Zwierzoduchy, czyli o pierwszym tomie Spirit Animals

Tymek zażądał, żebym w końcu zaczęła pisać o książkach, które on czyta, a nie tylko o Piotrusiowych. Na początek padło więc na „Zwierzoduchy” – przyniosły mu je do szkoły Zuzia i Basia, superkoleżanki, a potem w domu Tymek odmawiał współpracy, siedział i czytał. I przeczytał. Przez jedno popołudnie, co samo w sobie o czymś świadczy.

Spirit Animals, Zwierzoduchy

„Zwierzoduchy” to pierwszy tom serii „Spirit Animals” wydanej przez Wilgę. Książkę napisał Brandon Mull, którego „Baśniobór” oboje przeczytaliśmy z przyjemnością. Seria została rozpisana na siedem tomów, każdy z nich ma napisać inny autor.

Akcja powieści dzieje się w Erdas. W tym świecie każde dziecko, które kończy jedenaście lat, przechodzi ceremonię nektaru Ninanii i jeśli ma szczęście, może przywołać swoje zwierzę-ducha, czyli zwierzoducha. Dla rodziny to wielki zaszczyt, bo podobno nie ma wielu ludzi ze zwierzętami opiekuńczymi, choć w książce spotykamy głównie takie. W pierwszym tomie poznajemy czworo dzieci: Abeke, Meilin, Conora i Rollana (dwie dziewczynki, dwóch chłopców). Pochodzą z czterech różnych kontynentów, które nieodparcie kojarzą się z Europą, Afryką, Azją i Ameryką Północną. Każde z nich przywołało nie zwykłe zwierzę, ale jedną z potężnych, wymarłych Wielkich Bestii. Pojawienie się Bestii (wilka, lamparta, pandy i sokolicy – to są dobre bestie) potwierdza, że powraca starożytne zagrożenie i bliskie jest przebudzenie się Pożeracza, czymkolwiek by ten stwór był. Budzą się także pozornie pokonane złe bestie.

Książkę czyta się szybko, ale zdecydowanie skierowana jest do młodszych nastolatków, i to takich, które nie mają za sobą zbyt wielu lektur. Ja miałam wrażenie, jakby ktoś powielał w niej znaną powszechnie receptę na sukces: musi być tajne stowarzyszenie, kilku młodych bohaterów, jakieś zagrożenie nieznane i przerażające. Momentami akcja była przewidywalna, ale jednocześnie bardzo wciągająca. Miło się towarzyszy bohaterom, którzy mimo młodego wieku muszą pokonać mnóstwo przeciwności, by uratować świat, chociaż przez całą lekturę miałam wrażenie, że ten tom to tylko wstęp, a prawdziwa historia dopiero się zacznie. Może to wina koncepcji pisania każdego tomu przez innego autora – być może Brandon Mull lepiej się sprawdza, gdy sam kontroluje całość.

Opinia Tymka: Ta książka jest ciekawa, ale czytałem ciekawsze. Najbardziej podobała mi się postać Conora. Jego  zwierzoduch to wilk o imieniu Briggan. Zwierzoduch Abeke to lamparcica Uraza, Meilin ma pandę Jhi, a Rollan sokolicę Essix. Chętnie przeczytam następne tomy, choć wydaje mi się, że już wiem, co w nich będzie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s