Domki, norki i dziuple

Mam nadzieję, że wiosna zagości już na dobre i w końcu pozbędę się z domu wszystkich gryp, katarów, angin i innego paskudztwa. Przez luty i prawie cały marzec walczyliśmy z kolejnymi infekcjami i chorobami i na nic innego nie zostawało czasu – chęć do pisania była, ale wieczorami zasypiałam jak kamień. Może jednak wiosną uda mi się nadrobić wszystkie zaległości.

Teraz będzie o książce, o której już chyba każdy słyszał i każdy wie. My też wiedzieliśmy, ale kupiliśmy dopiero niedawno i Tymek ogląda ją kilka razy dziennie. Czytałam wiele pochlebnych recenzji, ale nie spodziewałam się, że książka jest aż tak fantastyczna. Chodzi oczywiście o D.O.M.E.K Aleksandry Machowiak i Daniela Mizielińskiego wydany przez wydawnictwo Dwie Siostry.

 

Pomysł i wykonanie tej książki jest absolutnie cudowny. I nie chodzi wcale o to, że dziecko oswaja się z ciekawymi konstrukcjami i widzi, że dom może wyglądać inaczej – choć to bardzo ważne, bo w Polsce dom to zwykle ciągle jeszcze prosty klocek z doklejonym gankiem lub wariacja na temat szlacheckiego dworku – cudowne jest to, że nawet dziecko, które nie potrafi czytać, będzie z niej umiało wydobyć masę informacji. A wszystko dzięki przejrzystemu i systemowi ikonek. 

 
Na każdej stronie przedstawiającej nową konstrukcję jest flaga kraju, w którym zbudowano dany budynek, miejscowość jest wskazana na mapie, jest rysunek przedstawiający architekta i ciąg ikonek informujących, z czego jest dany dom, co w nim jest, gdzie się znajduje. To po prostu strzał w dziesiątkę. Mój synek chodził i opowiadał: „zobacz, ten dom jest z betonu, zbudowano go na pustkowiu i wszystko w nim jest, i łazienka, i kuchnia. Mogę w nim mieszkać”. Mógł tak opowiadać bez końca. I okazał się patriotą, bo bez końca pokazywał wszystkim dwa polskie domki: domek igloo i domek na cienkich nogach: „zobacz, to zbudowali Polacy”.

Jestem zachwycona ilustracjami, humorem, prostotą opisów, po prostu wszystkim. Nie ma w tej książce niczego, do czego mogłabym się przyczepić, gdybym chciała. A mój kochany pięciolatek zna nazwisko jednego architekta: Tadao Ando, twórcy domku 4×4. Wszystko przez to, że pojawiło się w towarzystwie potworów często atakujących Japonię. Jakże nie zapamiętać, skoro Japonii zagraża mechagodzilla, godzilla, monster zero, gamera, destroyer, varan latający jaszczur i Tadao Ando? Narysował także własny wymarzony domek, trawiasty i wojskowy, z peryskopem i wielką armatą na czubku. Mój synek nie lubi rysować, więc nakłonienie go do takiej aktywności to naprawdę cud. Wielkie brawa za pomysł, wykonanie, przejrzyste schematy. Natychmiast kupujemy D.E.S.I.G.N i czekamy na jeszcze.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Domki, norki i dziuple

Odpowiedz na ~Magda Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s