Igerna – dziewczynka, która chciała zostać rycerką

Wiem, że tej książki nie ma w księgarniach, a szkoda. To jedna z lepszych opowieści dla dzieci, jakie czytałam z synkami. Można ją jednak znaleźć na półce w bibliotece – i wtedy warto po nią sięgnąć i dać się wciągnąć w głąb historii Igerny – córki czarodzieja i czarodziejki, która najbardziej pragnęła zostać rycerką.

Anyżowa warownia - okładka

Anyżowa Warownia to nazwa zamku, bardzo magicznego, choć dość starego i zmurszałego. Zamieszkuje go czarodziej Lamorak, zwany również Sprytnym albo Wesołym, jego żona, piękna Melisanda, i dwoje dzieci: Albert i Igerna.

Anyż należał do rodziny Igerny od trzystu lat. Wybudował go praprapraprapradziadek jej matki. (Może i tych „pra” było trochę więcej, ale tego dziewczynka dobrze nie wiedziała). Zamek nie był duży, miał tylko jedną krzywą basztę, mury zaś miały dokładnie metr grubości. (…) Anyżowy dzieciniec zdobiły polne kwiatki, które wyrastały spomiędzy kostek bruku. Pod dachem baszty gnieździły się jaskółki, a w fosie porośniętej białymi liliami mieszkały węże wodne. Bramy zamku strzegły dwa kamienne lwy, trzymając wartę wysoko, na gzymsie murów. Gdy Igerna zdrapywała im z grzyw mech, mruczały jak małe kotki, ale gdy zbliżał się ktoś obcy, szczerzyły kamienne kły i ryczały tak przeraźliwie, że truchlały nawet wilki w pobliskim lesie”

Od wieków rodzina para się magią i ma w posiadaniu największy na świecie zbiór magicznych ksiąg, które w tej historii odgrywają niebagatelną rolę. Albert uczy się na czarodzieja, jak przystało w tym rodzie, natomiast Igernę czary i zaklęcia nudzą, chciałaby być rycerką (jak jej pradziadek Pelleas – który oczywiście był rycerzem, a nie rycerką). Historia zaczyna się tuż przed dziesiątymi urodzinami Igerny, na które rodzice przygotowują wyjątkowy prezent. Niestety, w trakcie czarowania piękna Melisanda błędnie wypowiada zaklęcie i oboje rodzice zamieniają się w urocze świnki: czarną i różową. W tej postaci nie mają swoich magicznych zdolności, a to dopiero początek kłopotów. Akurat wtedy Anyżową Warownię postanawia najechać paskudny czarodziej Gilgalad, któremu towarzyszy jeszcze paskudniejszy kasztelan zwany Rowanem Bezdusznym. Igerna i Albert muszą znaleźć w sobie siłę, by obronić zamek i odczarować rodziców.

Anyżowa warowniaTo krótkie streszczenie nie oddaje bogactwa postaci i motywów. Są tutaj i smoki, i olbrzymy, i pojedynki, i oblężenie, i ryczące kamienne lwy i wiele, wiele więcej. Przede wszystkim jest to jednak historia o dążeniu do celu, realizacji marzeń i odpowiedzialności. Igerna musi szybko dorosnąć i zastanowić się, co to „bycie rycerką” oznacza. Pięknie przedstawione są tutaj relacje starszego brata z młodszą siostrą – rodzeństwo się lubi, choć nie szczędzi sobie złośliwości. To nie jest bardzo „poważna” książka – to bajkowa opowieść, w której od początku wiadomo, że wszystko się dobrze skończy.

Obaj moi chłopcy bardzo ją lubią. Pięcioletni Piotruś wysłuchał jej już kilka razy. Był taki czas, że natychmiast po zakończeniu lektury domagał się, żeby zacząć od nowa. Igerna była ulubioną postacią z bajek i chętnie bawił się w jej przygody, a przy okazji zastanawiał, czy lepiej być rycerzem, czy czarodziejem. To świetna książka dla dziewczynek, bo pokazuje im, że można inaczej i że dziewczynka może bardzo dużo (gdyby ktoś miał wątpliwości).

Cornelia Funke, „Anyżowa Warownia”, Nasza Księgarnia 2008

Reklamy