Śledzimy geniusza zła

Każdy już chyba słyszał o tej książce, było o niej głośno, wiele osób ją wychwalało i komplementowało. Piotrek dostał ją kilka dni temu — i zniknął na trzy godziny. 3 godziny tkwił przy stole: oglądał, komentował, machał rękami i wymyślał własne zabawy. I to wcale nie były jedyne trzy godziny tego dnia — przygody detektywa Pierre’a wciągnęły go na bardzo długo.

Detektyw Pierre

Historia jest prosta i pewnie wszystkim dobrze już znana: w Operyżu ginie z muzeum tajemniczy Kamień Chaosu, który ma moc zamieniania wszystkiego w labirynt. Odzyskać go musi Detektyw Pierre, najlepszy specjalista w dziedzinie labiryntów. Jego przeciwnikiem jest okryty złą sławą złodziej-widmo, Pan X. Pokonanie labiryntów to tylko jedno z zadań, po drodze na detektywa czeka bowiem wiele innych wyzwań i niespodzianek.

Mój młodszy synek nie miał na początku ochoty na zabawę zaproponowaną przez autorów książki. Chciał ją po prostu obejrzeć — i studiował z ogromną uwagą i skrupulatnością. Nie pominął żadnej strony, choć widać było, że niektóre ilustracje fascynują go bardziej. „Niesamowity dwór” kontemplował z wyraźnym zachwytem: ile tu duchów i potworów, bałabyś się żyć w takim pałacu?

Detektyw Pierre - Niesamowity dwór

O, Frankenstein, o zielona łapa, o duch, o rycerz, o pająk, oooo.….. Okrzyki Piotrka przyciągnęły Tymka, który zaczął krążyć dokoła i zaglądać przez ramię wyraźnie zaciekawiony. Książka wydała mu się fajna i chętnie by ją podebrał, ale młodszy brat właśnie zabrał się za rozwiązywanie labiryntów i nie miał ochoty się dzielić. Przecież to JEGO książka i teraz ON będzie rozwiązywał zagadkę kradzieży. I wszystko SAM znajdzie.

Przez chwilę awantura wisiała w powietrzu, bo Piotrek upierał się, że może się bawić tą książką tak, jak chce, a Tymek próbował go przekonać, że KONIECZNIE trzeba iść po kolei, ale na szczęście Starszy przypomniał sobie, że przecież robi coś bardzo ciekawego i może poczekać. A Piotruś rozwiązywał wszystkie labirynty (trochę oszukiwał).

Detektyw Pierre - Bardzo wesołe miasteczko

W końcu jednak się zmęczył i postanowił…. pobawić się w inne labirynty, po których można mazać kredką. I wtedy książkę przejął Tymek. Podszedł do zadania metodycznie: strona po stronie, zadanie po zadaniu, szczegół po szczególe. — To wcale nie jest takie proste.. — stwierdził po jakimś czasie.

Tymek 1

Wieczorem Piotrek odmówił położenia się do łóżka. Detektyw Pierre spał razem z nim, pieczołowicie ułożony pod poduszką, żeby można było do niego zajrzeć zaraz po przebudzeniu. Rano obaj chłopcy, zamiast szykować się do szkoły i przedszkola, szukali kapelusza wśród balonów i umawiali się, czego będą wypatrywać po powrocie. Tak jest już od kliku dni. Pierwsza fascynacja minęła, ale książka ciągle leży w zasięgu ręki i co chwila któryś z nich do niej zagląda. Coś mi się zdaje, że poszukiwania skradzionego Kamienia Chaosu jeszcze przez jakiś czas będą zajmować moje dzieci. Na razie prowadzą długie dyskusje, która strona jest najfajniejsza i dlaczego latanie balonem jest gorsze od podróżowania statkiem albo na odwrót.

Hiro Kamigaki, IC4DESIGN, Detektyw Pierre w labiryncie. Na tropie skradzionego Kamienia Chaosu, Nasza Księgarnia 2016

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s