O rozmawianiu przy zasypianiu

Dzisiaj przy kolacji Tymek popatrzył na mnie poważnie i spytał: mamo, a jak myślisz, czy ci naukowcy, co się kłócą o wszechświat, to mają rację? No i powiedz, co tam jest za wszechświatem? Zdębiałam: jacy naukowcy? Jaka kłótnia? Co ja wiem na temat granic wszechświata? I skąd ON to wie? Zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że synek jakiś czas temu oglądał z tatą mapy nieba i zdjęcia kosmosu. I rozmawiali o granicach, o nauce, o gwiazdach i o różnych koncepcjach na temat tego, co znajduje się poza kosmosem. Wydawało się, że Tymkowi przemknęło to wszystko mimo uszu…

Nigdy nie wiem, co z tego, co mówimy naszemu dziecku, zapada mu w pamięć. Kosmos zapadł: w przedszkolu maluje wyprawy na Merkurego, gwiazdy i planety i — wydaje mu się, że to wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Przecież wystarczy wsiąść do rakiety i już.
Tak samo jest z prehistorią i biologią. Tymek ma dość specyficzne pojęcie na temat tego, jak było: a więc najpierw były bakterie, a potem małe dinozaury, a potem duże dinozaury, a potem mamuty, a potem dzikuski (to jego zbiorcze określenie na wszystkich ludzi pierwotnych, choć czasami stara się ich różnicować), a potem babcia. Świat jest jednocześnie ogromy i maleńki, a miliony lat skracają się do krótkiej chwili.

Gdzieś przeczytałam, że mózg małych dzieci, mniej więcej do czwartego roku życia, działa na zupełnie innych zasadach niż mózg dorosłego. Część naukowców przypuszcza, że tak zwana dziecięca amnezja nie jest spowodowana tym, że dziecko zapomina, tylko tym, że jako dorosły człowiek traci zdolność odczytywania informacji zapisanych w mózgu. Gdy obserwuję Tymka, często mam wrażenie, że to może być prawda. Jego sposób myślenia i dedukowania jest często całkowicie odmienny od tego, co zrobiłby na jego miejscu dorosły. Wiem, że wynika to także z braku wiedzy i doświadczenia, ale i tak często mam wrażenie, że obcuję z małym ufokiem 🙂

Trochę przydługi wyszedł ten wstęp. A chciałam napisać o dwóch książkach, które mój syn wielbi miłością czystą i wielką, ogląda je często, a my musimy odpowiadać na milion pytań. Obie książki zostały wydane przez Wydawnictwo Jacek Oleksiejuk w serii Świat w obrazkach. Mam mieszane uczucia: niektóre książki z tej serii podobają mi się bardzo, inne są redagowane chyba trochę na siłę. W domowej biblioteczce mamy dwie: „Ziemię” i „Dinozaury i prehistorię”.

   

Obie książki są bardzo dobre: ładne obrazki, sensowny tekst. To zresztą nie są książki do czytania, to są książki do oglądania z rodzicami, zadawania pytań i rozmowy. Przedstawiony w nich świat nie jest różowy i słodki. Pokazano w nich ludzi pierwotnych polujących na zwierzęta, biednych z innych kontynentów, ginące gatunki. Jeśli ktoś chce, aby w świecie jego dziecka nie było trudnych tematów, nie powinien zaglądać do tych książek. Jeśli jednak lubi rozmawiać, to warto.

W „Ziemi” Emille Beaumont próbowała przekazać jak najwięcej informacji o naszej planecie. Czegoż tu nie ma: definicja wyspy, rodzaje klimatu, historia Ziemi i ludzkości, pory roku… To po prostu miniencyklopedia dla dzieci.

Rzadko zdarzają nam się przed snem dyskusje na tak poważne tematy. Wtedy trzeba jednak wybrać do czytania książkę łagodną i uspokajającą. W naszym przypadku rewelacyjnie sprawdza się „Żółta zasypianka” Anny Onichimowskiej z ilustracjami Krystyny Lipki-Sztarbałło (FRO9, 2005).

 

To historia o Asi, która nie może zasnąć, bo przeszkadzają jej słoneczka na pościeli, i o mamie, która opowiada bajkę, żółtą bajkę, bo o taką poprosiła córka. Mam wrażenie, że w tym tekście nie ma jednego zbędnego słowa: jest ich tyle, ile powinno być. To bajka jak sen, w którym wszystko jest możliwe. A na dodatek lubię trzymać tę książkę w ręku: wszystko mi się w niej podoba: ilustracje — oczywiście żółte, a jednocześnie niesamowicie zróżnicowane; ileż odcieni może mieć żółty! — czcionka, zmieniająca się i pełna znaczeń. To nie jest nudny rządek czarnych znaczków, oj nie. Wiele razy oglądałam tę książkę z Tymkiem, chyba znamy ją na pamięć. Czasami mój synek zasypia w trakcie lektury, czasami prosi: mamo, a teraz opowiedz bajkę niebieską, dobrze?A dzisiaj mruknął: wiesz, tam musi być jakaś przestrzeń, poza tym kosmosem. I zasnął.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “O rozmawianiu przy zasypianiu

  1. Mały naukowiec… Polecam książkę Jak tata pokazał mi wszechświat… taka lekka i z humorem:)Pisze o niej u siebie na blogu:)http://czytanki-przytulanki.blogspot.com/2010/02/ulf-stark-jak-tata-pokaza-mi.html

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s