie, coraz trudniej traktować je jako materiał do tworzenia kreatywnych budowli, coraz częściej stają się kolejną zabawką, która kosztuje fortunę, a z czasem zmienia się w górę klocków, z którymi nie wiadomo co robić (mimo iż Lego przekonuje nas w filmach, że wcale tak nie jest). Próbowaliście kiedyś wybrać z pudła klocki, by złożyć jakiś pojazd, który rozpadł się dawno temu? Da się, sprawdziłam, ale łatwe to nie jest.

Złoszczę się, gdy widzę rozrzucone po całym domu małe klocki, gdy wyciągam z kątów pochodnie i miecze, gdy po podłodze turlają się pojedyncze główki (hmm, może tylko moje dzieci pracowicie rozbierają wszystkie figurki na części, by złożyć z nich coś innego), hełmy i kółka. Nadepnięcie na klocek bosą stopą to całkiem inna historia. No cóż, czasami trzeba zostawić rozgrzebane budowle, by dokończyć je następnego dnia, ale tylko czasami. Gdy jednak słyszę prośby o kolejny zestaw i widzę tę górę klocków, to…. No dobra, przemilczmy 🙂 Właśnie dlatego trafiła do nas ta książka.

Wielka księga modeli Lego

Szczerze mówiąc, to sądziłam, że „Wielka księga modeli Lego” jest trochę inna. Myślałam, że będzie w niej mnóstwo schematów i podpowiedzi krok po kroku, jak coś zbudować (tak to bywa, gdy kupuje się książkę przez Internet :-)). Okazało się, że instrukcji właściwie w niej nie ma, ale chłopakom się spodobała. I spełniła moje nadzieje — wyciągnęli swoje pudełka z klockami i zaczęli budować (Piotruś na początku z pewną pomocą Taty). 

Lego - wraki

Można chyba powiedzieć, że „Wielka księga modeli Lego” to zbiór inspiracji. W sześciu rozdziałach (Samoloty, pociągi i pojazdy, Miasto i wieś, Nie z tego świata, W dawnych czasach, Świat przygód, Buduj i baw się) znajduje się mnóstwo pomysłów i podpowiedzi, co można budować z klocków. Pomysłów, a nie instrukcji, jak daną rzecz zrobić. Autorzy książki podpowiadają, do czego mogą służyć różne klocki, pokazują, że warto popatrzeć na klocki całkiem inaczej, nie sugerując się tym, do czego służyły pierwotnie. Beczki mogą być pniami drzew, talerze satelitarne służyć jako dysze statku — właściwie każdy klocek można wykorzystać w różny sposób i ta nauka „kreatywnego” patrzenia na klocki jest bardzo fajna.

Lego - tarany

Oglądanie tej książki bywa jednak także szalenie frustrujące. Często nie da się odtworzyć jakiejś konstrukcji, bo klocków brakuje albo w pudełku nie ma akurat takich, jakie są potrzebne. Wtedy można się albo powściekać, albo zastanowić i zbudować coś swojego, co tylko odrobinę przypomina konstrukcję ze zdjęcia. Na szczęście na zdjęciach widać bardzo zróżnicowane pod względem trudności budowle. I warto zacząć od tych prostych, a nie od wielkiego smoka (kusi, oj kusi, tak samo jak wielka łódź wikingów, tylko skąd wziąć tyyyyle i takich klocków).

Lego - smoki

W książce można przeczytać także wywiady z ludźmi, którzy pasjonują się tworzeniem konstrukcji z Lego. Chłopcy byli naprawdę pod wrażeniem, gdy czytali, że ktoś odtworzył z klocków bitwę Kaspiana z Opowieści z Narnii i oglądali zdjęcia innych niesamowitych budowli. Niektórzy z budowniczych mają dużo więcej niż naście lat i było to dla moich synów prawdziwym zaskoczeniem. Dorośli też się bawią klockami? 

Lego - wyspa piratów

Zdecydowanie największą frustrację chłopców budziły statki kosmiczne, które bardzo trudno zbudować bez instrukcji. Złościli się, że nie mają ich aż tylu i aż tak różnorodnych. Piotrusia najbardziej fascynują rycerskie budowle i kryjówki piratów. Tymek ciągle planuje skonstruowanie planszy do gry. „Wielka księga modeli Lego” nie zalega zbyt długo na półce i mam wrażenie, że od kiedy ją mają, budują z klocków więcej. Ale może po prostu dorabiam ideologię 🙂

Nie irytują Was czasami klocki Lego? Też macie wrażenie, że jakoś „trudniej” się z nich teraz buduje?

Wielka księga modeli Lego, Ameet, 2013

Reklamy