Baśniowy świat derwiszy

To jest książka mojego dzieciństwa. Wśród innych książek na półce leżał gruby, obszarpany tom, co przeszedł przez niejedne dziecięce ręce. Mama uratowała go ze sterty książek przeznaczonych na makulaturę — chyba jakiś dobry książkowy duszek nią kierował.

„Baśnie z dalekich wysp i lądów”, opracowane przez znakomity duet: Wandę Markowską i Annę Milską, przenoszą czytelnika w świat sułtanów, zaklętych księżniczek, dewów i derwiszy. Już same nazwy miejsc, gdzie opowiada się te baśnie, przyprawiają o drżenie i rozbudzają wyobraźnię: Jawa, Celebes, Haiti, Kongo, Sudan, Eubei. Te nazwy pachną wanilią i cynamonem, przywołują rozgwieżdżone niebo. Chcąc nie chcąc, zaczyna się śnić na jawie i marzyć o podróżach.

   

Do tego przedziwne ilustracje Mieczysława Piotrkowskiego. Równie dziwne i oryginalne jak baśnie zawarte w tym zbiorze:

  

Nie podobały mi się, gdy byłam dzieckiem. I było ich za mało….
W tej książce po raz pierwszy zobaczyłam ozdobne inicjały. Pracowicie pomalowałam każdy inicjał flamastrem — a może była to praca kolektywna całego rodzeństwa?

  

Książka, którą czytałam w dzieciństwie, rozsypała się na pojedyncze kartki. Zginęła gdzieś strona tytułowa i spis treści. Na szczęście „Baśnie z dalekich wysp i lądów” zostały wydane przez Politykę w serii „Cała polska czyta dzieciom”:

 

Inny format i ilustracje, ale smak baśni ten sam. Tymek słuchał ich z zachwytem. Olbrzymy, dzielni rycerze, śpiące księżniczki, mądrzy derwisze, straszne dewy. Nazwy brzmiące tajemniczo i obiecująco, jak najlepsze smakołyki. Przyłapałam go, gdy siedział w kąciku i opowiadał sobie, jak wygląda dew: ma nos orła, szpony tygrysa, ogon koguta, zęby orki…. Wszystko, co najbardziej przerażające, a całość dość groteskowa.
Świat przedstawiony w tych baśniach jest odległy od naszego. Słychać w nich dźwięki dżungli, krople deszczu i szmer piasku, krzyk orła, wrzask sępa i ryk tygrysa. Brzmi w nich gwar wschodnich targowisk, a ludzie pozdrawiają się imieniem Allacha. Te baśnie pokazują, że świat może wyglądać inaczej, ale panują w nim te same zasady: dobry zwykle wygrywa, a zły jest ukarany za swoje uczynki. Jednego dnia możesz być żebrakiem, a innego już królem — ale nie możesz zapomnieć o biedzie, bo spotka Cię kara. Uczą, jaką wartość ma przyjaźń i wierność, uczą szacunku do zwierząt i przyrody. Te baśnie mogłaby opowiadać Szeherezada…

5 uwag do wpisu “Baśniowy świat derwiszy

  1. Dostałam je gdy miałam 5 lat. Teraz mam 54 i dalej książka jest na półce.Bywa, że po nią sięgam. A ilustracje?.Uwielbiam je.

    Polubienie

    • Ja też ją uwielbiam – i moje dzieci też. Ciągle czytamy bajki, niektóre częściej, niektóre rzadziej. Stary egzemplarz jest tak zaczytany, że właściwie nie nadaje się do użytku. Ciekawe, ile wytrzyma nowy 🙂

      Polubienie

  2. Mi czytał ją mój kochany dziadek i na tej książce nauczyłam się czytać siedząc mu na kolanach i dopasowując dziwne znaczki do mówionych przez niego słów. Niestety nie mam już ani książki ani dziadka…..pozostały sentyment i miłość :). Pozdrawiam cieplutko

    Polubienie

  3. Pingback: Co boli najbardziej na świecie? | Synkowe czytanie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s