Czerwony Kapturek w wielkim mieście

Dzisiaj będzie o książce trochę innej,  która – ku mojemu zdumieniu – bardzo się chłopakom spodobała. Tymek wyciągnął ją z torby przyniesionej z biblioteki i przeczytał właściwie na progu, a potem podsunął Piotrkowi pod nos i kazał mu obejrzeć. A nawet zaproponował, że sam ją mu przeczyta, co aż tak często się nie zdarza.

Czerwony kapturek w wielkim mieście

Jest to bajka o Czerwonym Kapturku, który nie mieszka w lesie, tylko w wielkim mieście. W mieście, który jest jak las: „W tym lesie niewiele jest pni i liści – składa się on raczej z betonu i cegieł”. Bohaterka, Sophia, mieszka w bloku razem z mamą i siostrzyczką. Pewnego dnia musi wyruszyć sama do babci, która mieszka po drugiej stronie lasu-miasta. Aaron Frisch opowiada klasyczną bajkę o Czerwonym Kapturku, przekładając ją na język miasta. Są tutaj drapieżniki, są kręte ścieżki wielkich centrów handlowych, gdzie można się zgubić jak w głuszy, są nieobecne spojrzenia, które nie niosą z sobą nadziei ani pomocy.

Bajkę zilustrował Roberto Innocenti i jego obrazy-plansze wzmacniają wrażenie niepokoju i zagrożenia. Miasto Roberto Innocentiego jest wielkie i przerażające, spod wielobarwnych szyldów i reklam przebijają brudnoszare mury. To miasto moloch, przytłaczające wielkością, metropolia.

Czerwony kapturek w wielkim mieście

 

Kłębią się nad nim szare chmury, jest deszczowo i zimno. Więcej ilustracji można znaleźć na stronie wydawnictwa Media Rodzina oraz na stronie Roberto Innocentiego.

Bałam się, że ta książka, mimo dwóch zakończeń, podziała na chłopaków przygnębiająco, ale ku mojemu zdumieniu było zupełnie inaczej. Moi synkowie całkiem na serio rozmawiali o niebezpieczeństwach grożących dzieciom i czego nie wolno robić. Dowiedziałam się, których uliczek i dlaczego nie lubi mój starszy, gdy wraca sam do domu, a Piotruś przeżywał wizytę Sophii w centrum handlowym.

„Czerwony Kapturek w wielkim mieście” to bardzo ciekawa lektura, przy której warto dzieciom potowarzyszyć i rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. Żyjemy w świecie, który wydaje się bardzo niebezpieczny – warto więc, aby niektóre niebezpieczeństwa dzieci poznawały tylko na kartach książek.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s