Książki zbójeckie

Za każdym razem nie wiem, co mnie kusi, żeby im to czytać. Potem żałuję, ale jest już za późno. Efektów nie da się odwrócić, moje dzieci wchłonęły w siebie truciznę i szaleją po domu, a ja – po raz tysięczny – obiecuję sobie, że już nigdy więcej nie będę im takich książek czytać. Od tej pory tylko książki dydaktyczne, nowelki, Orzeszkowa i Prus. Może lepiej bez „Antka”, bo nie wiadomo, co im przyjdzie do głowy. Skupimy się na bajeczkach z morałem i koniec! Po jakimś czasie zapominam, co sobie obiecałam.

Pierwszą książką, która wywarła taki wpływ na mojego Starszego, jeszcze wtedy jedynaka, były przygody Emila ze Smalandii. Po lekturze pewnego znamiennego fragmentu znalazłam dziecko przy kuchennej szafce, gdzie przymierzało wazę na zupę. Tak, tak, musiał sprawdzić, czy da się do wazy włożyć głowę. Nasza – na szczęście – była za mała. Od tamtej pory co jakiś czas pojawia się lektura, która działa tak mocno, że po prostu trzeba sprawdzić, czy da się to zrobić. I sprawdzają, z większym lub mniejszym natężeniem.

Może do rzeczy. Czytamy z Piotrusiem „Ja i moja siostra Klara” Dimitera Inkiowa (wydawnictwo Tatarak). Znacie?

Ja i moja siostra Klara

Szczerze mówiąc, to teraz Piotruś jej słucha, bo nie miałam siły na lekturę po raz sto trzydziesty któryś. Książka trafiła doskonale w gusta mojego młodszego syna, a starszy posłuchał jej i uznał, że to dla młodszych dzieci, co nie przeszkodziło mu testować pewnych zachowań na braciszku – ach, jakby było miło, gdyby Piotrek chciał płacić za przywilej noszenia Tymkowego plecaka.

Bohaterami tej książki jest dwójka rodzeństwa: chłopiec (narrator, czyli ja) i jego siostra Klara, trochę starsza, taka wczesna podstawówka. A to, co bohaterowie robią, u każdego rodzica powoduje przyrost siwych włosów, a u każdego dziecka wywołuje radosne błyski w oku (słucham i pluję sobie w brodę: ja naprawdę pozwoliłam im tego słuchać?). Hmm, testowanie, czy tort na cześć gości nie jest zatruty? Świetna zabawa! Walka ze złodziejem przez wieszanie wiadra wody nad drzwiami? Superpomysł – moje spytały, czy nie wybieram się przypadkiem do teatru! Przefarbowanie jamnika (na szczęście nie mamy) – ekstra! Nauka pływania w wannie? Smarowanie niemowlaka kremem przeciwzmarszczkowym? – da się zrobić! Chłopcy co chwila wybuchają śmiechem (Tymek też, choć oczywiście jest już „za stary” na takie lektury), a przesympatyczni i zwariowani bohaterowie książki rozrabiają dalej. Rozrabiają cudownie, w najlepszym stylu książkowych rozrabiaków i na dodatek tak bardzo prawdopodobnie – jako rodzic jestem w stanie wyobrazić sobie prawie każdą taką sytuację w rzeczywistości. To cudowna książka na smutek i chandrę – nie da się przy niej nie śmiać. Nie da się także nie lubić Klary i jej braciszka – tylko pamiętajcie, żeby ich nie mylić, to bardzo ważne.

Lektura obowiązkowa – tylko później trzeba przez jakiś czas uważnie obserwować, czy i jak zakiełkowały pomysły. Bo to, że zakiełkują jest więcej niż prawdopodobne. Teraz nie pozostaje mi nic więcej, jak znaleźć kolejne części – Piotrek już na nie czeka.

Dimiter Inkiow, Ja i moja siostra Klara, Tatarak 2008

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s