Zamiast wstępu

Ktoś mnie ostatnio spytał, dlaczego zaczęłam pisać tego bloga.

Powodów jest kilka. Zawsze lubiłam czytać, od maleńkości właściwie. Z czułością wspominam moje pierwsze lektury. Książki do tej pory są dla mnie najlepszym towarzyszem.

Gdy urodziłam dziecko, przeraziłam się tym, co znalazłam w księgarniach. Na półkach często leżała tandeta, okrojone bajki w wersji minutowej. A ja chciałam synkowi pokazywać piękno słowa, chciałam, żeby obraz i tekst się uzupełniały, żeby znał różne ilustracje, żeby nie był zdominowany przez jeden kanon piękna… Długo można by pisać.

Potem postanowiłam, że chcę zapamiętać reakcje i wrażenia Tymka. To, w jaki sposób reaguje na książki, jak książki wpływają na jego zachowanie i słownictwo. To są rzeczy ulotne, dużo już mi umknęło, więc pomyślałam, że zacznę pisać, aby zapamiętać.

To ma być blog o czytaniu razem z synkiem. Będę starała się pisać o książkach, które zrobiły wrażenie na nas obojgu. I o książkach, do których Tymek niechętnie zagląda — mimo iż ja uważam, że są wartościowe. A może i o takich, o których ja najwyższego zdania nie mam, ale mój synek jest nimi zachwycony.

To ma być blog o czytaniu z dzieckiem. I może trochę o uczeniu się otwartości na lekturę od dziecka.
Dla mnie będzie to też odskocznia od pracy, którą lubię, ale którą często jestem po prostu zmęczona.

Reklamy